00:53 19 Czerwiec 2019
Gmach Parlamentu Europejskiego w Brukseli

Włochy: Najpierw wszyscy za jednego, potem każdy za siebie

© Sputnik . Irina Kalashnikova
Opinie
Krótki link
122

26 maja Włosi będą wybierać swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. W minioną sobotę europejscy suwereniści na wiecu Salvini day w Mediolanie zakończyli kampanię przedwyborczą, demonstrując przez wyborcami jedność z innymi europejskimi partiami.

Dzisiaj demonstrują jedność, ale co będzie z Sojuszem partii populistycznych po głosowaniu? Czy Salvini i jego współtowarzysze mogą stać się punktem wyjścia do nawiązania nowych wzajemnych relacji między partiami w Parlamencie Europejskim i zapoczątkowania zmiany kursu UE? Sputnik Italia zwrócił się do Simen Ekern, norweskiego dziennikarza, autora książki „Bitwa o przyszłość Europy”.

— Po pierwsze, chciałabym doprecyzować terminy. W ostatnim czasie w środowisku politycznym nacjonalizm i suwerenizm są pojęciami wymiennymi. Na czym polega różnica między pojęciami, jak zdefiniuje Pan suwerenizm i dlaczego taki termin powstał?

— W mojej ocenie suwerenizm, choć słowo to ma francuskie korzenie, jako termin funkcjonuje tylko we Włoszech. We Francji na przykład Marine Le Pen często mówi o patriotyzmie, który w jej wydaniu jest eufemizmem słowa nacjonalizm. We Włoszech termin „suwerenizm” jest na rękę Salviniemu i jego partii „Liga” (Lega), bo termin „nacjonalizm” przypomina o przeszłości partii.

Stara „Liga Północy” (Lega Nord) była przeciwko nacjonalizmowi, to była regionalna partia (działająca na północy Włoch – red.), dla jej zwolenników jeden naród nie istniał.

„Suwerenizm” natomiast jest terminem dużo bardziej elastycznym, jego konotacje odpowiadają obecnej partii Salviniego, a jednocześnie nie przeczą pojęciom starej, bo można go odnieść także do lokalnych patriotów, zwolenników separacji Włoch Północnych. Ich zdaniem „suwerenizm” oznacza niezależność od jakichkolwiek zewnętrznych wpływów, począwszy od instytucji w rodzaju Unii Europejskiej, a kończąc na migrantach, usiłujących przedostać się na terytorium Włoch.

— Europejscy suwereniści w toku obecnej kampanii przedwyborczej byli szczególnie aktywni, kulminacyjny był z pewnością więc Salvini day. Jaki sygnał chciał wysłać Salvini i jego współtowarzysze? Czy marsz „Europejskiej Międzynarodówki Suwerenistycznej” (Internazionale dei sovranisti europei) wyglądał przekonująco?

— Sygnał pozostał taki sam, jak dwa lata temu w Koblencji, kiedy to powstała „Międzynarodówka europejskich suwerenistów”. Oni chcą pokazać, co przedstawia sobą potężny ruch, którego nie da się wstrzymać, ruch posiadający mniej więcej równą wartość we wszystkich państwach Europy, ruch składający się z dużych partii, które zmienią oblicze Europy. Tak zwany Salvini day dobrze wpłynął na wizerunek ruchu, to było widowisko: 11 suwerennych partii w jednym rzędzie na mediolańskim placu.

Na to wydarzenie bez wątpienia położyła się cieniem dymisja austriackiego wicekanclerza Strache, bo był on przecież bardzo ważną postacią dla ruchu suwerenistów, zwłaszcza dla Le Pen i Salviniego. Austria była idealnym przykładem współistnienia tradycyjnej i skrajnie prawicowej populistycznej polityki o zabarwieniu suwerenistycznym.

Ten eksperyment upadł i ruch suwerenistów czekają teraz niełatwe czasy, bo oni także chcą zająć miejsca w Parlamencie Europejskiej i spróbować podjąć współpracę z tradycyjnymi partiami prawicowymi.

— Na wiecu Salvini wezwał zgromadzonych do tego, by z „najważniejszej włoskiej partii” uczynić „najważniejszą partię europejską”. Czy to osiągalne w Pana ocenie?

— Pozycja Salviniego wśród suwerenistów jest bardzo mocna, nie tylko dlatego, że jest on wicepremierem, ale też dlatego, że jak wynika z ostatnich sondaży, Liga cieszy się dużą popularnością. Na wyborach Salvini z pewnością umocni swój wizerunek wpływowego polityka we Włoszech i uzyska wpływy w Europie. Ale ja zawsze uważałem, że dla niego podbój Europy nie ma dużego znaczenia. Salviniego interesuje Europa tylko dlatego, że dzięki niej ma szansę na umocnienie swojej pozycji we Włoszech. Po wyborach wicepremier chciałby zostać premierem Włoch. To według mnie jego główny cel, a Europa dla Salviniego to tylko środek.

— Jak na razie wydaje się, że suwereniści działają zgodnie: Matteo Salvini razem z przedstawicielami 11 partii planuje utworzyć wspólną frakcję w Parlamencie Europejskim po wyborach zaplanowanych na 26 maja. Co stanie się po wyborach, kiedy nastanie moment dzielenia się miejscami w Parlamencie Europejskim? Czy suwereniści mogą współżyć w ramach jednej frakcji w PE? Jakie różnice zdań mogą zachwiać równowagą?

— Historia pokazuje, że ich „pokojowe współistnienie” może być trudne, dlatego że jest wśród nich niemiecka partia Alternative für Deutschland, która nie podziela pozycji Salviniego w kwestii włoskiej gospodarki, oraz holenderska partia Wildersa. Ciężko sobie wyobrazić, aby po rozpoczęciu prac w parlamencie, wszystkie one zdołały przezwyciężyć różnice zdań między państwami południa, północy i wschodu Europy. Naprawdę mogą się zjednoczyć, żeby blokować wspólne europejskie projekty, na przykład mające na celu umocnienie paneuropejskiej jedności. Zwłaszcza jeśli suwerenistom uda się przeciągnąć na swoją stronę Victora Obrana lub Polaków, mogą stać się siłą zdolną do blokowania wszystkich projektów zjednoczonej Europy.

— Nie bez powody jedną z głównych propozycji w toku kampanii suwerenistów stało się nawoływanie do tego, by wyjść ze strefy euro i UE. W charakterze alternatywy zaproponowali utworzenie „Nowej Europy” lub „Europy Zdrowego Rozsądku”. Co mają na myśli?

— To raczej taktyczne, a nie ideologiczne, posunięcie. W rzeczywistości suwereniści nie zmienili swojego poglądu na temat Unii Europejskiej. Po prostu po Brexicie, po przedwyborczej kampanii Le Pen przeciwko Macronowi, oni zrozumieli, że mówienie wyborcom o chęci wyjścia ze strefy euro nie działa. Oni mówią, że nie chcą opuszczać strefy euro i UE i dążą do pozostanie we wspólnocie europejskiej, ale tylko po to, żeby rozsadzić Europę od wewnątrz. Nie pozwalać na realizację żadnych europejskich projektów, które w perspektywie długoterminowej nie będą już działać i nikomu się na nic nie zdadzą.

Zobacz również:

Włosi od teraz mogą strzelać do rabusiów
Włoski ekspert: ostry kryzys może zmusić nas do opuszczenia strefy euro
Strefa euro jest tak zorganizowana, żeby kraje bogatsze wykorzystywały kraje biedniejsze
Tagi:
Parlament Europejski, Matteo Salvini, Włochy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz