14:14 25 Czerwiec 2019
Wybory parlamentarne w Polsce

Kłopot obecnej opozycji: Nie drażnić wyborców

© REUTERS / Kacper Pempel
Opinie
Krótki link
Agnieszka Wołk-Łaniewska
4310

Kłopot obecnej opozycji polega na tym, iż zdaje się ona wierzyć, że transformacja ustrojowa przyniosła całkowite wytępienie dwóch pierwszych typów. To nieprawda. One żyją, mają się świetnie i albo odnalazły się w obozie „dobrej zmiany” – albo zostają w domu.

Jeśli opozycja nie wyjmie głowy z własnej d...py i nie przestanie wygłaszać kazania do chóru, to następne 4 lata pisokracji mamy jak w banku.

Donald Tusk
© AP Photo / Alik Keplicz
Premier Polski Beata Szydło
© Sputnik . Алексей Витвицкий
Antypisowskie media słusznie drą łacha z „przekazów dnia” – czyli instrukcji obsługi opinii publicznej, w których centrala PiS mówi posłom, co mają mówić i w jakich słowach. Niestety, opozycja zdaje się działać w ten sam sposób – jej skrypt jest równie monotonny i równie mocno adresowany do własnych zwolenników. Kłopot w tym, że władza może gadać bzdury, jeśli wyborcom podoba się to, co robi. Dla opozycji jedyną bronią jest gadanie. Dlatego najwyższa pora, żeby zaczęła gadać do rzeczy.

Opozycyjny przekaz dnia po ogłoszeniu przez PiS ofensywy socjalnej sprowadzał się do trzech punktów: to korupcja polityczna, PiS kupuje głosy;  to rozdawnictwo publicznych pieniędzy; PiS niczego nikomu nie daje, bo 90 procent dochodów budżetu pochodzi z podatków. Otóż jest to  kwintesencja neoliberalnego populizmu, który trafia wyłącznie do zaprzysięgłych zwolenników posttransformacyjnego kształtu polskiego kapitalizmu – a ci i tak są w obozie zjednoczonej opozycji.
Większość ludzi – słusznie – nie uważa podatków za „swoje pieniądze”: uważają, że kiedy zapłacą podatek, to ta kasa już nie jest ich, tylko należy do państwa i państwo może z nią zrobić co zechce. To akurat chce dawać dzieciom i emerytom, czego poprzednie, platformiane, nie robiło.

Rodzice, którzy cieszą się, że dostają 500 złotych na dziecko, czy emeryci, którzy dostaną „prezent od Jarosława Kaczyńskiego” – mogą nawet być zirytowani towarzyszącą temu retoryką, ale wolą dostać pieniądze, niż ich nie dostać. I na pewno nie chcą słyszeć, że są skorumpowani. Obrażanie wyborców sugestią, że się dają się „skorumpować” i „kupić”, nie jest dobrym pomysłem na zyskanie ich życzliwości.

– Jeśli będzie wam kiedyś dane rządzić, czy podtrzymacie programy przez nas wprowadzone? – pytała Szydło.

Pomnik księcia Józefa Poniatowskiego w Warszawie.
© Sputnik . Krzysztof Żurek
I to jest pytanie, które może trafić do wszystkich wyborców, nie tylko pisowskich entuzjastów. Na szczęście dla opozycji, sama Szydło, ze swoją przaśnością, przekupowatym tonem i pamiętnym „nam się należało”, trafia tylko do najtwardszego jądra PiS, więc impakt tego pytania nie będzie za wielki. Ale pytanie pozostaje.

Gwoli ścisłości: osobiście, jak przystało na lewaka, uważam transfery socjalne PiS za politykę słuszną i jest mi tylko nieco głupio, że takiej polityki nie prowadziła dwukrotnie będąca u władzy lewica. Ale w tym momencie ważna jest nawet nie tyle słuszność tej polityki, co jej wyborcza skuteczność.

Jeśli poparcie dla PiS, mimo wszystkich obrzydliwości tej władzy, utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie – to dlatego, że ludzie akceptują jego politykę społeczno-gospodarczą.

Pod koniec lat 80. prof. Reykowski prowadził niezwykle interesujące badania nad mentalnością Polaków. W ich wyniku wyróżnił trzy wzorce mentalności: pierwszy był zgodny z koncepcją socjalistycznych „inżynierów dusz”, drugi stanowił niepożądany efekt uboczny ich działalności, a trzeci w ogóle umykał  ich kwalifikacji.
Pierwszy – nazwany przez badaczy bierno-produktywno-antyindywidualistycznym – reprezentował wysoki etos pracy i niską aktywność polityczną; wierzył, ze droga od szczęścia wiedzie przez rzetelne robienie swego i niewychylanie się.

Grzegorz Schetyna
© AFP 2019 / Michal Cizek
Jarosław Kaczyński
© AFP 2019 / WOJTEK RADWANSKI
Drugi, dominujący –  obronno-zachowawczo-roszczeniowy – stanowił idealny przykład dostosowania do systemu: do mistrzostwa opanowaną sztukę ekonomizacji wysiłku, sprawność w szukaniu ułatwień, wysoki stopień roszczeniowości wobec państwa, ale także np. rodziców. Poglądy reprezentantów tej grupy cechowały się ambiwalencją, która wynikała z jednoczesnego korzystania z systemu państwa  opiekuńczego i narzekania na niego.

Trzeci typ, nazwany przedsiębiorczo-podmiotowym, eksponował takie cechy, jak poczucie podmiotowości, aktywność i przedsiębiorczość, odpowiedzialność za  swój  los.
Kłopot obecnej opozycji polega na tym, iż zdaje się ona wierzyć, że transformacja ustrojowa przyniosła całkowite wytępienie dwóch pierwszych typów. To nieprawda.

One żyją, mają się świetnie i albo odnalazły się w obozie „dobrej zmiany” – albo zostają w domu.

Jeśli opozycja nie nauczy się dostrzegać ich istnienia – i to szybko – przyszłość jawi się w pisowskich barwach.

Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Wyborcy to nie dzieci, Panowie i Panie z prawicy. W każdym razie, nie Wasze
O tym, co jest uprzejme zdecyduje Joachim Brudziński
Pasztet Czarzastego na kanapce Schetyny
Grzegorz Braun: Program dla Gdańska albo Jak zostać „ruskim agentem"
Korwin-Mikke: Koalicja Europejska - to sprzedawczyki, gorzej jest z PiS-em - to są zdrajcy
Fort Trump: Polski film będzie się bardzo różnił od zwiastuna
Senator Grubski: „11 lat pracy spuszczone do kanalizacji przez działania polskiego MSZ”
Liberał Gwiazdowski: „Wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki”
Tagi:
gospodarka, PRL, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło, polityka, opozycja, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, Parlament Europejski, wybory, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz