15:07 20 Czerwiec 2019
Rosyjski ufolog Nikołaj Subbotin podczas wyprawy

„Widziałem świeżego trupa kosmity”: ufolog zdradza, jak kosmici kontrolują Ziemię

© Zdjęcie : Nikołaj Subbotin
Opinie
Krótki link
Anna Sanina
3337

Od wieków inteligentne siły pochodzenia pozaziemskiego przyciągały uwagę naukowców. Wraz z rozwojem nowoczesnej technologii coraz ciekawsze staje się podglądanie UFO, chociaż odwiedzanie stref anomalnych jest nadal niebezpieczne. Dlaczego wojsko prowokuje kontakty z kosmitami, czy ludzie są gotowi na spotkanie z obcym umysłem?

Sputnik Polska próbował zrozumieć te kwestie wraz ze znanym rosyjskim ufologiem, pisarzem i podróżnikiem Nikołajem Subbotinem.

Kontrolują nas od dawna

„Obserwacje anomalnych obiektów rozpoczęły się w czasach imperium egipskiego, kiedy faraon Ramzes II wraz ze świtą zwrócił uwagę na obiekt, który przeleciał nad jego armią. Udawali się na podbój jednego z miast i uznali to, co zobaczyli, za dobry znak. Ramzes II nakazał zapisać to na jednej ze ścian swojego pałacu. Jeśli zagłębimy się w historię, od XVII i XVIII wieku takie obiekty były również obserwowane, a służby państwowe próbowały zbadać ich pochodzenie, ponieważ one nie tylko latały, ale także lądowały na Ziemi. Władcy chcieli zrozumieć, jakiego rodzaju „przybysze” ich kontrolują, jak się z nimi komunikować, czy można zdobyć od nich wiedzę, która posłuży bezpieczeństwu ich własnego państwa” - mówi Nikołaj Subbotin.

Rosyjski ufolog Nikołaj Subbotin
© Zdjęcie : Nikołaj Subbotin
Rosyjski ufolog Nikołaj Subbotin

Według niego wcześniej wiele krajów badało zjawisko UFO, a odpowiednie programy funkcjonowały w ramach badań wojskowych. Nic dziwnego: każdy przedmiot, który pojawia się w przestrzeni powietrznej kraju, jest przede wszystkim intruzem.

Zadaniem krajowych systemów bezpieczeństwa - obrony powietrznej, sił powietrznych - jest określenie, jaki to jest obiekt, czy jest to samolot rozpoznawczy ewentualnego wroga. Jeśli nie zostanie to potwierdzone w żaden sposób, jeśli jest jasne, że tego obiektu nie ma w naszym świecie, powstają pytania: co z tym zrobić, jakie cele realizuje ten aparat wojskowy - wyjaśnia rosyjski ufolog.

Radzieckie wojska prowokowały obcych

Wojsko z kolei może być proaktywne, celowo prowokując takie kontakty. Jak wyjaśnia Nikołaj Subbotin, po raz pierwszy taką technologię przetestowali Amerykanie, a następnie pomyślnie opracowano ją w Związku Radzieckim. W filmie „Bliskie kontakty trzeciego stopnia” reżyser Spielberg pokazał, jak to się może odbywać. Powstały duże zamknięte obiekty wojskowe, na których umieszczono potężne reflektory przeciwlotnicze, kierowano je w niebo, a na taką przynętę czasami przylatywały dziwne obiekty, które były rejestrowane.

Za pomocą promieni świetlnych i fal radiowych w szerokim zakresie próbowano nawiązać z nimi kontakt, ale to się nie udawało. „Najciekawszy kontakt nastąpił dzięki wsparciu specjalnej jednostki wojskowej nr 10003, stworzonej w celu zbadania możliwości wojskowego wykorzystania zjawisk paranormalnych pod kierownictwem generała Aleksieja Sawina. Ten oddział zajmował się wyjątkowo interesującymi technologiami, takimi jak przygotowanie wojskowych z nadprzyrodzonymi zdolnościami („ekstrasensów”), którzy próbowali wykonywać zadania wywiadu wojskowego i próbowali nauczyć się czytać informacje z kosmosu. W wyniku tych eksperymentów pewna struktura informacyjna dotarła do grupy wojskowej i zaoferowała bezpośredni kontakt, który udało się osiągnąć w pobliżu Moskwy w połowie lat 80. Wylądował tam statek, odbyła się pewna komunikacja z udziałem wojska, ekstrasensów i przybyszy” - stwierdza ufolog.

Przypis redakcji: Jednostka wojskowa numer 10003 istniała od 1989 do 2003 roku (wtedy została przekształcona). Komisja do zwalczania pseudonauki w ramach Prezydium Rosyjskiej Akademii Nauk wielokrotnie stwierdzała, że uważa działania tej struktury za antynaukowe.

Fragment UFO, przechowywany w domu Nikołaja Subbotina
© Zdjęcie : Nikołaj Subbotin
Fragment UFO, przechowywany w domu Nikołaja Subbotina

Odnieść sukces w technologiach obronnych pomogą... kosmici?

Przypadki interakcji i kontaktu z podobnymi obiektami zostały opisane w ramach tajnego radzieckiego programu badawczego „Siatka” z lat 1978-1991, który istniał w dwóch wersjach - siatki AN (Akademii Nauk) i siatki MO (Ministerstwa Obrony). Jednak, jak wyjaśnia Nikołaj Subbotin, około 100 udokumentowanych zeznań zostało sprzedanych przez pewne osoby amerykańskiemu dziennikarzowi George'owi Knappowi. „Ta historia jest dobrze opisana, zwłaszcza że sam Knapp nakręcił kilka programów na ten temat i napisał książkę. Po pierwsze, dla każdego dziennikarza otrzymanie takich dokumentów jest sensacją. Po drugie, to możliwość wykorzystania uzyskanych danych na poziomie państwa w zakresie technologii obronnych.

Każdy kompetentny inżynier, gdy widzi pewne techniczne niuanse, może dokonać przełomowych odkryć, które umożliwią stworzenie nowego samolotu, odkryją nowe zasady fizyczne i prawa. Najprawdopodobniej Knapp wykonywał rozkaz wojskowy” - sugeruje rozmówca Sputnika.

Według niego dwóm supermocarstwom - ZSRR i USA - udało się równie dobrze zbadać anomalne obiekty. Oba kraje, od lat 30. i 40. ubiegłego wieku, były zaangażowane w opracowanie technologii obronnych, a obserwacje UFO były dla nich oczywiste. Rosyjski ufolog nie ma wątpliwości, że takie obserwacje są przeprowadzane także dzisiaj.

Te badania są nadal pod kontrolą państwa. Właśnie teraz wojsko nie ma takiego mętliku, jaki był wcześniej. Po ponad 70 latach specjalne służby wojskowe, które się tym zajmują, zorientowały się, że zjawisko obiektów o nieznanym pochodzeniu naprawdę istnieje. Ale jak z nimi pracować, jak się komunikować, wciąż nie jest jasne. Nie wykluczam, że obecnie trwa proces komunikacji. Będąc 10 lat temu konsultantem w pewnym projekcie wojskowym, dowiedziałem się, że wojsko naprawdę zainicjowało kontakty i przystąpiło do nich. Ale to nie jest pozytywny ani negatywny wynik. Oczywiście, te „nieznane siły rozumne”, jak nazwał je Konstantin Ciołkowski (rosyjski i radziecki wynalazca, twórca teoretycznej kosmonautyki - red.), pokazują się od czasu do czasu, próbując w jakiś sposób ingerować w nasze sprawy, ale nie nawiązują kontaktu - podsumowuje Nikołaj Subbotin.

Kosmiczni „bogowie” przeciwko trzeciej wojnie światowej

Jak sugeruje rosyjski ufolog, nieznane nam stworzenia pełnią rolę obserwatorów i naukowców. Analogicznie do bohaterów opowiadania science-fiction braci Strugackich „Trudno być bogiem” studiują naszą cywilizację, łagodnie próbują powstrzymać niektóre wojny, konflikty, próbują skierować rozwój społeczeństwa na pokojowe, duchowe i inne cele. Jednak obcy nie spieszą się z bezpośrednim kontaktem. „Bezpośredni kontakt może spowodować to, co stało się z przedkolumbijską cywilizacją Ameryki. Innymi słowy, większa cywilizacja może, dobrowolnie lub mimowolnie, wchłonąć mniejszą, inną cywilizację” - wyjaśnia Subbotin.

Przy całym zainteresowaniu ludzkości siłami pozaziemskiego pochodzenia niemożliwe jest przewidzenie, jakie to będzie spotkanie w rzeczywistości. Wystarczy przypomnieć słynny program radiowy „Wojna światów” z 1938 roku według powieści Herberta Wellsa o tym samym tytule. „Było to tak wiarygodnie zrobione, że kilka tysięcy Amerykanów odebrało audycję radiową jako prawdziwy reportaż ze sceny i zaczęło się w pośpiechu pakować i opuszczać swoje domy. Potem nastąpił wielki skandal, chociaż podczas transmisji kilkakrotnie mówiono, że był to program radiowy. Nawiasem mówiąc, po tym Departament Obrony USA przeanalizował, co stanie się z ludzkością, jeśli taki kontakt nastąpi. Z kolei Uniwersytet w Kaligornie przeprowadził masowe testy wśród Amerykanów, zastanawiając się, jak zareagują na kontakt z innym umysłem. Okazało się, że ludzie będą się bać i faktycznie nie będą chcieli nawiązać kontaktu” - mówi rosyjski ufolog.

W przeciwieństwie do ufologów naukowcy zaprzeczają istnieniu innego życia w Układzie Słonecznym. Ale usilnie poszukują egzoplanety (planety poza Układem Słonecznym), a znana ich liczba przekroczyła już sto. Inteligentnemu życiu we wszechświecie nie zaprzeczają nawet niektórzy astronauci, chociaż astronauta to zawód daleki od ufologii. „Mam przyjaciół astronautów. Niektórzy mówią, że widzieli coś, inni, że nie. Jeśli astronauci coś widzieli, to nie chcą psuć reputacji naukowców” - wyjaśnia ufolog. I dodaje, że on sam, w ramach swojej pracy badawczej, widział świeżego trupa kosmity. „Coś takiego jak karzełek kysztymski, Alioszeńka. Ale szczegóły będą zbędne” - pospieszył zauważyć.

Kim jest karzełek Alioszeńka?

Kosmita
© Depositphotos / Watman
Według mieszkańców wioski Kalinowyj, niedaleko Kysztymy w pobliżu Czelabińska, wszystko zaczęło się w burzową noc 13 sierpnia 1996 roku. Wtedy to jedna z mieszkanek, samotna emerytka Tamara Proswirina, cierpiąca na chorobę psychiczną, otrzymała „telepatyczny rozkaz”: wstać i natychmiast udać się na cmentarz. Tam odkryła tego, kto ją wołał. Zza pagórka wpatrywała się w nią mała istota o wielkich oczach.

Odkrycie było straszne: ani to ludzkie dziecko, ani nieznane stworzenie. Głowa spiczasta, zamiast ust rozcięcie, ciało pokryte futerkiem, na palcach ostre pazurki. Stworzenie żałośnie piszczało, a staruszka o czułym sercu postanowiła zabrać je ze sobą, owinęła, przyniosła do domu, nakarmiła i nazwała Alioszeńka. Po pewnym czasie istota, której pochodzenie wciąż nie zostało wyjaśnione, zmarła.

Druga część rozmowy z rosyjskim ufologiem zostanie już wkrótce opublikowana.

Dossier Sputnik:

Nikołaj Subbotin - rosyjski ufolog, pisarz, reżyser i scenarzysta filmów dokumentalnych, podróżnik. Twórca rosyjskiej ufologicznej stacji badawczej RUFORS - www.rufors.ru. Uczestnik i organizator licznych wypraw ufologicznych i badawczych w obwodzie permskim i swierdłowskim w Rosji, w Tien Shan w Egipcie, w tym do prawdopodobnych miejsc katastrofy UFO.

Zobacz również:

Spotkanie z kosmitami przełożone: naukowiec o szansach odkrycia cywilizacji pozaziemskiech
W Wielkiej Brytanii wydano alarmujące oświadczenie o kosmitach
Tagi:
ufolog, kosmita
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz