21:50 19 Marzec 2019
Stewardessy polskich linii lotniczych LOT

Samolotowa lojalność nie zawsze popłaca

© Zdjęcie: LOT
Opinie
Krótki link
Dawid Blum
0 731

LOT ma nie lada problem. Po katastrofie Boeinga 737 Max 8 w Etiopii wiele krajów zdecydowało o uziemieniu tych samolotów do odwołania. Uznano, że nie są bezpieczne. Takie zarządzenie wydał nawet szef wszystkich szefów Donald Trump. Problem w tym, że polskie linie zakupiły jeszcze 9 „maxów”. Mają dotrzeć w kwietniu.

Samoloty mają zejść z linii produkcyjnej w fabryce w Seattle w ciągu najbliższego miesiąca. Polskie linie lotnicze jeszcze nie zdecydowały, co z tym fantem zrobić. Wygląda na to, że w obliczu międzynarodowego „bana” na boeingi może być to trudny orzech do zgryzienia. LOT długo bronił się przed uziemieniem tych boeingów, które już ma na stanie. No i w sumie trudno się dziwić – wszystkie maszyny są praktycznie nowe. Najstarszy z boeingów, który Polacy musieli uziemić, trafił do krajowego przewoźnika w grudniu 2017 roku, ostatni przyleciał cztery miesiące temu. 

Wygląda na to, że Polak plus samolot to naprawdę nie jest szczęśliwe połączenie…

Zależało nam na szybkim pozyskaniu zastępczych samolotów, by zachować ciągłość naszych połączeń. Wygenerowało to dla spółki dodatkowe koszty, ale nie podjęliśmy jeszcze decyzji co do tego, jak je będziemy rozliczać i kto ewentualnie je pokryje – powiedział rzecznik spółki Adrian Kubicki.

Wypożyczenie zastępczych samolotów może dziennie kosztować PLL LOT nawet kilka tysięcy dolarów. Mimo to ostatecznie zdecydowano się na to, aby „podebrać” dwa boeingi 737-800NG od linii Go2Sky i jeden od Enter Air oraz jednego boeinga 737-400 od GetJet. LOT zapewnia, że „nie zmieni się grafik lotów, lecz zmienić mogą się finanse spółki”… cóż, serce boli.

Sam producent jest teraz w nie lada kłopocie. Wydał oświadczenie, które, zdaje się, nie przekonało nikogo.

„Bezpieczeństwo jest kluczową wartością w firmie Boeing od tak dawna, jak długo budujemy samoloty, i zawsze tak będzie. Nie ma większego priorytetu dla naszej firmy i naszej branży. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby zrozumieć przyczynę wypadków we współpracy z badaczami, wdrażamy ulepszenia w zakresie bezpieczeństwa i pomagamy zapewnić, że nie powtórzy się to ponownie" – napisał szef Boeinga Dennis Muilenburg.

Ale próżny trud. Dyskusje o uziemieniu aktywnych boeingów ucięła konstatacja samozwańczego władcy wszechświata – Donalda Trumpa, który zdecydował: „Loty będą zawieszone do czasu wydania specjalnego zarządzenia. Eksploatacja samolotów Boeing 737 Max, które znajdują się teraz w powietrzu, będzie zawieszona po tym, jak lądują w punkcie docelowym”.

Polski LOT próbował popiskiwać w akcie protestu, ale od wczoraj z postawy „no, poczekamy, zobaczymy” zmienił już ton na bardziej ugodowy. Nadal nie wiadomo, co z szykowaną dostawą. My Polacy powinniśmy jednak jeździć pociągami. Serio.

Zobacz również:

Po katastrofie w Etiopii wstrzymano loty Boeinga 737-8
Katastrofa samolotu Sił Powietrznych Indii w Kaszmirze
Katastrofa w Etiopii: znaleziono czarną skrzynkę z samolotu
Polskie linie lotnicze odwołują loty do Kijowa
Tagi:
katastrofa, zakup, samolot, Polska