13:38 25 Czerwiec 2019
Kaliningrad

Podbić Kaliningrad: Rosjanie pędzą na zachód

© Sputnik . Igor Zarembo
Opinie
Krótki link
Anna Sanina
10715

Obwód kaliningradzki przyciąga coraz więcej Rosjan. Podczas gdy niektórzy regularnie spędzają wakacje na wybrzeżu Bałtyku, inni, gdy już poznali bursztynową ziemię, decydują się osiedlić tam na stałe. Co roku tych ostatnich jest coraz więcej. Sputnik próbował zrozumieć dlaczego.

Codziennie rano dentystka z Kaliningradu Marina Eguliemowa idzie do pracy. W tym celu musi tylko zjechać z piątego piętra na parter. Przeniosła się z północy Rosji do najbardziej wysuniętego na zachód regionu kraju, nie bała się dużej konkurencji i nie przegrała: stworzyła udany biznes, zwiedziła Europę, poznała miłość swojego życia (tak przy okazji - Polaka)...

Biznes po kaliningradzku

Marina Eguliemowa, właścicielka Centrum Stomatologii Rodzinnej Happy Smile w Kaliningradzie
© Zdjęcie : Eguliemowa
Marina Eguliemowa, właścicielka Centrum Stomatologii Rodzinnej "Happy Smile" w Kaliningradzie

Według Mariny Eguliemowej, która dwa lata temu przeprowadziła się do Kaliningradu z Archangielska, bliskość Europy nie jest jedyną zaletą obwodu kaliningradzkiego. Jako absolwentka medycyny doceniła zalety lokalnego środowiska biznesowego. Pozostawiając w Archangielsku pracę dentysty i karierę wykładowcy na Północnym Państwowym Uniwersytecie Medycznym, Marina otworzyła swój własny biznes w Kaliningradzie - Centrum Stomatologii Rodzinnej Happy Smile, choć wcześniej nie miała własnej firmy.

„W porównaniu z Archangielskiem konkurencja w sferze stomatologii w Kaliningradzie jest znacznie większa. Jest tutaj wiele klinik, w tym dużych sieci. Ale mimo to wiele z nich jest niskiej jakości - mówi. - Może dlatego weszliśmy na rynek spokojnie, ze zrozumieniem, że mamy silny zespół. I nie pomyliliśmy się: czas pokazał, że 95% naszych klientów wraca do nas”.

Zdaniem Mariny kaliningradzcy dentyści, którzy chcą się rozwijać, mają możliwość uczestniczenia w profesjonalnych warsztatach w Niemczech czy na Litwie, niektórzy lekarze przywożą sprzęt medyczny z zagranicy.

„Te same mikroskopy, które chociaż są używane, są dobrej jakości i można je kupić znacznie taniej. Jednak nie można kupować materiałów za granicą: w Rosji wszystko jest ściśle licencjonowane, produkty muszą posiadać świadectwa rejestracji. Osobiście nie chcę tego robić z ominięciem prawa” - powiedziała rozmówczyni Sputnika.

Soczi? Moskwa? Nie, Kaliningrad!

Jak wyjaśnia Marina, do współpracy zaprosiła kolegę, który podobnie jak ona przyjechał do Kaliningradu z Archangielska. Ponadto zatrudniła ortodontę i dwie pielęgniarki - oni wszyscy również mieszkali w Archangielsku.

„W Kaliningradzie jest ogromna diaspora archangielczyków. Jaki jest powód, trudno powiedzieć. Być może dlatego, że obwód archangielski sam w sobie nie jest zbyt wygodny do życia, to są praktycznie warunki Dalekiej Północy. Jest szaro i zimno. Latem jest dużo komarów, zimą - dużo śniegu, wiosną - roztopy - wyjaśnia. - Aby wybrać się gdzieś na odpoczynek, trzeba pokonać przynajmniej 1200 kilometrów do Moskwy, jeśli jedziesz samochodem. Z Kaliningradu, wręcz przeciwnie, wszystko jest blisko” - mówi.

Według Mariny podróżowanie samochodem to jej pasja, a bliskość Europy sprawiła, że ​​jest jej częstym gościem, także w Polsce. „Tutaj tylko oddaję się błogiemu lenistwu. Jestem stałym klientem na przejściu granicznym Mamonowo-Grzechotki, wykorzystałam już połowę mojego paszportu” - przyznaje, dodając, że już 1,5 miesiąca po przeprowadzce do Kaliningradu wyrobiła wizę, aby pojechać do Gdańska. A potem były Praga, Wiedeń, Budapeszt, góry Słowacji, Niemcy, Holandia…

Chociaż Marina postanowiła przeprowadzić się do Kaliningradu z powodów rodzinnych, już wcześniej chciała wyjechać z Archangielska.

Najpierw wybierałam między Moskwą a Soczi, ale w przypadku stolicy doszłam do wniosku, że nie chcę marnować czasu w korkach. W Kaliningradzie mieszkam na piątym piętrze, a moja klinika znajduje się na parterze. Podróż do pracy zajmuje mi 2,5 minuty - wyjaśnia Marina.

Według niej intensywny harmonogram pracy nie jest przeszkodą dla interesującego spędzania czasu w Kaliningradzie: tutaj można jeździć na rowerze lub na desce, pojechać na wybrzeże Bałtyku, żeby poleżeć na plaży, podziwiać wspaniałe zachody słońca, naładować się morską energią lub uczyć się surfingu.

Mieszkańcy których regionów Rosji przeprowadzają się do Kaliningradu?
© Sputnik / Nikołaj Seredin
Mieszkańcy których regionów Rosji przeprowadzają się do Kaliningradu?

Jeśli chodzi o koszt mieszkania, w Kaliningradzie ceny nieruchomości, w porównaniu z Archangielskiem, są średnio niższe o 30%, mówi Marina. Jednocześnie ludzie o dochodach powyżej średniej zazwyczaj mieszkają w sektorze prywatnym poza miastem, bliżej morza. Na pytanie, w jaki sposób można scharakteryzować mieszkańców Kaliningradu, rozmówczyni Sputnika porównuje ich do mieszkańców Moskwy.

Kaliningrad ma swoją niewielką specyfikę. Miasto jest podobne do stolicy Rosji - w zasadzie jest tu wielu turystów. Czuje się, że nie ma «rosyjskiej duszy», którą mamy na północy lub na Syberii: kiedy istnieją wielowiekowe tradycje, które są przekazywane z ojca na syna, kiedy ludzie wspierają się nawzajem, pomagają - podsumowuje Marina.

Ale jednocześnie zauważa, że ​​społeczność biznesowa Kaliningradu dała jej możliwość poznania bardzo profesjonalnych ludzi.

Marina i Marcin

Marina nie śledzi zbytnio kwestii militaryzacji obwodu kaliningradzkiego, która zdaniem niektórych mieszkańców Kaliningradu pozwala się ​​czuć bezpiecznie. Nie planuje również przeprowadzki do Europy. Nie zamierza zostawiać swojego biznesu w Kaliningradzie, choć jej chłopak, którego poznała w Paryżu, jest Polakiem z Gdańska.

„Teraz w Polsce jestem już jak miejscowa - śmieje się. - Marcinowi również wyrobiliśmy wizę wielokrotnego wjazdu, chociaż były trudności z jej uzyskaniem. W Rosji wciąż jest to długi proces”.

Marina nie interesuje się polityką zagraniczną, a zwłaszcza stosunkami rosyjsko-polskimi, ale zauważa, że ​​w Polsce, w której była kilkakrotnie również przed poznaniem Marcina, nikt nie zrobił jej niczego złego - nawet na granicy, gdzie zawsze starają się pomóc, jeśli się uśmiechniesz.

Dziki rozdzierają mieszkańców Kaliningradu

Niestety nie wszystkim Rosjanom, którzy trafili do Kaliningradu, udaje się powtórzyć historię sukcesu Mariny Eguliemowej. Niektórzy nie mogą przezwyciężyć trudności związanych ze znalezieniem pracy, inni są rozczarowani niewystarczająco śnieżną zimą lub zbyt deszczową jesienią. Ktoś jest niezadowolony z cen produktów. Na próżno próbując się odnaleźć, ludzie zmuszeni są opuścić Kaliningrad, wracając do swojego dawnego miejsca. Optymizmem nie napawają również niektórzy użytkownicy sieci, którzy w społeczności internetowej „Typowy Kaliningrad” odradzają rodakom przyjazdu.

„Niedawno do miasta przybyło zbyt wiele ludzi z innych miast w nadziei na lepsze życie, ale nie znajdą go tutaj. Nie jest to łatwe dla rdzennej ludności. Są problemy z pracą. Produkty są drogie. Wcześniej można było pojechać na Litwę lub do Polski na zakupy, ale teraz są sankcje i inne polityczne bzdury. <...> W odwiedziny - bardzo proszę, ale nie warto tego robić na stałe”; „Fajnie jest mieszkać w Kaliningradzie, kiedy możesz sobie pozwolić na regularne podróże do Polski, na Łotwę itp. «…» tutaj ludzie mają mentalność z mocno zaciśniętymi pięściami, barszcz jest powszechny, w rejonach przybrzeżnych zdarzają się ataki owadów, są przypadki, kiedy ludzie byli rozdzierani przez dziki …”.

Jednak zdrowy rozsądek jest obecny nawet w serii podobnych krytycznych recenzji: „W Barnaułu również jest słabo z wynagrodzeniami. Chociaż myślę, że wszędzie można znaleźć dobrą pracę. Żeby tylko była chęć i siła!”.

„Przyjeżdżają też z Ukrainy”

Jakby na potwierdzenie tego dobra wiadomość nadeszła z kaliningradzkiego oddziału Rosstatu: liczba mieszkańców obwodu kaliningradzkiego na 1 stycznia 2019 roku wynosiła 1 002 271 osób. Oznacza to, że najbardziej zachodni region Rosji, który w ubiegłym roku liczył 994,6 tysięcy osób, przekroczył symboliczną granicę miliona mieszkańców.

Według doktora nauk socjologicznych, profesora w Instytucie Nauk Humanistycznych Bałtyckiego Uniwersytetu Federalnego im. I. Kanta Władimira Kriwoszejewa do obwodu kaliningradzkiego przeprowadzają się głównie mieszkańcy Syberii i Dalekiego Wschodu, a obwód kemerowski już od kilku lat jest uważany za największy region „dawców populacji".

Jednocześnie znacznie zwiększa się liczba migrantów. Jeśli w 2016 roku z obwodu kemerowskiego do kaliningradzkiego przeniosło się 297 osób, to w 2017 roku - o 40% więcej - 415 osób” - wyjaśnia Kriwoszejew w komentarzu dla Sputnika. - Konsekwentnie w pierwszej piątce regionów, które mają największy wkład we wzrost populacji, są Kraj Kamczacki i Chabarowski (odpowiednio 345 i 330 imigrantów w 2017 roku), a także obwód omski (301 osób). „Większość migrantów przybywających do obwodu kaliningradzkiego wybiera właśnie Kaliningrad (83,83%) - podkreśla Kriwoszejew.

W kraju bursztynu chcą też osiedlić się na stałe mieszkańcy północnych regionów północno-zachodniej Rosji.

„W zeszłym roku obwód archangielski «oddał» Kaliningradowi 250 mieszkańców, Komi - 215 i obwód murmański - 188 osób. To są statystyki. Ale również osobiste obserwacje to potwierdzają. Wśród moich studentów jest kilku Syberyjczyków, są mieszkańcy obwodu archangielskiego” - zauważa Władimir Kriwoszejew.

W całym obwodzie kaliningradzkim występuje zjawisko pozytywnego bilansu migracji: region masowo przyciąga migrantów i utrzymuje lokalnych mieszkańców.

Pomimo wzrostu liczby osób opuszczających obwód kaliningradzki liczba przybywających imigrantów pozostaje wyższa, więc każdego roku zwiększa się przyrost migracyjny. W 2016 roku wyniósł 9 926 osób, a w 2017 roku - 9 839 osób, czyli pozostał na zbliżonym poziomie - wyjaśnia rozmówca Sputnika.

Przejście graniczne Mamonowo-Grzechotki
© Sputnik . Игорь Зарембо
Rośnie także liczba osób zainteresowanych regionem ze względu na zarobki. Według Kriwoszejewa przyrost migracyjny utrzymuje się przy wymianie ludności z krajami WNP. Najbardziej znaczący był z Kazachstanem, Kirgistanem, Uzbekistanem i Ukrainą.

Polska postąpiła krótkowzrocznie

Władimir Kriwoszejew zauważa, że ​​część imigrantów postrzega ten region jako „trampolinę" do dalszego przemieszczania się na Zachód. Zgodnie z danymi, które przytacza ekspert, w 2018 roku 534 osób przeniosło się z obwodu kaliningradzkiego do Niemiec, 275 powróciło (lub przeniosło się z Niemiec).

Intensywność przepływów migracyjnych z innymi europejskimi krajami w obwodzie kaliningradzkim jest znacznie niższa. W 2018 roku na Litwę wyjechało 114 osób, a 143 osoby wróciły (lub przeniosły się spośród Litwinów) - zaznacza Kriwoszejew.

Jeśli chodzi o zniesienie Małego (lokalnego) Ruchu Granicznego z Polską latem 2016 roku, to zdaniem socjologa nie obserwuje się wpływu tego czynnika na migrację. Jednak powstała sytuacja nie jest na rękę sąsiadom.

Rezygnując z Małego Ruchu Granicznego, Polska w tym przypadku była krótkowzroczna: mieszkańcy Kaliningradu byli dobrymi kupcami w supermarketach Gdańska i Elbląga, a także często wypoczywali w Krynicy Morskiej. A Polacy intensywnie tankowali swoje samochody w obwodzie, biorąc pod uwagę znaczną różnicę w cenach benzyny. Myślę, że Polska straciła więcej, niż zyskała dzięki eurosolidarności - podsumowuje Władimir Kriwoszejew.

Kaliningrad gra według zasad metropolii

Jednak Polacy przyjeżdżają do Kaliningradu. Według Szefa Polskiego Ośrodka Kultury w Kaliningradzie Tomasza Omańskiego w ciągu ostatnich kilku miesięcy coraz częściej w mieście widać auta z polskimi rejestracjami.

Jak można to wytłumaczyć, nie wiem. Ale po 2014 roku następuje jakieś ożywienie, stabilizacja ekonomiczna, jeśli chodzi o sferę biznesu. Być może polski biznes wysyła tutaj swoich przedstawicieli na takie wstępne wizyty, żeby coś założyć – mówi Tomasz Omański.

Z kolej mieszkańcy Kaliningradu też interesują się Polską i szczególnie nauką języka polskiego – liczba uczniów w ostatnich latach wzrosła: „To jest nasza podstawowa działalność. Trochę współpracujemy z regionalnymi mediami. Prowadzimy portal wiadomości z Polski w języku rosyjskim. Prowadzimy szkołę online języka polskiego, ale to już na całą Rosję. Mamy 70 tys. uczniów na naszym kanale w YouTube”.

Zdaniem Tomasza Omańskiego nie ma nic dziwnego w tym, że Kaliningrad bije rekordy migracji.

Proszę wyobrazić sobie mieszkańca Murmańska, Czelabińska, Irkucka, Jekaterynburga, gdzie większa cześć roku to zima, śnieg, mróz. Ci ludzie przyjeżdżają do Kaliningradu i pierwsze, co ich tutaj zaskakuje, to miękki klimat, gdzie zimą prawie śniegu nie ma, ciepło, z ich punktu widzenia, rosną tutaj owoce, jabłka, śliwki, gruszki, wiśnie. To jest też dla większości mieszkańców Rosji takie dziwne. Oczywiście nie mówię o południowych regionach Rosji. Poza tym bliskość morza, plaże, kurorty Zelenogradsk, Swetlogorsk, Pionierski, ciekawa architektura, nietypowa dla większości rosyjskich miast – mówi Omański.

Jak uważa rozmówca Sputnika, Kaliningrad naprawdę „wygrywa” w porównaniu z wieloma większymi miastami Federacji Rosyjskiej pod względem jakości życia i infrastruktury miejskiej. Ma na to pozytywny wpływ m.in. bliskość Europy: „Władze miasta, władze obwodu prywatnie oczywiście jeżdżą do Polski, Litwy, Niemiec, Czech, bo jest blisko i w miarę tanio. I te osoby mają wpływ na to, co nas otacza, widzą, jak można zrobić. I to jest na korzyść miasta. Mieszkańcy w większości też wyjeżdżają i widzą, że może być czysto, nie trzeba brudzić, nie trzeba śmiecić. «Niech koło mojego domu będzie porządek!». Więc w Kaliningradzie jest czysto”.

Jednak życie w dużym mieście zmusza kaliningradczyków do gry zgodnie z zasadami metropolii. Tomasz Omański jest skłonny porównać ich do mieszkańców rosyjskiej stolicy: „Jako Polak, który mieszka już ćwierć wieku w Rosji, mogę powiedzieć, że mieszkańcy Kaliningradu troszeczkę przypominają mi mieszkańców Moskwy. Dlatego że ludzie, którzy przyjeżdżają do Kaliningradu z Uralu, Syberii, Dalekiego Wschodu, ci Rosjanie są bardziej otwarci. Natomiast mieszkańcy Kaliningradu są bardziej moskiewscy – pewni siebie, czasami niezbyt chętni do pomagania innym. Coś takiego jest, chociaż trudno określić jednoznacznie”.

Nie ma wątpliwości: wraz z rozpoczęciem sezonu wakacyjnego wielbicieli bursztynowego regionu będzie jeszcze więcej. W nadchodzących latach liczebność najbardziej zachodniego regionu Rosji będzie nadal rosła.

Zobacz również:

Przemyt papierosów z Kaliningradu do Polski rośnie
Kaliningrad w obronie krasnoludków
Bombowce amerykańskich sił powietrznych symulowały atak na Kaliningrad
Kolekcjoner trucizn z Kaliningradu znalazł tajemniczą butelkę
Tagi:
Bałtyk, przeprowadzka, Kaliningrad, obwód kaliningradzki, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz