Widgets Magazine
06:15 16 Wrzesień 2019
Amerykańscy wojskowi na uroczystości powitania wielonarodowego batalionu NATO pod dowództwem USA w Orzeszu

Bezcenny dar Waszyngtonu dla Warszawy

© Sputnik . Stringer
Opinie
Krótki link
Autor Agnieszka Wołk-Łaniewska
F-35 dla Polski (21)
2012015
Subskrybuj nas na

Żeby nie było wątpliwości: ja nie boję się Rosji, ani jej baz. Ale ci, którzy się boją, może powinni sobie odpowiedzieć: czy tysiąc amerykańskich kucharzy i mechaników w Orzyszu równoważy rosyjską bazę lotniczą w Baranowiczach?

Nie wiem, jak u Państwu, ale we mnie nasza prowincjonalna ekscytacja wycieczką Dudy i Błaszczaka do Ameryki wywołuje odruch wymiotny. Ekscytacja ta, oczywiście, nie jest w najmniejszym stopniu podzielana przez amerykańskich dziennikarzy, którzy w swej masie wizytę głowy polskiego państwa uznają za wydarzenie zbyt błahe nawet na to, żeby stać się pretekstem do dowalenia Trumpowi – co jest wszak ulubionym zajęciem mainstreamowych mediów. A te nieliczne, które w ogóle ją odnotowują, robią to w sposób zgoła nam nieschlebiający.

CNN nie ukrywa rozbawienia chłopięcym zamiłowaniem Trumpa do dużych żołnierzyków.

„Znany jest z rozkoszowania się wojskowymi paradami, których mnogość przynosi ta robota” – donosi. „W zeszłym tygodniu zachwycał się licznymi powietrznymi defiladami podczas wizyty w Europie z okazji Dnia Zwycięstwa” – przypominał CNN, komentując informacje o przelocie dwóch F-35 planowanym podczas powitania prezydentów, w ramach nagrody za polską gotowość do kupienia tej absurdalnie drogiej i wysoce awaryjnej zabawki – „tym niemniej przelot wojskowego samolotu nad Białym Domem jest niezmiernie rzadki”.

Newsa o przywitaniu Dudy przez Trumpa CNN ilustruje krótkim materiałem o samolotach, które Błaszczak z taką dumą kupuje:

Myśliwiec F-35 jest nazwany najdroższą bronią w historii. Jego całkowity koszt może wynieść 400 miliardów dolarów. Myśliwiec wywołał krytykę z powodu problemów z oprogramowaniem, silnikiem i systemem uzbrojenia. Po tym, jak jeden z F-35 rozbił się w południowej Karolinie, armia czasowo uziemiła swoją flotę tych myśliwców. Lockheed Martin spędził więcej niż dwie dekady na rozwijaniu i testowaniu F-35.

„Foreign Policy”, prestiżowy magazyn poświęcony kwestiom międzynarodowym, oficjalną wizytę Dudy w Stanach określił mianem „Ego Trip”. To idiom oznaczający dokładnie „podróż ego”, czyli schlebianie próżności.

„Gdy prezydent USA Donald Trump wybrał Arabię Saudyjską jako miejsce swojej pierwszej podróży zagranicznej, monarchia obsypała go 83 prezentami, w tym obrazem z jego wizerunkiem. Japoński premier Shinzo Abe dał prezydentowi Stanów Zjednoczonych kij golfowy o wartości 3 755 USD i, według Trumpa, nominował go do Pokojowej Nagrody Nobla. Ale chyba najzręczniejszym masażystą Trumpowego ego okazał się polski prezydent Andrzej Duda, który przekonywał prezydenta USA do umieszczenia w Polsce amerykańskiej bazy wojskowej, obiecując nazwać ją „Fort Trump”. A przecież nie ma nic, co sprawia Trumpowi więcej przyjemności, niż jego nazwisko na różnych rzeczach”.

Uczestnicy marszu z okazji 1 maja z flagami SLD
© AP Photo / Czarek Sokolowski
„Foreign Policy” nie ogranicza się wszakże do osobistych złośliwości. Stwierdza – absolutnie słusznie – że „z punktu widzenia bezpieczeństwa ruch ten nie ma sensu, niezależnie od tego, jaka w naszej opinii powinna być postawa USA wobec Rosji. Dla tych, którzy wierzą w pojednanie, powiększanie amerykańskiej obecności wojskowej przy granicach Rosji jest niepotrzebną prowokacją. A jeśli ktoś sądzi, że Stany Zjednoczone potrzebują silniejszego straszaka wobec przyszłej rosyjskiej agresji – dorzucenie tysiąca żołnierzy do już obecnych tam 4000 nic nie zmieni”.

I na tym krytyka się nie kończy. Autorka tekstu, Melissa Hooper zwraca uwagę, iż decyzja Trumpa o wysłaniu nowych żołnierzy do Polski jest wątpliwa także z punktu widzenia praw człowieka – ponieważ „w istocie rzeczy nagradza rząd, który lekceważy ideały przyświecające zarówno Stanom Zjednoczonym, jak i Unii Europejskiej”.

Publicystka, w zaskakująco kompetentnym wywodzie, wymienia oznaki „pełzającego autorytaryzmu” rządów PiS, dodając trafnie, iż amerykańskie media poświęcają mu niewiele uwagi – w odróżnieniu od działań Viktora Orbána. „Zapewne to wrogość wobec Rosji pomaga Dudzie i jego formacji uniknąć tak powszechnej międzynarodowej krytyki” – ocenia Hooper.

I jeszcze jeden merytoryczny głos na temat obiecanego daru Waszyngtonu dla Warszawy w postaci 1000 żołnierzy. A w zasadzie nie tyle żołnierzy, co mechaników, kucharzy i kierowców – bo, jak donosi „Washington Times”, który jako pierwszy dotarł do wspólnej deklaracji Dudy i Trumpa, do Polski przyjechać mają nie jednostki bojowe, tylko jednostki wsparcia i logistyki. Nie ma to jak dobry kwatermistrz, ale Putin za bardzo się ich chyba nie przelęknie.

A nawet wręcz przeciwnie – czytamy w analizie prywatnej agencji wywiadowczej Stratfor, zwanej „cieniem USA”.

Twierdzi ona, iż na zwiększoną i bardziej trwałą obecność żołnierzy amerykańskich na terenie Polski, Moskwa odpowie rozbudową swoich własnych sił przy polskiej granicy – najprawdopodobniej poprzez wzmocnienie jednostek na Białorusi.

„Pomimo silnych więzi wojskowych Białorusi z Rosją, Mińsk do tej pory opierał się pomysłowi otwarcia rosyjskiej bazy wojskowej na swoim terytorium. Wynika to głównie z postawy długoletniego prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki, który starał się zachować autonomię swego kraju wobec dominującego wschodniego sąsiada. Jednakże nowy przyczółek USA w Polsce mógłby zmienić białoruską ocenę sytuacji. Wzmocniona obecność wojskowa USA blisko granic Białorusi stworzyłaby bardziej bezpośrednie zagrożenie dla tego kraju. Pod koniec 2018 roku Łukaszenko ostrzegł polskiego ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza, że Białoruś i Rosja „będą musiały zareagować” na proponowaną amerykańską bazę, dodając, że oba kraje „będą zmuszone do rozmieszczenia czegoś”, aby przeciwdziałać Warszawie i Waszyngtonowi. To wskazuje, że rosyjska baza lotnicza na Białorusi staje się coraz bardziej realna i że Mińsk gotów jest przełożyć kwestie bezpieczeństwa nad postęp swego stopniowego otwarcia na Zachód” – czytamy w analizie Stratfor.

Żeby nie było wątpliwości: ja nie boję się Rosji, ani jej baz. Ale ci, którzy się boją, może powinni sobie odpowiedzieć: czy tysiąc amerykańskich kucharzy i mechaników w Orzyszu równoważy rosyjską bazę lotniczą w Baranowiczach?

Tak tylko pytam.

Agnieszka Wołk-Łaniewska, polska publicystka, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
F-35 dla Polski (21)

Zobacz również:

Andrzej Duda: Rosjo, zostań naszym przyjacielem
Prezydent Andrzej Duda z wizytą w Waszyngtonie
Trump ujawnił „sekretne” porozumienie między USA i Meksykiem
Trump postawił Chinom ultimatum
Tagi:
spotkanie, USA, Donald Trump, Andrzej Duda, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz