Odbiór rosyjskich paszportów

Czy paszporty dla mieszkańców nieuznawanych republik to tylko zagrywka Putina?

© Sputnik . Sergey Kuznecov
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
9340

Poważne poruszenie wśród polityków wywołało podpisane przez Władimira Putina rozporządzenie o uproszczonym trybie wydawania rosyjskich paszportów mieszkańcom nieuznawanych Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych. Temat na żądanie Ukrainy stał się przedmiotem pilnego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Jeszcze w grudniu ubiegłego roku rosyjski parlament uchwalił ustawę, która przyznała prezydentowi prawo do decydowania o tym, którzy cudzoziemcy mogą otrzymać obywatelstwo Rosji w trybie uproszczonym.

Na konferencji prasowej po spotkaniu z Kim Dzong Unem we Władywostoku rosyjski lider ze zdziwieniem przyznał, że działania jego kraju w tym kierunku spotkały się z pewnego rodzaju negatywną reakcją. Tłumaczył, że kroki te podobne są do wydawania Kart Polaka czy też paszportów dla Ukraińców wydanych przez Węgry i Rumunę. Czym Rosjanie, żyjący na Ukrainie, są gorsi od Polaków, Rumunów czy też Węgrów – zapytał Putin. Stwierdził przy tym, że sytuacja Rosjan, żyjących na terytorium republik Donieckiej czy Ługańskiej, jest dużo trudniejsza, niż Polaków, Węgrów czy Rumunów, ponieważ są pozbawieni podstawowych praw człowieka.

Sytuację dla Sputnika skomentował prezes Stowarzyszenia „Europejska Rada na rzecz demokracji i praw człowieka” Janusz Niedźwiecki.

„W moim odczuciu, kolejny raz możemy przyglądać się podwójnym standardom. Masowo wydają Karty Polaka. Ostatnio polski parlament postanowił, że nie tylko obywatele krajów bezpośrednio związanych z Polską mogą otrzymywać kartę Polaka, ale właściwie każdy człowiek na świecie może się o nią ubiegać, jeśli wykaże, że łączą go związki z polską kulturą, z polskim narodem, a więc nie tylko polskie pochodzenie. Na przykład, jeśli mieszkaniec innego kraju angażuje się w życie Polski, polskiej społeczności, czyli polskiej Polonii, może ubiegać się o Kartę Polaka. Węgry natomiast wydają masowo paszporty swojej mniejszości, co nie spotkało się z jakimiś szczególnymi obiekcjami” – stwierdził ekspert.

Jego zdaniem, kwestią podstawową jest regulacja Ukrainy. Przypomina, że na Ukrainie obowiązuje prawo zabraniające posiadania podwójnego obywatelstwa. Bo gdyby pozwalało na posiadanie podwójnego obywatelstwa, mieszkańcy tych regionów mogliby po prostu być jednocześnie obywatelami Rosji i Ukrainy. I to jak by nie wypychało ich z ukraińskiej państwowości. Tu obiekcje dotyczące tych paszportówu są oczywiste – mówi Janusz Niedźwiecki.

„Ukraina boi się, że nastąpi coś takiego, jak w Osetii, mianowicie, jeżeli Rosja wyda paszporty mieszkańcom Ługańszczyzny i regionu donieckiego, wówczas trwale straci te regiony, ponieważ, jeżeli region nie uznaje władzy Kijowa i jest zamieszkany właściwie przez obywateli i Rosji nie będą oni mogli posiadać jednocześnie rosyjskiego i ukraińskiego paszportu, wówczas już w ogóle nic nie będzie ich łączyć z Kijowem. A więc proces reintegracji tych terenów, jak się teraz mówi, będzie dużo trudniejszy, jeśli nie niemożliwy. Moim zdaniem, cała ta zagrywka jest, niestety, nieco taką polityczną grą Władimira Putina, żeby przymusić nowego prezydenta Ukrainy do szybszego spełnienia swej obietnicy - zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy. A a więc żeby nie poprzestawał na deklaracjach, ale usiadł do stołu i poważnie raczył porozmawiać na temat reintegracji Ukrainy” – uważa rozmówca Sputnika.

Zwraca on uwagę na to, że nikt tych paszportów nie będzie ludziom wręczać na siłę, ale ta procedura została uproszczona tak, żeby paszporty mogły być uzyskane w ciągu trzech miesięcy.

„I jeśli nowy prezydent Ukrainy stanie, że tak powiem, na wysokości zadania, to te trzy miesiące są potrzebne na to, żeby wyjść z tej sytuacji i faktycznie zacząć wdrażać zapisy z porozumień mińskich, takie, jak amnestia dla ludzi, którzy brali udział w formacjach zbrojnych na wschodzie Ukrainy, które zbuntowały się wobec Kijowa, jak również wobec zmiany konstytucji, która sfederalizuje Ukrainę Jeżeli to wszystko pójdzie w tym kierunku wydanie paszportów nie będzie miało większego znaczenia. Jeśli nie, tym dłużej będzie to przeciągane przez stronę ukraińską. W moim odczuciu, Władimir Putin po prostu powiedział „sprawdzam” i teraz czeka na reakcję nowego ukraińskiego prezydenta” – oznajmił Janusz Niedźwiecki.

Ekspert jest pewny, że to władze Ukrainy mają obowiązek dbać o swoich obywateli. Według niego jednak, sytuacja z punktu widzenia praw człowieka jest bardzo trudna nw tych rejonach. Dostęp do podstawowych świadczeń jest mocno ograniczony.

„Czy wydanie nowych paszportów dla mieszkańców tych rejonów dużo by zmieniło? W moim odczuciu, niestety, nie. Ale przynajmniej dałoby im poczucie należenia do jakiejś państwowości. Bo w tej chwili mają oni paszporty Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej, które nie są uznawane nigdzie na świecie, a to pozostawia ich w sferze niebytu. Być może, cała ta sytuacja doprowadzi do szybszych rozmów i zakończenia wojny na wschodzie Ukrainy. Co byłoby w interesie dla nas wszystkich – dla Ukrainy, dla Rosji i dla Polski” – podsumował Janusz Niedźwiecki.

Zobacz również:

Putin: w czym Rosjanie na Ukrainie są gorsi od Polaków?
Mieszkańcy DRL i ŁRL łatwiej dostaną rosyjskie paszporty
Na Ukrainie wymyślono, jak „zemścić się” na Rosji za paszporty w Donbasie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz