Widgets Magazine
02:07 24 Lipiec 2019
Radykaliści na Ukrainie

„Odtajniona historia", czyli antypolski wybryk neobanderowców w Kijowie

© AP Photo / Efrem Lukatsky
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
8821

Wybory prezydenckie na Ukrainie nie udzielają aktualnie odpowiedzi na pytanie: Petro Poroszenko czy Wołodymyr Zełenski? Tymczasem ujawnił się fakt, że koła banderowsko-radykalne na Ukrainie deklarują swoje poparcie dla urzędującego Poroszenki. Świadczy o tym, między innymi, program wyemitowany w państwowej telewizji pod tytułem „Odtajniona historia”.

Ambasador Polski w Kijowie Bartosz Cichocki wysłał do szefa tego programu list, w którym protestuje przeciw temu, w jaki sposób ukazano w nim Stepana Banderę. Wychwalano go, między innymi, za przewodzenie ruchowi, który walczył z „polską okupacją”. Polska dyplomacja wyraża w tym liście głębokie oburzenie formą i treścią wspomnianego programu. Według polskiego dyplomaty zupełnie pominięto zbrodniczy charakter i wymiar ideologii przyjętej przez stworzone przez Banderę organizacje i ich późniejsze działania. Oburzający jest też przedstawiony w programie obraz Polski.

Taka jest rzeczywistość na Ukrainie przed drugą turą wyborów prezydenta tego kraju. O komentarz Sputnik zwrócił się do niezależnego publicysty Adama Śmiecha.

„Jeśli chodzi o wątek, który wyłania się w związku z programem nadanym w telewizji ukraińskiej na temat Bandery, na temat Ukraińskiej Powstańczej Armii, a także o reakcję na to polskiego ambasadora, oczywiście, literalnie należy zgodzić się z treścią protestu pana Cichockiego. Wiemy, że Ukraińska Powstańcza Armia i Stepan Bandera od lat przedstawiani są w pozytywny, można powiedzieć, entuzjastyczny sposób. Natomiast rodzi się pytanie o cały program polskiej dyplomacji odnośnie Ukrainy, przedstawiany nie tylko przez aktualny rząd, ale przynajmniej od 2014 roku” – mówi dziennikarz.

Weterani UPA podczas obchodów Dnia Bohaterów pod pomnikiem Stepana Bandery w centrum Lwowa
© Sputnik . Alexander Mazurkevich
Przypomina, że w 2015 i w 2016 roku zarówno rząd, jak też Sejm polski i prezydent Andrzej Duda w oficjalnych dokumentach używali sformułowania o „bezalternatywnym poparciu dla Ukrainy”. Dla Ukrainy pod przywództwem Petro Poroszenki, która, jak widać w tej chwili, opiera się na środowiskach neobanderowskich i popiera wizję historii tych środowisk.

W tej sytuacji należy powiedzieć wyraźnie, że polska polityka okazała się błędem, okazała się pójściem ślepą uliczką. Ten list pana Cichockiego do władz kijowskich w sprawie wspomnianego programu TV jest dowodem na tę porażkę. Niestety, Polska trwa w tej postawie

– uważa Adam Śmiech.

Poruszając kwestię drugiej tury wyborów na Ukrainie, rozmówca Sputnika podkreśla, że w pierwszej turze część obywateli Ukrainy z Donbasu nie miała możliwości wzięcia udziału w wyborach. Jego zdaniem były to wybory z całą pewnością nie pełne, nie odpowiadały standardom, jakim powinny odpowiadać wybory prezydenckie. Pomimo tego część obywateli Ukrainy została pozbawiona możliwości oddania głosu. W charakterze przykładu wymienia wynik głosowania na Jurija Bojkę, nazywanego prorosyjskim kandydatem czy też człowiekiem, który jest najbliższy tej części ludności Ukrainy, która jest kulturowo związana z językiem rosyjskim i z kulturą rosyjską.

„Otrzymał ponad 10 procent głosów. Należy się spodziewać, że gdyby wszyscy obywatele Ukrainy mieli możliwość swobodnego głosowania, otrzymałby znacznie więcej” – uważa publicysta.

Oceniając walkę przedwyborczą w drogie turze między Proroszenką a Zełenskim, Adam Śmiech wyraża pogląd, że Zełenski jest w o tyle w gorszej sytuacji, że nie jest politykiem. Jego droga życiowa to droga artysty, także artysty kabaretowego.

„To nie oznacza, że nie miał prawa zostać prezydentem. Każdy ma takie prawo, niezależne od tego, jaki zawód wykonuje. Niemniej jednak w powszechnym odczuciu może to być dla niego minus. Jednak na jego korzyść przemawia z kolei to, co robi Poroszenko, podsumowanie w świadomości obywateli Ukrainy jego pięcioletnich rządów, informacja o jego ciągle gwałtownie rosnącym majątku. Utrzymywanie nierozwiązanych sytuacji w stosunkach, przede wszystkim z Rosją, i cały czas gniewne wypowiedzi zapowiadające agresywne posunięcia. Jednocześnie ujawnił się teraz jako ten, który oczekuje poparcia środowisk neobanderowskich. To, oczywiście, może, z jednej strony, pomóc panu Poroszence, ale, z drugiej strony, wcale nie.

Dlatego, pomimo pochodzenia ze środowiska, nazwijmy to, artystyczno-kabaretowego, pan Zełenski ma pewne szanse, że obywatele Ukrainy po prostu będą chcieli odrzucić za wszelką cenę dotychczasową władzę, na której się zawiedli. Jednocześnie pan Zełenski zapowiada, że chce rozmawiać z Rosją, to może być pomocne w jednaniu sobie głosów tych ludzi, o których wcześniej wspominałem, na przykład elektoratu pana Bojki. Tym niemniej wydaje się, że w obecnej sytuacji każdy kandydat, w tym wypadku pan Zełenski, będzie lepszy od zwycięstwa po raz kolejny Petra Poroszenki, który okazał się ze wszech miar złym prezydentem

– stwierdził Adam Śmiech.

Spróbował sprognozować, jak zachowa się w tej sytuacji Polska?

Czy w przypadku zwycięstwa Poroszenki pozostanie w ślepym zaułku, o czym mówiłem na początku? Dlatego, że on jawnie teraz opiera się o środowiska neobanderowskie. Z drugiej strony, jeżeli wygra pan Zełenski i spełni swoje obietnice odnośnie tego, że z Rosją należy rozmawiać, będzie to niezgodne ze stanowiskiem Polski, które jest jednoznaczne: żadnych rozmów z Rosją. Polskie stanowisko może być po prostu zarówno w przypadku zwycięstwa jednego i drugiego kandydata stanowiskiem, z którym nikt nie będzie się liczył. Będzie oznaczało kolejną ślepą uliczkę

– powiedział na zakończenie publicysta Adam Śmiech.

Zobacz również:

Co czeka Ukrainę, jeśli prezydentem zostanie Zełenski?
Polacy testują Ukraińców „na Banderę"
Kijów: nacjonaliści świętują urodziny Bandery (wideo)
Tagi:
telewizja, Adam Śmiech, wybory prezydenckie, historia, Wołodymyr Zełenski, Petro Poroszenko, neobanderyzm, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz