03:17 16 Listopad 2019
Ewa Kopacz

Ewa Kopacz wiceprzewodniczącą PE. Dyplomata: „Promowanie nijakości”

© AFP 2019 / Alain Jocard
Opinie
Krótki link
Autor
6246
Subskrybuj nas na

Czy rzeczywiście wybór Ewy Kopacz to tak „dobra wiadomość dla Polski”, jak twierdzi Donald Tusk na Twitterze? Chyba niekoniecznie.

Wbrew temu, co twierdzi były premier, wątpliwym jest, że Polska cokolwiek zyska, mając na tym stanowisku swoją rodaczkę.

W poprzedniej kadencji wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego był Bogusław Liberadzki. Pod koniec swojego urzędowania zrobiło się głośno o dwóch forsowanych przez niego kwestiach: pierwsza to różnice jakości poszczególnych produktów spożywczych na rynkach europejskich, druga – kwestia rozbudowy kolei.

Na jego inicjatywach Polska skorzystała niejako „przy okazji”, bo skorzystały na nich ogółem słabsze kraje UE. Natomiast żadne ważne stanowisko unijne samo w sobie nie przyniesie ani nie ma nawet prawa przynieść Polsce samej w sobie żadnych korzyści. To po prostu byłoby nieprofesjonalne. Unijny urzędnik obejmując funkcję powinien schować narodowość do kieszeni – twierdzi w rozmowie ze Sputnikiem Grzegorz Waliński, były pracownik UNESCO i ambasador RP w Nigerii.

​– Donald Tusk ma rację, że wybór Kopacz na stanowisko wiceprzewodniczącej to „dobra wiadomość dla Polski”?

– To ani dobra, ani zła wiadomość dla Polski. Media uwielbiają analizować to, z jakiego kraju pochodzi nowo wybrany urzędnik. Tymczasem te stanowiska na szczycie rozdawane są zazwyczaj z klucza na zasadzie proporcjonalnego udziału danej frakcji – i w tym wypadku już prędzej afiliacja partyjna ma znaczenie, ale również nie do końca. Unijny urzędnik obejmując stanowisko powinien niejako wyzbyć się narodowości, zniknąć. W przypadku Donalda Tuska przy każdej wzmiance podkreślano wprawdzie, z jakiego pochodzi kraju, ale czy miało to jakieś realne przełożenie na „sprawy polskie”? Oczywiście, że nie.

– „Myślę, że będę godnie reprezentować interesy wszystkich Polaków, którzy tak licznie poszli do wyborów w maju” - zapowiada była pani premier.

– Tak się zawsze zwyczajowo mówi. Prawda jest jednak taka, że taki nowo wybrany urzędnik, jeśli ma trochę oleju w głowie, to będzie uciekał od delegacji pragnących zmusić go do tego, by „ugrał” coś partykularnie dla swojego kraju. Taki urzędnik byłby spalony.

– A co myśleć o nowej wierchuszce zarówno Parlamentu, jak i Komisji Europejskiej?

– Że to festiwal nijakości. Zarówno w PE, jak i w KE nie ma miejsca na rewolucyjne kandydatury i taki trend widać od lat. Przewodniczący i wiceprzewodniczący niczym szczególnym się nie wyróżniają. Pani Ursula von der Leyen to osoba z politycznego tła, wieczna minister obrony, wieczna „kandydatka kompromisowa”, w dodatku chadeczka.

Naprawdę rewolucyjną kandydaturą był Frans Timmermans – i dlatego przepadł. Nie dlatego, że był Holendrem ani nawet dlatego, że był socjalistą, ale po prostu był zbyt wyrazisty. Dla takich osobistości w unijnych instytucjach miejsce jest, co najwyżej na marginesie.

Zobacz również: Nowa kandydatka na szefa Komisji Europejskiej. Polska popiera?

– Może pani Kopacz zajmie się w PE sprawami dinozaurów?

– W „Polskim ZOO” figurę dinozaura reprezentował Józef Oleksy, ale już go z nami nie ma. A zupełnie serio: Ewa Kopacz była nijakim premierem, teraz będzie nijaką urzędniczką. Będzie po prostu poprawna, jak cała nowo wybrana gwardia. Ten skład będzie kontynuował politykę poprzedniego.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Timmermans: Ja też padłem ofiarą księdza pedofila
Nowa kandydatka na szefa Komisji Europejskiej: Polska popiera?
Kopacz - Szydło remis. Polska przegrywa
Smoleńsk: Jestem z Ewą Kopacz
Tagi:
UE, Parlament Europejski, Polska, twitter, Donald Tusk, Ewa Kopacz
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz