Widgets Magazine
03:10 17 Lipiec 2019
Spalenie kukły Judasza, Podkarpacie

Święty dreszcz po polskim krzyżu

© Zdjęcie: Facebook/Janusz Kochanowicz
Opinie
Krótki link
Agnieszka Wołk-Łaniewska
112016

Narażając się na zarzut antysemityzmu, chciałam zauważyć: prawdziwy problem z „sądem nad Judaszem” w Pruchniku nie polega na tym, że „spalono kukłę Żyda” – jak doniosły wszystkie media. Prawdziwy problem polega na tym, że szkoli się dzieci do udziału w linczu z pobudek religijnych. Narodowość i wyznanie linczowanego mają w tym kontekście drugorzędne znaczenie.

Twórca etologii, czyli nauki o zachowaniach zwierząt, badacz agresji wśród ludzi, laureat Nagrody Nobla Konrad Lorenz pisał o „świętym dreszczu” – „heiliger Schauer” – który przeszywa dół pleców i tył ramion napastników na chwilę przed dokonaniem aktu agresji.

To ten sam odruch, który jeży sierść na karku drapieżnika, gotującego się do ataku. I najgorsze jest to, że to fajne uczucie.

To poczucie słuszności, moralnej wyższości i przynależności do grupy, które wiąże się z prawdziwym linczem, jest dokładnie przećwiczone podczas „sądu nad Judaszem” uprawianego w ramach obrzędów katolickiego „Wielkiego Tygodnia”.

Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Leonid Swiridow
No bo któż, bardziej niż Judasz, zdrajca Pana Jezusa, zasługuje na karę? I kiedy dzieci mają lepszą okazję do publicznych zachowań agresywnych nie tylko aprobowanych, ale wręcz nakazywanych przez dorosłych?

„Najpierw bije dorosły, a potem pada polecenie „Dzieci, bić!”. Dzieci biją, tłum liczy. Co bardziej zapalczywe dzieciaki sprzedają kukle kopniaki. – Dobrze, mały. Szacun! – mówi jakiś człowiek do chłopca, który właśnie skopał głowę kukły. – Bij w brzuch – instruuje syna tatuś. – Lej! – zachęca ktoś inny” – opisuje wielkopiątkowe harce  Hubert Lewkowicz z „Ekspresu Jarosławskiego”, który pierwszy nagłośnił sprawę.

Katowanie kukły budzi entuzjazm tłumu, jest  uwieczniane przez komórki i aparaty fotograficzne. Świadomość tego, jak fajnie jest być elementem kolektywu, który radośnie wymierza nikczemnikom zasłużoną karę, zostanie z tymi dziećmi na długo. Może na zawsze.

Tymczasem lincz nie jest zjawiskiem historycznym, ograniczonym do żydowskich pogromów w Europie, czy zbrodni Ku-Klux-Klanu w Ameryce.

Po obu stronach granicy indyjsko-pakistańskiej giną dziś ludzie, mordowani przez podekscytowaną tłuszczę z powodów religijnych.

W Indiach, które przeżywają ostatnio wzmożenie religijne, 10 muzułmanów zostało zamordowanych w ciągu ostatnich 2 lat przez żarliwych hinduistów, związanych z ruchem Bhartiya Gau Raksha Dal – Indyjską Organizacją Ochrony Krów. Ofiary były widziane z krowami, podejrzewane o ich zabijanie albo jedzenie wołowiny.

Protest rolników w Warszawie
© Sputnik . Jarosław Augustyniak
W Pakistanie, w ciągu ostatnich 5 lat, ponad 30 osób zostało zlinczowanych przez uniesiony religią – tym razem muzułmańską – tłum po tym, jak zostały przez władze oskarżone o bluźnierstwo, które jest w tym kraju przestępstwem karanym śmiercią lub więzieniem.

Oskarżenia – co w zasadzie nie ma żadnego moralnego znaczenia – najczęściej są kompletnie bezpodstawne i niepoważne. Ich skutki – są poważne śmiertelnie.

W 2017 roku, w tragicznej symetrii, dwóch niespokrewnionych mężczyzn o tym samym nazwisku zostało zamordowanych przez dwie konkurencyjne religijne tłuszcze w Indiach i Pakistanie.

1 kwietnia Pehlu Khan, mleczarz z dystryktu Nuh w Haryanie w północnych Indiach wracał z Jaipuru, gdzie kupił kilka krów, w nadziei na rozwój swojego mlecznego biznesu. Zatrzymała go banda krowich obrońców, którym usiłował pokazać dokumenty wskazujące, że jest mleczarzem i kupił zwierzęta, żeby pozyskiwać mleko. Uniesieni słuszną miłością do jednej z siedmiu matek człowieka, obrońcy wiary podarli dokumenty, zatłukli Pehlu na śmierć kijami i pasami, po czym okradli trupa z portfela i komórki.

13 kwietnia 2017 roku Mashal Khan, student uniwersytetu Abdul Wali Khan w Mardan w Pakistanie, został otoczony przez oburzonych kolegów, rozebrany do naga, pobity kijami i na koniec zastrzelony i zrzucony z drugiego pietra akademika – wszystko w ramach kary za obrażanie Allaha.

Mateusz Morawiecki
© AFP 2019 / Ben STANSALL
Późniejsze śledztwo wykazało, że Mashal Khan nie ogłaszał żadnych bluźnierczych sądów, w ogóle nie wypowiadał się na temat wiary, za to na swojej stronie na FB bardzo krytycznie wyrażał się o władzach uniwersytetu, które w odpowiedzi oskarżyły go właśnie o bluźnierstwo.

Ponurym szczęściem Polski jest to, iż stanowimy multikulturową pustynię, na której  uniesiony religijnym gniewem Polak-katolik musiałby długo szukać muzułmanina, hinduisty, czy żyda do zlinczowania. Ale zapamiętawszy z dzieciństwa, jakie to przyjemne uczucie, może kiedyś zadać sobie trud poszukiwań.

Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Krzywda się dzieje misiowi-siusiowi
Jerzy Tyc: „Ambasador Polski w Moskwie na spotkanie nie przybędzie. Bez uzasadnienia”
„Kandyduję do eurokołchozu”
Liberał Gwiazdowski: „Wolność miała wtedy, jak zdejmowała majtki”
Rusek w Strasburgu. Zagraża Polsce
Senator Grubski: „Prezydent Putin powinien być honorowym gościem na Westerplatte”
„Agentka Anka” w Redakcji Sputnika
Wstyd w Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej
Legenda Nowaka-Jeziorańskiego szczególnie mnie nie porusza
Tagi:
Pakistan, Indie, Europa, dzieci, Katolicyzm, Jezus Chrystus, samosąd, sąd, Żydzi, antysemityzm, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz