Widgets Magazine
17:25 25 Sierpień 2019
Flagi państwowe Rosji i Białorusi na budynku mińskiej filharmonii

„Nie należy uczyć Rosji i jej rządu, jak ma żyć”

© Sputnik . Andriej Aleksandrow
Opinie
Krótki link
391

Moskwa nigdy nie proponowała Mińskowi wejścia w skład Federacji Rosyjskiej. Wręcz przeciwnie, mowa tylko i wyłącznie o dwustronnym, przynoszącym wzajemne korzyści, rozwoju Państwa Związkowego – współpracy gospodarczej, wspólnej walucie, współpracy w sferze wojskowo-technicznej.

O tym w wywiadzie dla Sputnika opowiedział specjalny przedstawiciel prezydenta Rosji ds. rozwoju współpracy handlowo-gospodarczej z Białorusią, ambasador Rosji w Mińsku Michaił Babicz.

— W ostatnim czasie szczególnie aktywnie omawiany jest temat pogłębienia rosyjsko-białoruskiej integracji. Aktywnie rozwijany jest przy tym jeszcze jeden format integracji – Eurazjatycka Unia Gospodarcza (EaUG). Czy możliwy jest ich równoległy, a może dokonujący się w różnym tempie, rozwój?

— Możemy trzymać się wyłącznie umowy o Państwie Związkowym Rosji i Białorusi. A możemy trzymać się umowy o utworzeniu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Można też uczestniczyć w dwóch formatach, równolegle je rozwijać. I oczywiście należy przestać wymieniać się oskarżeniami, częstokroć absurdalnymi, i wypracować rozwiązanie.

— Niedawno na naradzie u prezydenta Białorusi dała się słyszeć ostra krytyka relacji sojuszniczych, oskarżenia pod adresem rosyjskiego rządu dotyczące lobbowania interesów grup oligarchicznych, czyniono zarzuty pod adresem byłego ministra rolnictwa Rosji. Białoruskie władze krytykują Rosję z powodu barier w handlu i nierównych warunków konkurencji na wspólnym rynku. Czy ten problem zostanie ostatecznie rozwiązany po przeformatowaniu Państwa Związkowego?

— Nie wszystko wygląda tak jednostronnie. Są też pozytywne oceny rosyjsko-białoruskich relacji i plany dalszego rozwijania Państwa Związkowego. Mogę tylko powiedzieć, że nie należy uczyć Rosji i jej rządu, jak ma żyć, tym bardziej że chętnych na świecie i tak brakuje. Rosyjski rząd pod kierownictwem prezydenta w najtrudniejszych warunkach gospodarczych i geopolitycznych osiągnął wyniki, które zapewniają Rosji udany rozwój, ale też w znacznym stopniu sprzyjają stabilnemu społeczno-gospodarczemu rozwojowi Białorusi. Ktoś po prostu bardzo nie chce uznać oczywistych faktów – powiedział Michaił Babicz.

Dyplomata wymienił następujące cyfry: z 5,12 mld dolarów pochodzących z eksportu białoruskiej produkcji rolnej, którą tak szczycą się nasi przyjaciele, 4,1 mld dolarów, czyli 80%, to dochody z eksportu do Rosji. W strukturze białoruskiego eksportu w 2018 roku do Rosji trafiło 85% partii białoruskiego mleka, 72% masła i 84% serów i twarogu. Przykładowo eksport do Chin, na które chętnie się dziś wszyscy powołują, wynosi w sumie 74 milionów dolarów, a do UE – 216 milionów.

Co się tyczy wskaźników eksportowych, to według słów Michaiła Babicza, „im więcej korzyści z eksportu widzi dla siebie nasz sojusznik, tym lepiej dla nas. Inna sprawa, że w zwiększeniu wyników z eksportu do UE do 10,2 mld dolarów, aż 4,6 mld dolarów pochodzi ze sprzedaży produktów ropopochodnych, wyprodukowanych z bezcłowej rosyjskiej ropy, na giełdach w Londynie i Holandii. Jeśli te produkty razem z dostawami rosyjskiego węgla wyłączyć z tej statystyki, to na Rosję znów przypadać będzie ponad 50% eksportu, a na UE – około 20%”.

— Termin obowiązywania porozumień w sprawie dzierżawy przez Rosję gruntu pod obiekty wojskowe na Białorusi wygasa w 2021 roku. Prezydent Białorusi oświadczył, że Mińsk nie będzie odtąd brał pieniędzy za dzierżawę. Czy Rosja będzie inicjować przedłużenie umowy?

— Kiedy mówimy o tych obiektach, należy zdawać sobie sprawę z tego, że na nich opiera się system ostrzegania przed atakiem rakietowym i z ich pomocą rozwiązywane są kwestie związane z bezpieczeństwem strategicznym nie tylko Rosji, ale też jej sojusznika wojskowego – Białorusi. I na zagwarantowanie tego wspólnego bezpieczeństwa Rosja wydaje gigantyczne środki wyłącznie ze swojego budżetu. W takiej sytuacji kwestia opłaty za dzierżawę od sojusznika wojskowego wygląda dość dziwnie.

— Alaksandr Łukaszenka wielokrotnie mówił, że Mińsk i Moskwa nie wykluczają podjęcia kroków w odpowiedzi na utworzenie amerykańskiej bazy wojskowej w Polsce i prawdopodobieństwo rozmieszczenia przez USA rakiet pośredniego zasięgu w Europie, w tym również na Ukrainie. Czy zdaniem strony rosyjskiej w powstałych warunkach potrzebna jest jakaś korekta planu ochrony bezpieczeństwa Państwa Związkowego i strategii współpracy Moskwy i Mińska w sferze zbrojeniowej?

— Aktualnie, w obecnej konfiguracji rozmieszczenia sił i środków, nasze możliwości w sferze zapewnienia bezpieczeństwa Państwa Związkowego są w pełni wystarczające. Ale, jak już niejednokrotnie mówili prezydenci Rosji i Białorusi, w razie najdrobniejszej zmiany równowagi, w tym również w wyniku rozmieszczenia pocisków pośredniego zasięgu w Europie, podjęte zostaną adekwatne kroki, które nie tylko „wyzerują” wszelkie starania NATO w tym kierunku, ale też stworzą dodatkowe ryzyko dla tych państw, które udostępnią swoje terytorium pod takie pociski.

Na zakończenie rozmowy z ambasadorem Rosji w Mińsku Michaiłem Babiczem Sputnik spytał, czy możliwe jest wcielenie Białorusi do Federacji Rosyjskiej?

— Tego nikt nikomu nie proponował (...). Rosja opowiada się tylko i wyłącznie za dwustronnym, przynoszącym wzajemne korzyści, rozwojem Państwa Związkowego, jeśli chcą tego nasi białoruscy przyjaciele. Jeśli nie chcą, możemy rozwijać wszelki inny integracyjny format relacji – powiedział Michaił Babicz.

Zobacz również:

Białoruś poprosiła Rosję o kredyt refinansowy
„Wspólny rubel” dla Rosji i Białorusi
Białoruś: rozmieszczenie amerykańskiej bazy w Polsce jest źródłem zagrożenia
Tagi:
Eurazjatycka Unia Gospodarcza, Aleksandr Łukaszenka, Państwo Związkowe Rosji i Białorusi, współpraca, Rosja, Białoruś