21:03 19 Listopad 2019
Opinie
Krótki link
Autor
4275
Subskrybuj nas na

„Zasadniczym dobrem dla przeciętnego Polaka z Unii Europejskiej jest prawo do wyjazdu z Polski. Z tego dobra Polak, zwłaszcza młody, bardzo chętnie korzysta, uciekając tam, gdzie widzi dla siebie jakieś perspektywy” – mówi polski analityk polityczny Konrad Rękas, komentując wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego.

Jak głosowali Polacy w Wielkiej Brytanii?

Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii mogli głosować na polskich lub brytyjskich kandydatów. Chęć oddania głosów na polskie listy zadeklarowało 21773 osoby, karty pobrało 18609 osób. Oznacza to, że frekwencja wśród uprawnionych do głosowania wyniosła 85,47 procent. Populacja Polaków w Wielkiej Brytanii – 905 000.

Jak przekazał za pośrednictwem Twittera korespondent PAP Jakub Krupa, Polacy na Wyspach głosowali następująco: Koalicja Europejska – 30,2 procent głosów;  Konfederacja – 24,1 procent głosów; Prawo i Sprawiedliwość – 23,8 procent głosów; Wiosna – 14,7 procent głosów; Kukiz’15 – 3,6 procent głosów; Lewica Razem – 2,6 procent głosów. Tym samym, gdyby brać pod uwagę jedynie głosy brytyjskiej Polonii, do Europarlamentu dostaliby się przedstawiciele czterech ugrupowań: Koalicji Europejskiej, Konfederacji, PiS i Wiosny.

Znany polski analityk polityczny i publicysta Konrad Rękas (Londyn) odpowiada na pytania komentatora agencji Sputnik Leonida Swiridowa (Moskwa).

 Dzień dobry, Panie Konradzie, poproszę o komentarz w sprawie wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego, ale chodzi nie o to, jak głosowali Brytyjczycy, lecz jak głosowali Polacy w Wielkiej Brytanii. Koalicja Europejska otrzymała na Wyspach 30 procent głosów, Konfederaci – 24, PiS – 23. Frekwencja wynosiła 85 procent. To, wydaje się, dane naprawdę niebotyczne!

— Tak, 85 procent, ale to tylko bodaj 2,5 procenta wśród mieszkających w Wielkiej Brytanii 900 tysięcy zarejestrowanych Polaków, którzy w ogóle zdecydowali się zgłosić swoją gotowość do wyboru. Można powiedzieć prościej: 900 tysięcy Polaków mieszka w Wielkiej Brytanii, a tylko 30 tysięcy zgłosiło zainteresowanie oddaniem głosów w Polsce. I z tych, którzy zgłosili zainteresowanie, rzeczywiście, głosowało 85 procent.

Zdecydowana większość, dominująca większość Polaków, mieszkających w Wielkiej Brytanii, nie głosowała w ogóle. Albo zdecydowała się na oddanie głosów w wyborach w wersji brytyjskiej.

I tu jedno zdanie komentarza: to jest bardzo poważny argument, bo głosowanie w Wielkiej Brytanii jest ważnym argumentem za tym, aby uzyskać kredyt komercyjny. To wpisze się po prostu do historii kredytowej.

Dlatego mieszkający w Wielkiej Brytanii czy to Polacy, czy Szkoci, czy przedstawiciele innych narodów są po prostu zainteresowani w tym, aby oddawać swoje głosy w miejscowych wyborach, a nie w swych starych krajach. Więc, frekwencja wydaje się wysoka, ale w istocie pokazuje, jak dalece ogromna mniejszość polska za granicą oderwała się już od spraw polskich, choćby dlatego, że to jej po prostu się opłaca. To jest pierwsza uwaga.

Co do samego wyniku, oczywiście, on jest tak diametralnie różny od wyników w Polsce, że nawet każe niektórym liderom Konfederacji doszukiwać się jakichś kombinacji, oszustw. Bo też takie komentarze pojawiły się na stronach zupełnie uznanych skądinąd polityków tej opcji. Sęk w tym, że nadal w liczbach bezwzględnych mówimy o bardzo niewielkich ilościach.

Jeśli ktoś za granicą naprawdę chce głosować, to jest już zdecydowanie zdeterminowany, by ten głos oddać. I trudno się dziwić, że tylu zdeterminowanych ludzi chce głosować na wyraźne opcje, takie choćby, jak Konfederacja. To tłumaczy wysoki odsetek poparcia.

W dodatku zauważmy jeszcze jedną rzecz. Polacy, którzy głosują za granicą, to są często osoby, które wyjechały wiele lat temu – 10, 8, 7. One pamiętają nazwijmy to, poprzednią Polskę, sytuację sprzed 500 plus, brutalną, z czasów rządów Platformy Obywatelskiej lub jeszcze starszą, sytuację, w której zwłaszcza warunki socjalne w kraju były jeszcze cięższe, niż teraz.

I ci bardzo wyraźnie chcieli zagłosować przeciwko Koalicji Europieskiej, doskonale zdając sobie sprawę, że wyraźny głos przeciwko Platformie Obywatelskiej to nie jest głos na PiS, a być może głos, na przykład, na Konfederację. Głosowali jak najtwardziej, jak mogli, przeciwko temu, co było wcześniej.

Reszta, natomiast, albo przyjechała niedawno, albo lepiej zna realia Polski PiS-owskiej, ci głosowali przeciwko PiS-owi. I to z kolei są te odsetki głosów padające na Koalicję Europejską.

Więc wyjaśnienie nie jest tak tajemnicze, jak by to się mogło wydawać z polskiej perspektywy. To wszystko daje się racjonalnie policzyć i wyjaśnić.

 Pan mówił, że, jednak, większość pozostała w domu. Dane statystyczne: w skali kraju 70 procent młodych Polaków w wieku od 18 do 29 lat w ogóle nie poszli na wybory. A przecież mianowicie dla nich i była ta koncepcja Unii Europejskiej. Czyli młodzi ludzie mogli i muszą skorzystać ze wszystkich tych dóbr unijnych, ale młodzi nie poszli głosować. Dlaczego?

— Ci młodzi, którzy skorzystali, to są właśnie ci młodzi za granicą. Zasadniczym dobrem dla przeciętnego Polaka z Unii Europejskiej jest prawo do wyjazdu z Polski. Z tego dobra Polak, zwłaszcza młody, bardzo chętnie korzysta, uciekając tam, gdzie widzi dla siebie jakieś perspektywy. I to jest 900 tysięcy w Wielkiej Brytanii, przy tym 870 tysięcy nie głosowały. To są te miliony Polaków w pozostałych krajach. I dokładnie o to chodzi.

Reszta, oczywiście, cieszy się tam kilkoma nowymi autostradami w Polsce. Kto wyjechał na Zachód, zobaczył, że im szybciej Polska Zachód goni, tym szybciej Zachód po tych swoich autostradach ucieka. Więc, jak powiem, łaski nikt nie robi.

Ci ludzie, którzy wchodzą w świat dorosłych, jak widać z sondaży, głosowaliby raczej na Konfederację, raczej na Wiosnę, nie ufając starym twarzom. 

Koalicja Europejska dla Polski - nowy pomysł przed wyborami do Parlamentu Europejskiego
Koalicja Europejska dla Polski - nowy pomysł przed wyborami do Parlamentu Europejskiego

Zwłaszcza Koalicja Europejska nie ma nic ciekawego do przedstawienia. Twarze kilkudziesięciuletnich byłych premierów – to nie jest taka szczególna atrakcja dla młodego wyborcy. Dla młodego wyborcy kandydatura nawet tak sympatycznej osoby, jak Leszek Miller, to jest, jakby kandydował Romuald Traugutt razem z Mieszko I. To postać z historii, a nie ze współczesności. Stąd też te wybory nie interesowały specjalnie młodzieży.

Trudno też temu się dziwić, bo żadna z kwestii poruszonych w tej kampanii wyborczej, takich zastępczych, czy to było LGBT, czy to były kwestie religijne, czy to był problem euro, wydumany na dzisiejszym etapie – to nie są kwestie, które dotyczą dzisiejszych perspektyw młodzieży. Dla nich najważniejsza jest perspektywa otrzymania mieszkania, perspektywa dobrze płatnej pracy.

To wszystko ciągle jeszcze buksuje się w realiach państwa PiS-u. PiS sugeruje, że takie nadzieje będą, dlatego kres zaufania dla tej partii jest jeszcze wysoki. I młodzi nie widzą powodu, żeby protestować. To jest powód zwycięstwa PiS-u: młodzi nie idą protestować.

Dopiero, kiedy pójdą, gdy powiedzą „zaraz, sprawdzamy, gdzie są te wasze obietnice, gdzie są mieszkania, gdzie są te pieniądze dla nas, a nie tylko dla starszych?” - wówczas rządy PiS-u w Polsce się skończą. Ale dopiero wtedy, nie wcześniej.

Jarosław Kaczyński
© AFP 2019 / WOJTEK RADWANSKI
 Czy zgodziłby się Pan z tezą, że Polska jednak podąża do systemu dwupartyjnego, że będą tylko dwie partie? Czy mają szansę Konfederaci i Wiosna, żeby coś zmienić?

— Ja słyszałem wypowiedzi o systemie dwupartyjnym w Polsce, padały one w 1997 roku, kiedy wybory wygrał AWS. I wydawało się AWS-owi, że będzie rządził dłużej od papieża.

Słyszałem takie zapowiedzi o jednopartyjnej dominacji, kiedy wybory wygrał Sojusz Lewicy Demokratycznej, również głęboko przekonany o wielokadencyjności swych rządów w Polsce.

Prawo i Sprawiedliwość idzie, prawdopodobnie, po swoją drugą kadencję rządów. Ale umówmy się, że ona też będzie rządziła dwie kadencje i nic z tego nie wyniknie trwałego.

Dwupartyjność w Polsce zniknie w momencie, w którym zejdzie ze sceny Jarosław Kaczyński. Czy to metodami naturalnymi, czy też własną decyzją. Wówczas żadna siła i żadna wiara we własny interes nie powstrzyma centroprawicy, nie powstrzyma PiS-u do wzięcia się ze sobą nawzajem za łby. No i zawsze będzie jakiś potencjał niezadowolenia społecznego i nowych sił, które będą chciały się wyartykułować.

Lider polskiej partii Wiosna Robert Biedroń
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Wiosna? Wiosna to parodia parodii. Czyli parodii Nowoczesnej, która była parodią Ruchu Palikota, który był parodią ówczesnej Platformy. Musi więc nareszcie przestać się multiplikować.

Z kolei, co do Konfederacji – cały ogromny szacunek do tego ugrupowania. Widzę w niej siłę protestu, siłę, która będzie generowała aspiracje młodych ludzi, duchu, interesu narodowego, ale też i zabezpieczenia solidaryzmu społecznego. Kiedyś, zwłaszcza po śmierci PiS-u, miejsce dla takiej formacji nastąpi.

Ale na razie spokojnie, do końca historii jeszcze daleko. A do końca historii Polski szczególnie daleko.

 —  Bardzo dziękuję za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Strasburski krajobraz po bitwie z Polską w tle
Marek Belka: „My, Polacy, kochamy Rosję i bardzo się boimy imperium"
Eurowybory: znaczące zwycięstwo PiS (komentarze)
Mateusz Piskorski: Premier Beata Szydło zawsze daje radę, trzeba pogratulować
MSZ Rosji skomentowało wybory do Parlamentu Europejskiego
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Wybory dowiodły, kto rządzi na polskiej wsi. Co dalej?
Tagi:
TVP, ABW, Janusz Palikot, AWS, PAP, Unia Europejska, młodzież, polityka, Nowoczesna, Wiosna, SLD, Prawo i Sprawiedliwość, Koalicja Propolska, Koalicja Europejska, Platforma Obywatelska, Robert Biedroń, Grzegorz Braun, Janusz Korwin-Mikke, Leszek Miller, Leonid Swiridow, Konrad Rękas, Parlament Europejski, wybory, Wielka Brytania, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz