06:02 13 Grudzień 2019
Węgiel

Polsce grozi blackout

© Sputnik . Alexander Kryazhev
Opinie
Krótki link
Autor
2292
Subskrybuj nas na

Drugi miesiąc 2019 roku przyniósł dalsze spadki międzynarodowych cen węgla. W odniesieniu do stycznia ceny węgla w portach ARA (Amsterdam, Rotterdam, Antwerpia) zmalały o ponad 10 proc. i były o prawie 16 proc. niższe niż w tym samym czasie przed rokiem.

Jak podała monitorująca rynek węgla Agencja Rozwoju Przemysłu, dzisiaj cena węgla energetycznego wynosi średnio 72,5 USD. Natomiast w lutym br. węgiel dla polskiej energetyki był o ponad 12 proc. droższy niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. W odniesieniu do węgla dla ciepłownictwa średni wzrost wartości indeksu rok do roku wyniósł 2,9 proc. Cenowo polskie lutowe indeksy w przeliczeniu na warunki portów ARA stanowią 78,56 USD za tonę dla węgla przeznaczonego do energetyki oraz 85 USD za tonę dla węgla na rynek ciepłowniczy.

Skąd bierze się ta różnica? Dlaczego polski węgiel jest tak drogi? Z tymi pytaniami Sputnik zwrócił się do Jerzego Markowskiego, polskiego polityka, byłego wiceministra przemysłu i handlu oraz gospodarki.

— To bardzo proste. Energetyka, ciepłownictwo i górnictwo są państwowe. Żeby wynik finansowy górnictwa przy spadającej produkcji, a co za tym idzie – spadającej sprzedaży węgla, był dodatni, trzeba podnieść cenę energii. Więc z nadwyżki cen energii państwo dopłaca górnictwu. Innymi słowy, pozwala górnikom sprzedawać drożej, a energetykom zabrania kupić taniej. To jest po prostu sposób na ratowanie polskiego górnictwa - tłumaczy Jerzy Markowski.

— W warunkach takiej wewnętrznej polityki cenowej Polska kupuje tańszy węgiel za granicą, najwięcej z Rosji. Czy w warunkach narastającego na całym świecie, w tym również w Polsce, deficytu energii elektrycznej istnieją możliwości pokrycia go z importu, jak w przypadku z węglem?

— Niedługo zbliżymy się do tego, co na Zachodzie jest nazywane „blackout”, co znaczy niezdolność do zaspokojenia własnych potrzeb energetycznych. I tu chodzi nie tylko o zdolności produkcyjne, ale i importowe. Ale problem tkwi w deficycie połączeń energetycznych. Mamy tak naprawdę tylko dwa poważne połączenia energetyczne, przeznaczeniem których był eksport energii elektrycznej, kiedy produkowaliśmy za dużo. Moc tych połączeń jest niestety za mała, bo nie więcej niż 9 terawatogodzin na rok ze strony Niemiec i 900 MW przez kabel ze strony Bałtyku - wyjaśnia sytuację pan Markowski.

Według ocen Urzędu Regulacji Energetyki latem i jesienią 2019 r. rzeczywiście mogą pojawić się istotne trudności z zapewnieniem bilansu mocy, czyli dostaw energii elektrycznej bez wprowadzania ograniczeń.  

— Ponadto zgodnie z ocenami URE do 2032 roku planuje się oddać do eksploatacji ponad 11,9 GW nowych mocy wytwórczych, a liczba planowanych wycofań w tym okresie wynosi ok. 11,8 GW. Przyrostu prawie nie widać, więc po co te wyłączenia?

— Problem polega na tym, że nam są potrzebne przyrosty zdolności produkcyjnych, a nie ich utrzymanie. Wyłączenia wynikają z niskiej efektywności energetycznej i niezdolności utrzymania parametrów ekologicznych. Bezlitosna prawda jest taka, że w ciągu ostatnich 30 lat zainstalowaliśmy niecałe 1000MW, czyli 10 razy mniej niż w ciągu dekady lat 70. Blok energetyczny 900 MW buduje się teraz od 7 do 8 lat i kosztuje około 6 miliardów złotych. Robimy to zbyt powoli, jest tego za mało. Pozostaje nam, nieateistom, liczyć tylko na Pana Boga – stwierdził Jerzy Markowski.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Węgiel symbolem polskiej suwerenności?
PGNiG wkrótce zadecyduje o przyszłości kontraktu z Gazpromem
Białoruska elektrownia jądrowa: prognoza energetyczna dla Polski jest rozczarowująca
USA i Polska omówiły dostawy LNG i bezpieczeństwo energetyczne
Tagi:
górnictwo, energia elektryczna, wydobycie, węgiel, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz