Plakaty z apelem o reparacje od Niemiec

Reparacje? To absurdalne roszczenia

© AP Photo / Alik Keplicz
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
153311

Najnowszy numer tygodnika „Sieci” ujawnia ustalenia raportu przygotowanego przez Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II wojny światowej.

W najbliższych dniach dokument ten dostaną najważniejsze osoby w państwie. Z wywiadów z posłem PiS Arkadiuszem Mularczykiem można wnioskować, że raport zostanie udostępniony opinii publicznej.

Na ten temat Sputnik rozmawiał z niezależnym publicystą Adamem Śmiechem.

 Czy termin ukazania się raportu, nad którym pracowano przez dwa lata, jest dziełem przypadku?

— Wydaje mi się, że zapowiedziana publikacja w tym konkretnym terminie nie jest do końca dziełem przypadku. To znaczy, mówiono bardzo wiele razy, że taki raport jest przygotowywany i wielokrotnie zapowiadano jego ogłoszenie. Natomiast wydaje mi się, że ponieważ w tej chwili rząd PiS znalazł sią w bardzo trudnej sytuacji ze względu na zgłaszane roszczenia żydowskie, wspomagane przez taką potęgę, jaką są Stany Zjednoczone, wobec tego ewentualna publikacja w obecnym czasie byłaby swego rodzaju przeciwwagą w propagandzie, jaką uprawia obecny rząd.

 Temat reparacji wojennych od Niemiec znowu powrócił do obiegu informacyjnego? I to chyba ma trwać dłużej?

— Tak, wraca do obiegu informacyjnego i myślę, że na dłużej, natomiast jest pytanie, na ile to wszystko jest realne? Czy mamy do czynienia tylko z przerzucaniem się argumentami i czy w ogóle jest jakakolwiek szansa na realizację tego, co się zapowiada? Moim zdaniem, w takim formacie, w jakim jest to w tej chwili omawiane i proponowane, jest to niemożliwe z wielu powodów.

 Jest jeszcze jeden aspekt tego problemu, może, trochę uboczny. Oto tytuł: „Polska zapłaci za roszczenia przez ustawę 447?” To w związku z wypowiedzią posłanki z Prawa i Sprawiedliwości Joanny Lichockiej, która uważa, że to teza, którą kolportują ci, którzy sprzyjają Moskwie. To rosyjska propaganda.

— Jest to wypowiedź oderwana od rzeczywistości. Po prostu absurdalna, dlatego, że w sytuacji, o której mówimy, w kwestii roszczeń ośrodków czy też organizacji żydowskich do mienia pozbawionego spadkobierców, z punktu widzenia prawa spadkowego, trudno doszukiwać się jakiejkolwiek „ręki rosyjskiej”, czy samego prezydenta Putina, jak u nas w propagandzie bardzo często się przedstawia. Podejrzewam, z czego to pochodzi: z tego, że po prostu media rosyjskie również tę sprawę relacjonują, a ponieważ znajomość tego, co się w Rosji pisze na tematy polskie jest wręcz marginalnie znikoma w Polsce. Polacy są odcięci od możliwości poznawania bezpośrednio swoimi zmysłami tego, co mówią Rosjanie, co mówią media, różni politycy, którzy też różnią się przecież między sobą w poglądach. Dlatego łatwo jest tworzyć takie karkołomne metafory, które próbuje się potem wykorzystać politycznie. Tak to widzę.

Oczywiście, jeżeli chodzi o samo zagrożenie, to zagrożenie to istnieje, ale wynika z zupełnie innych okoliczności. Przede wszystkim takich, że Polska postawiła w sposób całkowicie bezalternatywny na sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, a w dzisiejszym świecie oznacza to również sojusz z tymi siłami, które Stany Zjednoczone swoją potęgą wspierają. Czyli z organizacjami czy międzynarodowymi, czy organizacjami ze Stanów Zjednoczonych czy też z Izraela, które są kierowane przez osoby uważające, że należy od Polski takie odszkodowania uzyskać. Ale chcę podkreślić, że te żądania są bezpodstawne, ale, myślę, że jest to temat na inną dyskusję.

 Jeśli powrócimy do tematu reparacji wojennych od Niemiec. Czy w ogóle można liczyć na to, że coś takiego się stanie?

— Wydaje mi się, że w formule reparacji liczyć nie można. Trzeba oddzielić dwie rzeczy: sercem chcielibyśmy i słusznie uważamy, że nam się należy, bo Polska była straszliwie zniszczona przez Niemcy, i Niemcy wywołały wojnę. Ale zostały określone decyzje podjęte na konferencji w Poczdamie. Potem był rząd polski, który obecnie jest odsądzany od czci i wiary Dziś według prawa międzynarodowego, Polska i rząd PiS-owski opiera się (bo inaczej nie może, bo po prostu jest ciągłość prawna) na ustaleniach i decyzjach powziętych przez również tamten rząd, który, jak pamiętamy, na początku lat 50-tych zrezygnował z „pozostałej części” reparacji. Nie będziemy dyskutować, jaka to była tak zwana „część pozostała”, ale tak to zostało nazwane. Tutaj mogą się odbywać dyskusje prawnicze, mogą być interpretacje, co to oznaczało w stosunku do Niemieckiej Republiki Demokratycznej, czy Republiki Federalnej Niemiec. Natomiast, jeżeli spojrzymy w kategoriach ogólnych, to w formule reparacji nie widzę tutaj szans. Istnieją inne możliwości, przede wszystkim ze strony osób prywatnych, stowarzyszeń osób prywatnych, które poniosły szkody i są w stanie te szkody udokumentować przed sądem. Takie próby są podejmowane, z mojej wiedzy wynika, na przykład, we Włoszech czy w Grecji. Ale nie ma tutaj formuły reparacji wojennych, które należą się państwu od państwa, tylko zupełnie inna płaszczyzna pomiędzy obywatelami państwa a państwem zaskarżonym, na przykład, przed sądami powszechnymi w trybie międzynarodowym – powiedział na zakończenie Adam Śmiech.

Zobacz również:

„New American”: Polacy wymagają reparacji od Rosji i Niemiec z pomocą Trumpa
Puszkow skomentował oświadczenie Japonii ws. reparacji wojennych
MSZ Niemiec: kwestia wypłaty reparacji dla Polski jest zamknięta
Tagi:
Adam Śmiech, II wojna światowa, odszkodowanie, reparacje, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz