01:57 13 Grudzień 2019
Krzyż

Sekielski - wielki kłopot dla polskich hierarchów

© Fotolia / Sasun Bughdaryan
Opinie
Krótki link
Autor
217510
Subskrybuj nas na

O 14.30 na kanale dziennikarza Tomasza Sekielskiego na YouTube pojawił się długo wyczekiwany film dokumentalny „Tylko nie mów nikomu” o pedofilii w polskim kościele. Wywołał wielkie poruszenie w mediach, ponieważ dla Polaków jest wydarzeniem o takim statusie, jakim dla Amerykanów był dokument HBO „Leaving Neverland”.

Jak w jednym zdaniu określić film Sekielskiego? To taki „Kler”, tylko nie w wersji fabularyzowanej, a z prawdziwymi ludźmi zamiast postaci granych przez aktorów.

Zobaczymy tam jednak te same mechanizmy szerzenia się i ukrywania praktyk pedofilskich w kościele, które pokazał Wojciech Smarzowski. Reżyser „Kleru” wzorował się zresztą na faktach i relacjach ofiar pedofilii, które u Sekielskiego wystąpiły  z otwartą przyłbicą i pod swoimi nazwiskami – nic więc dziwnego, że zjawisko w obu filmach pokazano w podobny sposób, skoro pierwszym i najważniejszym scenarzystą było samo życie. „Tylko nie mów nikomu” to głos w pełni oddany ofiarom.

Komentatorzy już od wczoraj zapewniali, że „wybuchnie bomba” i tak się rzeczywiście stało. W filmie pokazano wiele wstrząsających historii ofiar molestowania, między innymi przez kapelana Lecha Wałęsy – księdza Franciszka Cybuli, który zmarł w lutym tego roku.

Jednak przed śmiercią, gdy nagłośniono sprawę, starał się w jakiś sposób zadośćuczynić swojej ofierze. Sekielski nagrał konfrontacje dorosłych już ofiar z kapłanami, przez których były wykorzystywane w dzieciństwie. Pierwsza postać, która otwiera cykl opowieści o molestowaniu, to Anna Misiewicz. Kobieta udaje się do domu księży emerytów, by spotkać się z dawnym proboszczem.

„Mówił mi, że jestem wyjątkowa” - wspomina bohaterka filmu.

"Do tej pory kiedy czuję zapach mleka, nabieram obrzydzenia. Ksiądz bardzo często pił mleko i pozostawiał mi w ustach jego smak. Cały czas powtarzał ‘jeszcze!’, a jak skończył, wychodził z pokoju i udawał, jakby nic się nie działo. Bałam się tego, czy wróci jeszcze raz, czy na tym jednym razie się skończy na dziś. Dobrze wiedział, że nikomu nie powiem”.

Episkopat nie chciał odnieść się do filmu. Wydano jedynie lakoniczny komunikat, że dokument „jest nierzetelny”. Poproszone o komentarz nazwiska takie jak Głódź, Polak, Gądecki, Nycz – również odmawiają komentarza. Ale jedno jest pewne.

Nawet jeśli żaden z kościelnych hierarchów nie powie ani słowa, ten film będzie dla nich wielkim kłopotem, na który w końcu będą musieli jakoś zareagować. Bo cisza wokół tego dokumentu na pewno nie sprawi, że milczeć będą wszyscy wierni. A także, że film nie dotrze do Watykanu.

Dlatego to jest właśnie moment na pokorę i spokojne odniesienie się do relacji pokrzywdzonych, zamiast robienia z kościoła oblężonej twierdzy.

„Nie ma takiej siły, która by nas pokonała na drodze do celu, a celem jest prawda o tym jak sprawy pedofilii były ukrywane” - zapowiedział kilka dni temu Sekielski na swoim kanale. Nie ma raczej wątpliwości, że film zrealizowany przez Tomasza i Marka Sekielskiego odbije się szerokim echem, być może dotrze do Watykanu.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Watykan uznał byłego arcybiskupa Waszyngtonu winnym pedofilii
„Hańba biskupia”, czyli protest przeciw tuszowaniu pedofili (wideo)
Kościół katolicki w Nowym Jorku opublikował listę 120 księży pedofilów
Tagi:
molestowanie, Watykan, Youtube, Tomasz Sekielski, HBO, USA, film dokumentalny, pedofilia, kościół katolicki
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz