Widgets Magazine
08:58 26 Sierpień 2019
Siedziba Rady Europy w Strasburgu

Rusofobia i fake newsy. Platformo, wstydź się

© AFP 2019 / Christian Lutz
Opinie
Krótki link
Dawid Blum
7511

Poseł Andrzej Halicki zbulwersował się faktem, iż po pięciu latach zawieszenia „Rosja wróciła do Rady Europy”. Stwierdził, że jest to” wina” polskiego ambasadora, który głosował „za zniesieniem sankcji”.

W związku z tym domaga się wyjaśnień od prezesa PiS. Sęk w tym, że Rosja nigdy z Rady Europy nie „wyszła”, a opozycja wykazała się ignorancją i po raz kolejny – co już zupełnie nie dziwi – zaprezentowała rusofobię.

Awantura wybuchła, kiedy Andrzej Halicki stwierdził, iż nastąpiła „kompletna zmiana osi polityki zagranicznej, która do tej pory była twardo stawiana” i zwrócił się bezpośrednio do prezesa PiS z pytaniem: „Panie prezesie Kaczyński, jak to możliwe, że w ten sposób reprezentuje Polskę rząd Prawa i Sprawiedliwości?”.

Wersję Halickiego potwierdził senator PO Aleksander Pociej:

Dwa tygodnie temu doszło do bezprecedensowego wydarzenia w Radzie Europy, gdy polski ambasador głosował za zniesieniem sankcji wobec Rosji”, dzięki czemu mogła ona „powrócić do Rady Europy.

Razem z Halickim narobili paniki, jakoby Polska (stary refren) realizowała interesy Moskwy: „to szuka wrogów w świecie zachodnim, kto szuka wrogów wśród partnerów w zachodniej demokracji, wśród bliskich nam państwom, takim jak Niemcy, Francja, Hiszpania, de facto sprzyja intencjom rosyjskim, sprzyja polityce Kremla!”. Tym samym zasugerowano, że polski rząd stanął po stronie Rosji a przeciwko jej „ofiarom”:

„Wszystkie kraje bałtyckie, Ukraina, Gruzja, która też została zaatakowana przez Rosję, oraz Armenia - wszystkie te kraje głosowały przeciwko powrotowi. Tylko Polska, która ma zbliżony wręcz identyczny interes z tymi krajami, głosowała za powrotem Rosji do Rady Europy”.

Tylko że informacje podane przez polityków opozycji mijają się z prawdą – co w swoim komunikacie zdążyło już podkreślić MSZ. Przede wszystkim Rosja nie „wróciła do Rady Europy”, bo nigdy z niej nie wyszła. Cały czas jest członkiem tej organizacji. Faktycznie 5 lat temu, w 2014, po tym jak Unia Europejska potępiła przejęcie Krymu, odebrano jej prawo głosowania w Zgromadzeniu Parlamentarnym RE przez Zgromadzenie.

© Sputnik . Miroslav Rotar
Jak donosi portal Euractiv, w odwecie Rosja zaprzestała wpłacania składki członkowskiej do budżetu Rady Europy. Jej wkład finansowy wynosi 7 proc. w budżecie wynoszącym 30 milionów euro. Brak tych pieniędzy spowodował więc niemałą dziurę budżetową. Po dwóch latach niepłacenia składek następuje zawieszenie w prawach członka RE. Jednak dwa lata mijałyby w czerwcu tego roku. Obie strony rozważały scenariusz „Ruxitu”, ale ostatecznie się dogadały, a członkowie zgromadzenia zagłosowali właśnie na rzecz tego porozumienia.

Za przywróceniem pełnoprawnego członkostwa Rosji głosowało 47 ministrów spraw zagranicznych. Na „pogodzenie się” naciskały zwłaszcza Francja i Niemcy. Nie mogąc porozumieć się z Donaldem Trumpem, a bojaźliwie zerkając na rosnące w potęgę Chiny, państwa europejskie uznały, że lepiej mieć Moskwę po swojej stronie. Siergiej Ławrow miał obiecać wznowienie wpłacania składek.

Rosjanie kibicują Polsce na meczu Polska-Senegal
© Sputnik . Anton Denisov
Jednak tutaj znów następuje pewna rozbieżność pomiędzy tym, co mówi PO, a stanowiskiem polskiego resortu spraw zagranicznych. Końcowej decyzji nie poparła Wielka Brytania, Polska, Gruzja, Estonia, Łotwa oraz Litwa – a Ukraina zbojkotowała majowe obrady. Natomiast to, o czym mówi Andrzej Halicki – to głosowanie stałych przedstawicieli nad przyjęciem decyzji Komitetu Ministrów.

Tutaj polski ambasador – zgodnie z tym, co twierdzi MSZ, głosował tak jak 38 państw: za przyjęciem decyzji KM. Ta zaś jest „przyjęta przez stałych przedstawicieli w Radzie Europy i dotyczy działań na rzecz zapewnienia poszanowania statutowych praw i obowiązków, standardów, podstawowych zasad i wartości przez państwa członkowskie Rady Europy”; „podkreśla ona, że: każde państwo członkowskie RE ma prawo uczestnictwa na równych zasadach w obu statutowych organach RE, tj. Komitecie Ministrów (KM) oraz Zgromadzeniu Parlamentarnym RE (ZP RE) aż do chwili uruchomienia art. 7, 8 lub 9 Statutu (zawieszenie, wyrzucenie z organizacji); wszystkie państwa członkowskie są zobowiązane do płacenia składek do budżetu ogólnego RE; KM powitałby z zadowoleniem udział wszystkich państw członkowskich RE w czerwcowej sesji ZP RE, podczas której nastąpi wybór nowego Sekretarza Generalnego”.

Nie jest więc prawdą, że „Polska pozwoliła Rosji wrócić” do RE. Takie postawienie sprawy rozmija się z prawdą i to dość poważnie. Jednak przyznać należy, że głosowanie to w jakiś sposób dało zielone światło do dalszych negocjacji pomiędzy Rosją (nigdy formalnie nie zawieszoną, jedynie „obrażoną” na Radę Europy) i przedstawicielami Zgromadzenia Parlamentarnego.

Natomiast poseł Halicki nie odnotował zdaje się, że podczas szczytu w Helsinkach po raz pierwszy od 2014 roku odbyło się również krótkie spotkanie ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza z Siergiejem Ławrowem. Ministrowie mieli rozmawiać m.in.  o zwrocie wraku rozbitego tupolewa. To dopiero powód do oburzenia – polski minister rozmawia z rosyjskim jak człowiek! Bij PiS!

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Co Pawlak może realnie zrobić, Kosiniak-Kamysz nie może nawet wymyślić
Senator Grubski: PSL powinien startować samodzielnie
Tagi:
Andrzej Halicki, Platforma Obywatelska, sankcje, Rada Europy, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz