15:03 20 Listopad 2019
Czarnobyl

Piękni ludzie z Czarnobyla

© Sputnik . Igor Kostin
Opinie
Krótki link
Autor
6444
Subskrybuj nas na

Źródło nieprawdopodobnej popularności „Czarnobyla” to najpoważniejsze z zagadnień nurtujących w tym sezonie żurnalistów od kultury i lifestylu. Kulturalny komentariat zachodzi w głowę, co zrobić z tym nagłym przypływem zainteresowania Związkiem Radzieckim, który, o zgrozo, przedstawiony jest w niedostatecznie czarnych barwach.

Jak to się stało, że brytyjsko-amerykański serial osadzony w niezbyt szykownych radzieckich wnętrzach i całkiem ponurych przemysłowych plenerach, pozbawiony nie tylko scen walki i pościgów samochodowych, ale także suspensu – wszyscy wiedzą, jak się skończy i to nie tylko dlatego, że protagonista popełnia samobójstwo w pierwszej scenie – pobił „Grę o tron”? Tyleż pod względem popularności na platformach streamingowych, co pod względem ocen: 9,6 punktu na 10 możliwych to najlepsza w historii ocena serialu przez widzów na portalu IMDb.

Kulturalny komentariat zachodzi w głowę, co zrobić z tym nagłym przypływem zainteresowania Związkiem Radzieckim, który, o zgrozo, przedstawiony jest w niedostatecznie czarnych barwach. 

Najbardziej ubawiła mnie komentatorka lanserskiego portalu Noizz.pl, która już w tytule wyraziła dezaprobatę z tego powodu: „»Czarnobyl« to nie jest »Ładunek 200«. Serialowi brakuje atmosfery beznadziejnej systemowej opresji”. To oburzenie jest o tyle zabawne, że autorka – Oliwia Bosomtwe – zaczęła studia w 2011 roku (sprawdziłam), co oznacza, że urodziła się tak ze trzy lata po upadku komuny, i do tego jest Afropolką. Jej szanse na posiadanie osobistej lub choćby rodzinnej wiedzy o realiach Związku Radzieckiego są zatem raczej mizerne.

Ale Oliwia wie znakomicie, jak było w Związku Radzieckim i jak należy go pokazywać.

Oczywiście źle. Czyli tak, jak w „Ładunku 200”, który polscy komentatorzy zgodnie uznali, za „wielkie oskarżenie radzieckiej rzeczywistości”. Tymczasem „Ładunek 200” należy do modnego na przełomie wieków gatunku neo-noir, którego istota opierała się na epatowaniu złem i bezcelowym okrucieństwem.  Nieopisanie mroczny i dość ohydny przebój Aleksieja Bałabanowa z 2007 roku to historia psychopaty, który porywa młodą dziewczynę, przykuwa do łóżka, gwałci butelką oraz sprowadza w tym celu lokalnych mętów, kogoś tam po drodze zabija, a na koniec wrzuca jej do tego łóżka gnijącego trupa jej narzeczonego, który właśnie zginął w Afganistanie – co jest dla niej pewną niespodzianką. „Ładunek 200” dzieje się w roku 1984 i rzeczywistość radziecka wygląda tam dość ponuro – ale to jednak nie znaczy, że wszyscy ludzie radzieccy są świrami, gwałcicielami i mordercami z lubieżności.

Czego komentatorka z Noizza najwyraźniej się spodziewa. I domaga: „Pojedyncze sceny starają się ukazać logikę systemu komunistycznego. Mam jednak wrażenie, że ich liczba jest niewystarczająca”... Oburza ją też, że „za każdym razem, gdy do pracy przy promieniującym, śmiertelnym reaktorze trzeba zaangażować ludzi, Legasow i Szczerbina mają jakieś wątpliwości, zwlekają z decyzją. Zaskakujące, biorąc pod uwagę, że w latach 80. wciąż zsyłano tam ludzi do kolonii karnych”.

Tak gwoli ścisłości, to w Rosji do dzisiaj wysyła się ludzi do „kolonii karnych”, ponieważ rosyjski system penitencjarny zakłada pracę więźniów – ale to naprawę nie znaczy, że ktokolwiek z lekkim sercem wysyła 400 górników do pracy pod otwartym reaktorem atomowym, co może oznaczać chorobę popromienną i śmierć.

Jak strasznie wyprany antykomunistyczną propagandą trzeba mieć mózg, żeby uważać, że ktoś bez żadnych wątpliwości skazuje 400 osób na śmierć w męczarniach, bo jest radzieckim politykiem? Albo naukowcem?

Ale ta głupawa recenzja uświadomiła mi, co mnie osobiście zachwyciło w tym kompletnie nieefektownym serialu. Mało tego – zaryzykuję stwierdzenie, że nie jestem w tym zachwycie osamotniona.

Otóż magnetyczne jest to, jak piękni są w nim ludzie. Ludzie radzieccy, dodajmy.

Piękni są twardzi jak antracyt górnicy, którzy w nieludzkim żarze rozebrani do rosołu kopią tunel pod płonącym reaktorem, żeby umieścić tam wymiennik ciepła, co może zapobiec kolejnemu wybuchowi. „Ciągle mamy pieprzone czapeczki” –  mówi szef brygady do Legasowa i Szczerbiny, kiedy przychodzą skarcić ich za zdjęcie odzieży ochronnej, która wszak przed niczym nie jest ich w stanie ochronić.

Piękni są technicy z elektrowni, którzy odpowiadają drwiną na propozycję zanurkowania w radioaktywnej wodzie za 400 rubli, ale zgłaszają się na ochotnika, kiedy słyszą, że to jedyny sposób na uniknięcie jeszcze większej katastrofy.

Pięknym człowiekiem jest w serialu Craiga Mazina prof. Walery Legasow, prominentny radziecki uczony, wicedyrektor Instytutu Energii Atomowej, który ze stoickim spokojem wykonuje powierzone mu zadanie minimalizacji skutków katastrofy, wiedząc, że dawka promieniowania, jaką otrzymał gwarantuje, że „za pięć lat będzie martwy”.

I wreszcie piękny jest także wicepremier ZSRR Boris Szczerbina, który w brytyjskim filmie nie jest tępym aparatczykiem – czego można było się spodziewać – tylko inteligentnym, zdeterminowanym, odpowiedzialnym politykiem, który swe zaangażowanie w czarnobylskie wydarzenia także  przypłacił śmiertelną chorobą.

Oczywiście są też nikczemnicy, jak w każdym systemie – choć osobiście jestem przekonana, że amerykański korpokapitalizm wynosi dziś do władzy więcej psychopatów niż KPZR w latach 80. – ale większość postaci ma w sobie ten cichy rosyjski heroizm, który sprawia, że idą i robią to co musi być zrobione, wiedząc, że może to ich kosztować życie i nie wznosząc przy tym kabotyńskich okrzyków.

Brak kabotyńskich okrzyków jest nie od przecenienia – zwłaszcza w kontekście obowiązującej w polskiej narracji historycznej i propagandzie filmowej bohaterszczyzny.

Bohaterszczyzna jest mi szczególnie wstrętna.

Agnieszka Wołk-Łaniewska, polska publicystka, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Eksplozja reaktora mogła zmienić Czarnobyl w raj na ziemi
Turystyczny boom w Czarnobylskiej Elektrownii Jądrowej
Erotyczna sesja zdjęciowa w Czarnobylu (foto)
Tagi:
Michaił Gorbaczow, komunizm, polityka, katastrofa, komentarz, Ukraina, bohater, HBO, Czarnobyl, ZSRR, Związek Radziecki, Rosja, Polska, serial
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz