Widgets Magazine
10:18 21 Październik 2019
S-400 Triumf

Kaliningradzka rubież i sępy: póki co to marzenie ściętej głowy

© Sputnik . Aleksey Malgavko
Opinie
Krótki link
11823
Subskrybuj nas na

W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami kolejnych odsłon militarnej rozgrywki wokół najbardziej na zachód wysuniętego skrawka Rosji. Okręg Kaliningradzki, niczym samotna wyspa otoczona przez kraje NATO, musi stawić czoła coraz bardziej agresywnym posunięciom członków paktu.

Obserwujemy więc pojawienie się nowych rodzajów uzbrojenia, nowe jednostki wojskowe, przesunięcia wojsk NATO w tym żołnierzy  USA nad samą granicę z Rosją.

Towarzyszą temu intensywne manewry wojsk lądowych i floty, a w ostatnim miesiącu intensywne loty samolotów, w tym amerykańskich bombowców strategicznych, potężnych samolotów szpiegowskich oraz WRE (Walki Radiowo Elektronicznej), które niczym sępy krążyły wokół Okręgu Kaliningradzkiego. Wszystko to jednak pod płaszczykiem hałaśliwej retoryki „powstrzymywania Rosji”, „manifestowania obrony sojuszników przez USA” i opowieści o wielkim zagrożeniu ze strony „państwa Putina”.

Warto prześledzić co się dzieje naprawdę i jak spirala zbrojeń w regionie zamiast bezpieczeństwo wzmacniać, to osiąga skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego.

Rosjanie ze swej strony nie pozostają bierni i swoimi wojskowymi kontrposunięciami  niwelują uzyskiwaną czasowo, niemałym kosztem,  regionalną przewagę militarną wojsk USA i krajów NATO, w tym Polski. Powoduje to z kolei eksplozję kolejnych pomysłów „nadwiślańskich rusofobicznych jastrzębi” oczekujących a to nowych baz wojsk USA, a to zakupów nowej  broni.

Pamiętać należy, że utrzymanie wizjonerskiego tzw. Fortu Trump, zakup nowych „zabawek” dla naszej armii z fabryk zbrojeniowych zza oceanu, finansowany jest z  naszej kieszeni, polskich podatników. Nikt się jednak w Polsce tym nie przejmuje, ani sprawujący władzę, ani liberalna opozycja, ani nawet rachityczna lewica.

Polska. Warszawa. Kancelaria Premiera RP w barwach narodowych
© Zdjęcie : Kancelaria Premiera RP
Rządzące dziś Polską prawicowe elity nie pojmują, że wyścig zbrojeń jest kontrproduktywny i prowadzi w „ślepą uliczkę”.

Potrzeba nam dziś polityków z pomysłami niosącymi obniżenie napięcia międzynarodowego i wypracowania procedur deeskalacji na linii NATO-Rosja. Polityków tej miary jak onegdaj minister spraw zagranicznych Adam Rapacki z jego planem denuklearyzacji Europy w latach 60-tych XX wieku, czy jak szwedzki premier Olof Palme z jego inicjatywami państw niezaangażowanych, służących obniżeniu napięcia pomiędzy blokiem NATO i USA, a ZSRR i Układem Warszawskim w latach 70 i 80 tych. Póki co to marzenie ściętej głowy.  

MARCOWE „PRZECIĄGANIE LINY”

Obecnie w brytyjskiej bazie RAF Fairford stacjonuje sześć amerykańskich bombowców strategicznych  B-52H należących do 2 Skrzydła Lotnictwa Bombowego USAF . Przybyły one 14 i 15 marca z Barksdale Air Force Base w Luizjanie,  między innymi w celu odbycia szeregu ćwiczeń z „wysuniętymi nawigatorami naprowadzania w Polsce i na Litwie”.

Ambasada USA w Warszawie informuje językiem propagandowej nowomowy że „operowanie "z wysuniętych pozycji" umacnia współdziałanie obronne w ramach NATO, a jednocześnie umożliwia "rozpiętość działań strategiczno-operacyjnych niezbędnych dla odstraszania przeciwnika oraz zapewnienia bezpieczeństwa" sojusznikom i partnerom. "Bombowce B-52 prowadzą szkolenie z NATO-wskimi Joint Terminal Attack Controllers (wysuniętymi nawigatorami naprowadzania lotnictwa), przydzielonymi do wielonarodowej batalionowej grupy bojowej na Litwie oraz ćwiczyły z Grupą Bojową Polska. Na terenie Litwy B-52 dokonywały zrzutu bomb bez materiału wybuchowego oraz doskonaliły elementy bezpośredniego wsparcia lotniczego z udziałem litewskich odrzutowców szkoleniowych L-39 Albatros".

W rzeczywistości potężne amerykańskie bombowce startowały z bazy Fairford zbliżały się na ok 130 km od bazy Floty Bałtyckiej w Kaliningradzie symulując nalot i zawracały nad Polską na wysokości Lęborka z powrotem.

Najnowsze systemy rakiet przeciwlotniczych S-400 „Triumph”, które weszły do służby w jednostce obrony powietrznej Floty Bałtyckiej w Obwodzie Kaliningradzkim
© Sputnik . Baltic Region Information Support Department
© REUTERS / Kacper Pempel
W innych przypadkach latały wokół Okręgu Kaliningradzkiego dokonując bombardowań na poligonach w Estonii czy na Litwie zbliżając się na 190 km od drugiego miasta Rosji Sankt-Petersburga. Równocześnie z lotami bombowców, np. 20 marca, samolot zwiadu elektronicznego i dowodzenia Boeing E-3 Sentry AWACS śledził sytuację nad Kaliningradem latając nad linią Ostrołęką-Łomża, a brytyjski ciężki samolot zwiadu elektronicznego RC-135W, wylatujący z bazy w Middelton w Wielkiej Brytanii, krążył nad  Bałtykiem i prowadził misje szpiegowską polegającą na namierzaniu rosyjskich emisji radarowych w Okręgu Kaliningradzkim.

W kolejnych dniach w celu identyfikacji nadlatujących bombowców, aby nie włączać określonych radarów,  z rosyjskiej bazy w Czkałowsku startowały myśliwce Su-27SM, przechwytując i eskortując amerykańskie bombowce nad wodami międzynarodowymi Bałtyku.  Wobec takiego ruchu 25 marca w Polsce na lotnisku w Powidzu pojawiły się amerykańskie myśliwce F-15E Strike Eagle  należące do 48 skrzydła myśliwskiego stacjonującego w bazie Lakenheath w Wielkiej Brytanii.

Wg informacji amerykańskiej ambasady w Warszawie „doskonalą kolektywną gotowość, umacniają relacje s sojusznikami NATO i krajami partnerskimi oraz dowodzą zaangażowania USA na rzecz regionalnego bezpieczeństwa. Ćwiczenia „Rapid Panther” nie mają odniesienia do jakiejkolwiek sytuacji rzeczywistej na świecie”.

Wbrew tym deklaracjom ambasady USA,  mają i to dużo. Otóż skąd ta nagła aktywność i testowanie możliwości obronnych rosyjskiej OPL w Okręgu Kaliningradzkim?

Otóż 13 stycznia Rosjanie poinformowali, że przystąpili do odtwarzania w bazie Czkałowsk legendarnego 689 Gwardyjskiego Pułku Myśliwskiego im. asa radzickiego lotnictwa  Aleksandra Pokryszkina. Pułk uzbrojono w myśliwce Su-27SM3, z opcją przezbrojenia w najbliższym czasie na Su-35.

4 marca 2019 r. służby prasowe Zachodniego Okręgu Wojskowego poinformowały, że obrona powietrzna w Obwodzie Kaliningradzkim została wzmocniona przez pułk rakiet przeciwlotniczych dalekiego zasięgu S-400 Triumf, który wszedł w skład sił Floty Bałtyckiej.
Pułk wyposażony w systemy  S-400 „Triumf” dotarł na stację stałego bazowania w Obwodzie Kaliningradzkim z terenu poligonu Kapustin Jar w regionie Astrachańskim,  gdzie przeprowadzono intensywne szkolenie,  w tym z  strzelania rakietowe.

Rozwinięty przez Rosjan pułk przeciwlotniczy wyposażony w S-400 Triumf  to element ochrony rosyjskich granic powietrznych najbardziej wysunięty na zachód. Pozycje ogniowe i radiolokacyjne  jego dywizjonów znajdują się na i w  pobliżu  Mierzei Wiślanej. Stąd rubież kontroli przestrzeni powietrznej, sięga daleko w głąb terytorium Polski nad Hel, Trójmiasto i w głąb województw Pomorskiego i Warmińsko-Mazurskiego.

Przezbrojony w systemy S-400 to relatywnie słabszy dwudywizjonowy 1545 pułk przeciwlotniczy wchodzący w skład 44 dywizji Obrony Przeciwlotniczej Floty Bałtyckiej. Fundamentem siły bojowej 44 dywizji OPL jest bowiem 183 gwardyjski  Molodeczeński pułk rakietowy, dysponujący aż czterema dywizjonami S-400 Triumf i dwoma dywizjonami S-300PS „Faworit”.

Tak więc, na dziś, przeciwlotnicze zgrupowanie rakietowe 44 dywizji obrony powietrznej Floty Bałtyckiej w Obwodzie Kaliningradzkim,  składa się z sześciu dywizjonów rakietowych sytemu  S-400 Triumf  i dwóch dywizjonów rakietowych wyposażonych w S-300 PS. Nie wykluczone, że w rezerwie 1545 pułku, znajdują się nie rozwinięte na pozycjach bojowych rezerwowe S-300PS . Żołnierze są na nim przeszkoleni, przezbroili się na S-400 Triumf, jednak na wypadek wojny, rezerwiści mogą obsadzić zdany na magazyn sprzęt lub stanowi on po prostu rezerwę na wypadek zniszczenia przez przeciwnika sprzętu etatowego. Osłonę dywizjonom rakiet dalekiego zasięgu zapewniają organiczne poddziały wyposażone w przeciwlotnicze artyleryjsko rakietowe systemy krótkiego zasięgu Pancyr-S zdolne do niszczenia rakiet manewrujących, bezpilotowców na nawet artyleryjskich pocisków rakietowych. Warto zauważyć, że w skład 44 Dywizji Obrony Powietrznej Floty Bałtyckiej wchodzi również 81. pułk radiotechniczny.

Reasumując: przezbrojenie pułków OPL Floty Bałtyckiej w  systemy S-400 Triumf  w Obwodzie Kaliningradzkim to element budowania przez Federację Rosyjską systemu antydostępowego. Polega on na tym, aby jak najdalej od granic Rosji można było zwalczać ewentualne środki napadu powietrznego potencjalnego przeciwnika, bądź  wykrywać i reagować na jego ofensywne ruchy w powietrzu. W tym konkretnym przypadku Rosjanie kontrolują przestrzeń powietrzną i mogą razić cele powietrzne w promieniu do 400 km. System S-400 „Triumf” pozwala niszczyć tak samoloty, śmigłowce i pociski manewrujące jak i rakiety balistyczne.

Instalacja amerykańskiej „tarczy antyrakietowej” w Rędzikowie pod Słupskiem i wystrzeliwane stamtąd rakiety mogą być zatem skutecznie przez Rosjan niszczone. Ponadto „parasol przeciwlotniczy” osłania własne rosyjskie zgrupowanie wojsk,  w tym lotniska i pozycje 152 gwardyjskiej brygady rakietowej wyposażonej w rakiety „Iskander-M”. Rakiety brygady wg specjalistów  przeznaczone są do unieszkodliwienia amerykańskiej bazy w Rędzikowie. Tym samym budowana wielkim kosztem baza amerykańska, główny port Marynarki Wojennej na Oksywiu, oraz lotniska w Babich Dołach, w Gdańsku, Pruszczu Pomorskim i Malborku skąd dziś operują portugalskie F-16,  znalazły się w polu oddziaływania rosyjskiej OPL i rakiet operacyjno-taktycznych. 

I to właśnie przetestowaniu tego rosyjskiego systemu antydostępowego służy kompleks manewrów i ćwiczeń NATO w tym lotnictwa strategicznego USA prowadzonych właśnie teraz,  w znacznej części powietrzu nad polskim wybrzeżem Bałtyku i wprost nad Polską

Warto jednak pamiętać  natchnionym tym wspólnym z Amerykanami „testowaniem Rosjan”, nadwiślańskim strategom, o schłodzeniu rozgrzanej głowy. Marzącym o powtórce „Cudu nad Wisłą” i chwale zwycięstwa nad Pregołą, którzy widzą się już roli zwyciężającego Moskali  Józefa Piłsudskiego, warto przestudiować smutny losy prezydenta Gruzji  Michaiła Saakaszwilego i operację „Przymuszenie Gruzji do pokoju”.

Cierpliwość rosyjska ma bowiem swoje granice. Prezydent Władimir Putin w jednym z wywiadów przywołał jedno z doświadczeń życiowych wyniesionych z czasów dzieciństwa, jaką dała mu ulica Leningradzka: „Jeśli awantura jest nieunikniona, bić trzeba jako pierwszy”.  

Obyśmy w tych amerykańskich manewrach i ćwiczeniach wokół Kaliningradu się nie zagalopowali, a nasze intencje ćwiczebne nie zostały błędnie zinterpretowane jako atak.

Marek Turski, niezależny polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Moskwa: Systemy rakietowe S-400 „Triumf” w stanie gotowości bojowej
Kreml o rozmieszczeniu „Iskanderów” pod Kaliningradem
Rosyjski system rakietowy S-400 Triumf
Kaliningrad próbuje odłączyć się od systemów elektroenergetycznych krajów bałtyckich
Manewry wojskowe z użyciem S-400 „Triumf”
Samoloty zwiadowcze nad Kaliningradem
Kaliningrad – „nóż na gardle” NATO
Rosyjskie „Triumfy" dyżurują przy granicy z Ukrainą
Tagi:
Józef Piłsudski, Układ Warszawski, ZSRR, USA, NATO, bezpieczeństwo, wojsko, S-400 Triumf, Kaliningrad, Warszawa, Moskwa, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz