Widgets Magazine
23:22 18 Lipiec 2019
Wielki pożar w Notre Dame w Paryżu

I kto tu jest prawdziwym trollem?

© AP Photo / Thibault Camus
Opinie
Krótki link
Antonina Świst
8374

Jestem zaszczycona, że wzmianka o tekście mojego autorstwa znalazła się w unijnym raporcie. Szkoda tylko, że nikt nie przeczytał go ze zrozumieniem.

W skrócie: Komisja Europejska chciała udowodnić, że Rosja produkuje fake newsy. Tymczasem wyszło, że to Polacy produkują fake newsy, a Rosjanie się z tego śmieją.

Pożar katedry Notre Dame pod koniec kwietnia wstrząsnął Europą. Wstrząsnął też polskim Twitterem, o czym napisałam w tekście „Katedra Notre Dame: Francuzi płaczą, Polacy szukają spisku”. Nie jestem zwolenniczką teorii spiskowych – czy chodzi o pożar katedry, czy o katastrofy samolotów z najważniejszymi państwowymi oficjelami na pokładzie. Jestem zwolenniczką zdrowego rozsądku i czytania ze zrozumieniem, czego najwyraźniej zabrakło ekspertom Komisji Europejskiej oraz panu Leszkowi Balcerowiczowi, a co słusznie wytknął polski dziennikarz na łamach „Rz”.

Zobacz: Poszukiwacze rosyjskiej dezinformacji na Sputniku wpadli we własne sidła

To doskonały przykład zafiksowania się Komisji Europejskiej na temacie rosyjskiej propagandy. Zafiksowania tak ogromnego, że do postawionej tezy na siłę dobiera się fakty, na zasadzie „a teraz szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu!”.

Czarne, czyli białe

W świeżym unijnym raporcie na temat rosyjskiej dezinformacji widnieje odnośnik do mojego – rzeczywiście dość zjadliwego – tekstu jako przykład straszenia kontynentu boskim gniewem. Pożar katedry miał być według mnie znakiem z nieba, że cywilizacja europejska zmierza prosto ku zagładzie, w dodatku w zawrotnym tempie.

Tymczasem tekst stanowił jedną wielką satyrę na takie podejście. Załączone do niego tweety prawicowych polityków, dziennikarzy i komentatorów, (Adam Andruszkiewicz, Krystyna Pawłowicz, Tomasz Terlikowski) pełne uduchowienia i doszukujące się metafizycznego sensu w pożarze kościoła zostały przeze mnie skwitowane takim oto komentarzem:

„Czy pożar może mieć dla wierzących, praktykujących katolików symboliczne znaczenie? Oczywiście, katedra będąca arcydziełem gotyku, płonąca po kilku wiekach na oczach tysięcy mieszkańców Paryża i bezradnych strażaków, to widok druzgocący. Ale niektórzy w swoich teoriach zapędzają się za daleko. Do światpoglądowych deklaracji komentujących nawet nie powinniśmy się odnosić – pożary i katastrofy architektoniczne (podobnie jak lotnicze) zdarzają się we współczesnym świecie bez względu na wyznawaną religię, orientację, poglądy polityczne, kolor skóry czy upodobania”.

Co z tego zrozumieli unijni eksperci?

„Rosjanie straszą Europę boskim gniewem!”. Co z tego zrozumiał Leszek Balcerowicz? „Według Rosjan pożar katedry Notre-Dame pokazał upadek wartości chrześcijańskich w UE”!

© Sputnik . Ramil Sitdikov
I tylko Michałowi Szułdrzyńskiemu (dzięki za uczciwość, panie redaktorze!) chciało się wyszukać raport i kliknąć w link do tekstu źródłowego, a także sprostować fake newsa (sic!) zaserwowanego przez Leszka Balcerowicza na Twitterze. W swoim tekście Michał Szułdrzyński zauważył – a ja mam podobne wrażenie – że ktoś, kto uznał mój tekst o katedrze za trollerkę, albo go nie przeczytał, albo nie posługiwał się nawet w ogóle językiem polskim, a sens tekstu mógł wydobyć na podstawie słów kluczowych. Współczuję redaktorowi, bo za chwilę prawdopodobnie przylgnie do niego łatka sługusa Kremla, skoro odważył się napisać, że autorzy raportu wykazali się brakiem rzetelności.

I chociaż tekst piętnujący patetyczne proroctwa z powodzeniem mógłby ukazać się w jakimkolwiek polskim medium mainstreamowym, niekoniecznie w Sputniku, to okazuje się, że i tak według KE stanowił część prokremlowskiej propagandy. Bo przecież wszystko, co ukaże się na rosyjskim portalu to fake news bez żadnej wartości. Nawet nazwa „Sputnik” to w zasadzie zakamuflowany „Putin”. No zobaczcie tylko. Wystarczy odjąć dwie litery, z początku i z końca. Przypadek?

Być może czas na odpowiedź

W Polakach pielęgnuje się poczucie zagrożenia do tego stopnia, że wmawia im się, że nawet jeśli przeczytają albo zalajkują jakiś artykuł Sputnika, to z automatu zarażą się śmiertelnym, zagrażającym Europie wirusem. Tymczasem ci, którzy straszą wszechmogącymi rosyjskimi trollami, sami plotą niestworzone rzeczy – nie tylko o katedrze Notre Dame, ale również o śmiertelnych szczepionkach, rosyjskich szpiegach, wszechobecnych komunistach, masonach, zamachowcach wysadzających polskie samoloty. Być może więc czas, aby zacząć odpowiadać, na przykład pozwami sądowymi na nieuprawnione i krzywdzące stwierdzenia.

Tak właśnie zrobił nasz redakcyjny kolega Leonid Swiridow, którego „Wiadomości” TVP tuż przed eurowyborami określiły jako człowieka mającego postawione „zarzuty za szpiegostwo”. Leonid zażądał od TVP sprostowania.

Ja nikogo pozywać nie mam zamiaru, bo sytuacja, w której unijni eksperci, czy też być może automaty, które uruchomiono, by wyłapać rosyjski „troll kontent” nie potrafią przeczytać prostego tekstu, jest bardziej z gatunku tych śmiesznych. Ze swojej strony mogę jednak zachęcić do czytania Sputnika. W przeciwieństwie do unijnych oficjeli – ze zrozumieniem.

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Balcerowicz, ty złodzieju!”
Czy polskie rolnictwo przeżyje „sezon klęskowy”?
Tagi:
fake news, Unia Europejska, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz