21:57 18 Listopad 2019
Wołodymyr Zełenski podczas inauguracji

Ukraina, Polska, Zełenski: Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść

© REUTERS / Valentyn Ogirenko
Opinie
Krótki link
Autor
4510
Subskrybuj nas na

Próżno szukać w polskich środkach masowego przekazu politycznych analiz tego co powiedział Wołodymyr Zełenski w swoim inauguracyjnym wystąpieniu. Wydaje się to o tyle dziwne, że politycy polscy i polityczni komentatorzy od dawna ustawiają się w roli adwokatów Ukrainy.

Wznosząc hasła w stylu „Nie ma wolnej Europy bez wolnej Ukrainy” czy „Nie ma bezpiecznej Polski bez bezpiecznej Ukrainy” i tym podobne, pozwalali sądzić swoim słuchaczom i czytelnikom, że ich zainteresowanie Ukrainą to nie fanaberia, a rzeczywista chęć wspierania narodu, który wg nich „padł ofiarą rosyjskiej agresji”.

Tymczasem przegrana Poroszenki sprawiła, że wszyscy przyjaciele Ukrainy nabrali wody w usta i jakby stracili nią zainteresowanie.

Czyżby Ukraina straciła swój blask wraz z opuszczeniem fotela prezydenckiego przez Poroszenkę?

Można snuć różne przypuszczenia, ale kiedy spojrzy się na listę zwolnionych z pracy europejskich doradców byłego prezydenta Ukrainy, to sprawa staje się cokolwiek łatwiejsza w określeniu.

Osłabiony pociąg do Ukrainy może wynikać także z tego, że Amerykanie wyrażają coraz mniejszą skłonność do ukraińskich spraw, a uaktywniają się jedynie wtedy, gdy ich protegowani tracą na znaczeniu lub ich wrogowie znaczenie zyskują.

Prezydent elekt Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas inauguracji
© REUTERS / Mykhailo Markiv/Ukrainian Presidential Press Service
Prezydent elekt Ukrainy Wołodymyr Zełenski podczas inauguracji

Dał temu wyraz osobisty adwokat Trumpa, Rudy Giuliani, który na Tweeterze objaśnił, że Zełenski otoczył się wrogami Trumpa i ludźmi oligarchy Kołomyjskiego. Podpowiedział, także nowemu prezydentowi, że Kołomyjski „za groźby” powinien być pociągnięty do odpowiedzialności.

Również polityków europejskich nikt nie przygotował na nieoczekiwaną zmianę miejsc w ukraińskiej polityce, a ich osobiste rachunki okazały się na tyle błędne, że powinny ich dyskwalifikować z tego segmentu spraw polityki zagranicznej.

Oczywiście tak się nie stanie, bo obecna przerwa w ich aktywności bardziej spowodowana jest chwilową konfuzją, że tak łatwo poddawali się manipulacjom Poroszenki.

Donald Tusk
© AP Photo / Alik Keplicz
Szczególnym talentem wykazał się w tym zakresie Donald Tusk, zapewne działając wspólnie i w porozumieniu z Angelą Merkel, kiedy to przed wyborami przyjechał do Kijowa jawnie wspierać urzędującego prezydenta płomienną mową – wygłoszoną po ukraińsku – w Radzie Najwyższej Ukrainy.

Także nasz narodowy i zawodowy lobbysta, znawca ukraińskich realiów i etatowy działacz Jałtańskiej Strategii Europejskiej – organizacji założonej i finansowanej przez ukraińskiego oligarchę Wiktora Pinczuka – były prezydent Kwaśniewski, nie szczędził pochwał Poroszence, doceniając jego działania w:

— utrzymaniu „jedności kraju”;

— „zjednoczeniu” ukraińskiej cerkwi;

— „uzyskaniu” sankcji przeciwko Rosji.

KIEDY MLEKO SIĘ ROZLAŁO

Po pierwszej turze wyborów, kiedy „sprawa się rypła” działacze Jałtańskiej Strategii Europejskiej w osobach: były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, były premier Szwecji Carl Bildt, były sekretarz NATO i premier Danii Anders Fogh Rasmussen i inni, postanowili przyjrzeć się potencjalnemu zwycięzcy wyborów prezydenckich na Ukrainie.

Po spotkaniu, Zełenski nabrał trochę kolorytu i w oczach byłego prezydenta Polski stał się bardziej akceptowalny, a po ogłoszeniu wyników II tury Kwaśniewski już nie szczędził mu pochwał. Chwalił się w polskich mediach, że Zełenskiego poznał osobiście i autorytatywnie ogłosił, że ma on „całkiem dobre i przemyślane” rozeznanie w polityce międzynarodowej, zwłaszcza o porozumieniach mińskich, relacjach z Rosją i Unią Europejską.

Z komika Zełenski stał się „inteligentnym człowiekiem”, który „będzie poznawał politykę na bieżąco”, no i odniesie sukces łącznie z Ukrainą „jeśli otoczy się mądrymi ludźmi i będzie chciał odciąć się od wpływów oligarchicznych”.

W dobrych radach Kwaśniewskiego zabrakło, wykazu nazwisk oligarchów, z którymi Zełenski powinien unikać kontaktu i nazwisk mądrych ludzi, których powinien słuchać.

Natomiast pierwszy żołnierz III RP szef MON Mariusz Błaszczak stwierdził, że „Zełenski uzyskał bardzo silny mandat, miejmy nadzieję, że zostanie to wykorzystane, żeby Ukraina zbliżyła się do Unii Europejskiej i do NATO”. Życzeń co do Polski, Pan Minister nie artykułował, mając zapewne nadzieję, że antyrosyjskość jest wystarczającą legitymacją, aby Polska nadal utrzymywała swój kierunek w kwestii ukraińskiej.

© Ruptly .
Zełenski

O tym, że unijni politycy robili stawkę na Poroszenkę i lekceważyli Zełeńskiego świadczą także wypowiedzi Bogusława Liberadzkiego (SLD), wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego, członka Komisji Parlamentarnej Stowarzyszenia UE-Ukraina, który stwierdza wprost: „Wciąż nie wiemy, kim tak naprawdę jest Zełenski”, a największą niewiadomą jest jego stosunek do Rosji i jeśli będzie on inny niż Poroszenki, to według Liberadzkiego „pozostaje nam polityka sankcji i ostracyzm wobec Rosji”.

Słuchając polskich polityków można odnieść wrażenie, że najbardziej zależy im na tym, aby na Ukrainie nic się nie zmieniło.

Wielkie przywiązanie do utrzymania status quo na Ukrainie reprezentowała również Kanclerz Merkel, która do końca stawiała na Poroszenkę, składając mu gratulacje z okazji „awansu” do drugiej tury wyborów i zapraszając go do Berlina przed decydującym rozstrzygnięciem.

Natomiast Prezydent Macron - jako druga noga UE - wykazał się większą przenikliwością, ponieważ oficjalną wizytę Porszenki zrównoważył nieoficjalną wizytą Zełenskiego.

INAUGURACJA CZY DZIEŃ PRAWDY?

Tymczasem sam Zełenski, przed inauguracją, jak i w jej trakcie mieszał pojęcia zaczerpnięte ze scenariusza „Sługi narodu” z politycznymi apelami.

Najwyraźniej trudno mu się rozstać ze wcieleniem Gołoborotko, dlatego mieszając dwie kreacje, w swoich pierwszych wypowiedziach nie zawsze jest wiarygodny.

Odziedziczył Ukrainę z obliczem Poroszenki, które to oblicze jeszcze na długo pozostanie dla Ukraińców synonimem upadku gospodarki, stopy życiowej, wojny w Donbasie, utraty Krymu i wszystkich mniejszych i większych nieszczęść narodu.

Poroszenko na tyle skutecznie zmanipulował zachodnich polityków, że część z nich zamiennie i równoznacznie traktowała prywatne sprawy Poroszenki z racją stanu Ukrainy.

Dało się to odczuć podczas zaprzysiężenia Zełenskiego patrząc na listę gości zagranicznych i ich rangę.

Spośród przybyłych, na uwagę zasługuje prezydent Estonii Kersti Kaljulaid, która po spotkaniu z Putinem jest zasypywana oskarżeniami, zwłaszcza przez Litwę i Łotwę, o wyłamywanie się z szeregu krytyków działań Kremla.

Na natarczywą krytykę odpowiedziała „po męsku”: „Trudno jest rozmawiać, kiedy trzeba komunikować się z tymi, których wartości są tak różne od twoich, i łatwo jest udowadniać, że inni nie chcą z tobą rozmawiać ... Nie chcę być w menu, chcę siedzieć przy stole negocjacyjnym” – powiedziała Kersti Kaljulaid dodając, że Tallinn ma wiele wspólnych tematów z Moskwą do dyskusji.

Dla nowego prezydenta Ukrainy jest to cenna podpowiedź i być może impuls, że jeśli zgodzi się na rolę „menu”, zgodzi się na dalszą marginalizację Ukrainy, na osobistą klęskę i potencjalny rozpad państwa.

Otwartym pozostaje pytanie: Czy Zełenski sprosta zadaniom, które tak efektownie rozwiązywał Gołoborotko?

Ogłosić, „że każdy od dziś jest prezydentem Ukrainy” to za mało, to tak jakby wypełnić treścią polskie przysłowie: Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść.

Aleksander Kwaśniewski, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Prezydent Zełenski podpisał pierwszy dekret
Korwin-Mikke: Koalicja Europejska - to sprzedawczyki, gorzej jest z PiS-em - to są zdrajcy
Simonian po inauguracji Zełenskiego: Jedno pytanie - kiedy Wyszynski zostanie uwolniony?
„Ludwiku Dorn i Sabo! Nie idźcie tą drogą!”
Mateusz Piskorski dla Sputnika: Zawsze mówię to, co uważam za słuszne
Żółte gwiazdy pamięci
Żuliki z Platformy Obywatelskiej
Sławomir Dębski w Moskwie: „Śnieg pada"
Tagi:
Kijów, SLD, Warszawa, Moskwa, Estonia, Mariusz Błaszczak, NATO, Inauguracja, Petro Poroszenko, kino, Unia Europejska, Angela Merkel, Donald Tusk, Aleksandr Kwaśniewski, Wołodymyr Zełenski, Krym, Donbas, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz