04:12 30 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
4191
Subskrybuj nas na

Bogaty asortyment w sklepach, tania żywność w porównaniu z innymi państwami UE, kampanie promujące zdrowy styl życia – wszystko to na nic. Polakom trudno przezwyciężyć miłość do fast foodów.

Dietetycy biją tymczasem na alarm: częste sięganie po szkodliwą żywność nie tylko sprzyja nabieraniu zbędnych kilogramów, ale też systematycznie pozbawia organizm niezbędnych mu do życia substancji.

Światowa Organizacja Zdrowia zaniepokoiła się sytuacją już kilka lat temu, kiedy okazało się, że liczba osób z nadwagą na naszej planecie sięgnęła 641 mln. W nie najlepszym świetle przedstawiała się też pod tym względem Polska. Już wtedy nadwaga lub otyłość dotyczyła 60% mężczyzn i prawie połowy kobiet, przez co kraj znalazł się na siódmym miejscu w Europie pod względem liczby otyłych osób.

Polakowi milszy hamburger

Jak w swoim czasie pisało brytyjskie czasopismo „The Lancet”, przyczyną „epidemii” otyłości jest brak aktywności fizycznej i nadmiar spożywanego jedzenia. Zdaniem autorów badania w ostatnich dziesięcioleciach świat przeżywa modernizację: z jednej strony otaczamy się różnorodnymi technologiami, z drugiej – stajemy się przez nie coraz bardziej pasywni. Do tego półki sklepowe uginają się od produktów wątpliwej jakości. Dostępne cenowo towary, kuszące oferty i niepowtarzalne akcje popychają ludzi w stronę zakupów i konsumpcji znacznie przekraczającej ich potrzeby.

Według danych Eurostatu ceny żywności w Polsce w 2018 roku wyniosły 69% średniej w Unii Europejskiej. Dla porównania ceny żywności w Danii wyniosły 130% unijnej średniej, a w Luksemburgu i Austrii – 125%. Niższe poziomy cen zaobserwowano tylko w Rumunii – 66%.

Nadal Polacy popełniają takie błędy, jak nieregularne spożywanie posiłków, objadanie się na wieczór, spożywanie dużej ilości słodyczy, produktów przetworzonych, dań typu fast food, jedzenie na mieście, dodawanie dużej ilości tłuszczu i cukru – wyjaśnia w komentarzu dla Sputnik Polska dietetyk kliniczny, absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego Hanna Stolińska-Fiedorowicz.

„Natomiast Polacy jadają cały czas za mało warzyw, piją za mało wody i jedzą duże posiłki, a wiemy, że wszystko jest dla ludzi, ale w umiarkowanych ilościach. Do tego ma miejsce zajadanie stresu i mała aktywność fizyczna” – dodała. 

Choć o szkodliwości nadmiernego spożywania fast foodów pisali chyba wszyscy, Polacy są wciąż miłośnikami hamburgerów. Stąd wynika niekontrolowany przyrost masy ciała. Sytuację komplikuje to, że u wielu ludzi spożywanie fast foodów staje się nawykiem żywieniowym.

Jak ustalili inicjatorzy kampanii „Myślę zdrowo, żyję w równowadze”, zorganizowanej przez Instytut Psychodietetyki i Mixit, 73% uczestników badania, a zarazem miłośników fast foodu nie je rano śniadania, za to w ciągu dnia sięga po hamburgery i hot-dogi, i tylko 33% zwraca uwagę na kalorie i składniki zawarte w tego typu produktach. Autorzy badania ustalili też, że miłośnicy restauracji szybkiej obsługi są mniej zadowoleni ze swojej diety („szczęśliwi” okazali się tylko 33% z nich) niż ci, którzy preferują zdrową żywność (80%).

Zobacz również: Czego nie jeść, żeby nie mieć raka

Obawy dietetyków budzi nie tylko kaloryczność i wątpliwy skład chemiczny takich produktów. Fast foody zawierają mało substancji odżywczych, co oznacza, że nawet przy dużym spożyciu takich produktów chodzimy niedożywieni, a co za tym idzie prowokujemy rozmaite choroby. Nie mówiąc już o tym, że zbędne kilogramy i otyłość same w sobie zwiększają ryzyko rozwoju cukrzycy, nadciśnienia i niektórych rodzajów raka (według szacunków w samym tylko 2010 roku wymienione choroby przyczyniły się do zgonu 3-4 mln osób na całym świecie).

Fast food i paznokcie

„Takie produkty to puste kalorie. Faktycznie dostarczają energii, ale to produkty jałowe, bo nie mają witamin i składników mineralnych, a przecież po to jemy, żeby dostarczać organizmowi składników potrzebnych do jego prawidłowego funkcjonowania” – mówi Hanna Stolińska-Fiedorowicz.

Jeżeli jadamy takie dania to faktycznie możemy mieć nadwagę lub otyłość, ale jesteśmy niedożywieni jakościowo. Niedobór witamin i składników mineralnych powoduje rozwój chorób, w tym anemii, osteoporozy, chorób układu krążenia, przyczynia się do ogólnego osłabienia, pogarsza kondycję włosów, skóry i paznokci – zaznacza.

Zobacz również: Najazd foodtracków na Warszawę (wideo)

Według dietetyk choć w Polsce bardzo widać modę na zdrowe żywienie, to największym problemem jest wdrożenie zdrowych zaleceń w życie.

„Na przykład wprowadzenie do diety komosy ryżowej – produktu, który zawiera dużo białka roślinnego, a przy tym nie obciąża organizmu i nie powoduje chorób układu krążenia w odróżnieniu od białka pochodzenia zwierzęcego, którego Polacy wciąż nadużywają, przekraczając zalecane normy o około 70%” – podkreśla.

I od siebie daje skuteczną radę tym, którzy mimo wszystko postanowili zająć się swoim zdrowiem.

Niestety, nie ma magicznej tabletki i jednej recepty, bo każdy jest inny. Wystarczy oczywiście dobre żywienie i ruch, a to naprawdę nie jest trudne – reasumuje specjalistka.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Czy polskie rolnictwo przeżyje „sezon klęskowy”?
Najazd foodtracków na Warszawę (wideo)
Po tanią żywność – do Polski
Tagi:
Polacy, Polska, nadwaga, otyłość, fast food, żywność
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz