Widgets Magazine
09:15 20 Sierpień 2019
Flaga Polski na jednym z budynków w Warszawie

Ludmiła Kozłowska może wrócić do Polski. A kiedy wróci Swiridow?

© AP Photo / Alik Keplicz
Opinie
Krótki link
Dawid Blum
3226

Sąd Najwyższy uchylił decyzję o wydaleniu z Polski Ludmiły Kozłowskiej. Działaczka nie będzie musiała przechodzić drogi, na którą zdecydował się jej rosyjski kolega Leonid Swiridow – nie będzie musiała skarżyć się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Co ciekawe, w uzasadnieniu Naczelnego Sądu Administracyjnego znalazło się zdanie o tym, że dokumenty, na podstawie których wydalono z Polski prezes Fundacji Otwarty Dialog, były niewystarczające. Ciekawostka, prawda?

Sąd stwierdził, że brak jest podstaw do uznania, że w oparciu o informacje zawarte w tym dokumencie można przyjąć, że zaistniała podstawa do dokonania wpisu do wykazu oraz do SIS. Zdaniem Sądu zawarte w tym dokumencie informacje są bardzo ogólnikowe (...).

Jak donoszą media wojewódzki urząd ds. cudzoziemców musi kolejny raz rozpatrzeć dokumenty Kozłowskiej. Jak można się domyślać, bez problemów otrzyma ona kartę pobytu w Polsce, dzięki czemu będzie mogła wrócić do Warszawy.

Widok na Brukselę, Belgia
© Fotolia / Figurniy Sergey
Kozłowska została wydalona z Polski 14 sierpnia 2018, ponieważ polskie służby stwierdziły, że kobieta swoimi działaniami zagraża bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu w Polsce. Podobne zastrzeżenia miały do Leonida Swiridowa, który wyjechał z Polski w 2015 roku, nigdy nie poznawszy treści oskarżeń, jakie służby sformułowały pod jego adresem.

Leonid Swiridow
© AP Photo / Alik Keplicz
Leonid Swiridow

W przypadku Kozłowskiej ABW miało także zastrzeżenia co do źródeł finansowania jej fundacji, co szczegółowo opisano w „The Sunday Times”. Kozłowskiej zarzuca się przeróżne motywacje, jednak tą prawdopodobnie najbardziej elektryzującą polskie służby może być sugestia, jakoby Otwarty Dialog był „narzędziem soft power” Kremla.

Faktem jest, że zarówno Kozłowskiej jak i Swiridowowi kazano opuścić Polskę na podstawie podobnie enigmatycznych przesłanek. Portal Onet poprosił o komentarz do wyroku NSA Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ta odmówiła komentarza), a także rzecznika Urzędu ds. Cudzoziemców Jakuba Dudziaka (jeszcze nie zapoznał się ze sprawą…).

Najciekawsze wydaje się tu jednak uzasadnienie wyroku NSA w sprawie Kozłowskiej. Dziennikarz MIA Rossiya Segodnya przeszedł całą sądową drogę dostępną w Polsce, w ubiegłym roku jego sprawą również zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny. Jednak w odróżnieniu od sprawy Ukrainki uznał, że służbom należy zaufać: skoro wydały zakaz wjazdu do strefy Schengen to widać miały one swoje powody, których nie należy negować.

Ciekawym wątkiem jest również sprawa europejskich standardów, według których do wydalenia potrzebny jest zazwyczaj wyrok skazujący. Czy Polska przestraszyła się szumu wokół Kozłowskiej, zwłaszcza przed zbliżającymi się wyborami? Czy jej pochodzenie pomogło w zmiękczeniu serc europejskich urzędników?

Przekonamy się, kiedy ETPC zajmie się sprawą Leonida Swiridowa – a zrobi to wkrótce. Jego sprawa została przyjęta i nadano jej dalszy bieg. A z tego, co mi wiadomo, Leonid nie kazał  „wyłączać prądu” w celu destabilizacji sytuacji politycznej z Polsce.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Sąd w Polsce uznał za zgodne z prawem pozbawienie statusu rezydenta w UE Swiridowa
Robi sobie zdjęcie z Kozłowską na przyjęciu, a potem dziwi się, skąd się tam wzięła
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Sąd w Warszawie odmówił dziennikarzowi Swiridowowi udziału w posiedzeniu w jego sprawie
Widmo Kozłowskiej krąży po Europie
Panie Swiridow, czas do Bundestagu
Tagi:
dziennikarz, polityka, Rosja, MSZ RP, Rząd FR, ABW, Schengen, Urząd ds. Cudzoziemców, Leonid Swiridow, Ludmiła Kozłowska, ETPC, Unia Europejska, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz