00:55 07 Grudzień 2019
Flagi Rosji, UE i Francji

Jak Rosja skłóciła Dolny Śląsk z Saksonią

© Sputnik . Vladimir Sergeev
Opinie
Krótki link
Autor
8623
Subskrybuj nas na

Premier Saksonii Michael Kretschmer na partyjnej konferencji Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU) w Chemnitz znowu zażądał zniesienia sankcji wobec Rosji. Czy Polska znowu będzie się burzyć?

Linia polityczna, którą realizuje premier Saksonii Michael Kretschmer, już od dawna budzi zaniepokojenie środowisk rządzących sąsiadującego z nią Dolnego Śląska. Jednak na polu publicznym niezadowolenie strony polskiej najmocniej uwydatniło się po zakończonym Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu. Tam Michael Kretschmer powiedział w szczególności, że Rosja jest strategicznym partnerem Niemiec i opowiedział się za zniesieniem sankcji, a także poparł budowę gazociągu Nord Stream 2. Jego zdaniem krytycy tego projektu reprezentują amerykańskie interesy, które są sprzeczne z europejskimi.

Zobacz również: Iran stawia ultimatum ws. porozumienia jądrowego

W odpowiedzi na oświadczenia szefa Saksonii marszałek Dolnego Śląska Cezary Przybylski wysłał do Drezna list, w którym wyraził zaniepokojenie wypowiedziami premiera niemieckiego landu i przypomniał, że choć regiony powinny dbać o swoje interesy gospodarcze, to członkostwo w UE nakłada na nie szczególne zadanie. Zdaniem polskiego polityka kwestie uznawane w UE za priorytetowe powinny takimi pozostać: sankcje są następstwem „nielegalnej aneksji Krymu przez Rosję” i „agresji przeciwko Ukrainie”. „Przykre jest Pana poparcie dla zmiany decyzji UE, którą uważam za słuszną” – napisał Cezary Przybylski w liście do Michaela Kretschmera.

Władimir Olenczenko, starszy pracownik naukowy Ośrodka Badań Europejskich Instytutu Gospodarki Światowej i Stosunków Międzynarodowych RAN, nie uważa za dziwne oświadczenia polskiego polityka: „Polska usiłuje odgrywać dwie role. Z jednej strony przeciwstawia się Rosji, a z drugiej – praktycznie przez cały dwudziesty, a nawet dwudziesty pierwszy wiek usiłuje znaleźć swoje miejsce na arenie międzynarodowej, odgrywając rolę zapory między Rosją i Niemcami. Taką rolę proponowali jej z początku Francuzi, a teraz – Amerykanie, i w takiej roli Polska się sobie podoba”.

Zarzucając Niemcom wspieranie normalnych stosunków z Rosją, a jednocześnie oskarżając tę ostatnią o agresywne zamiary, Polska usiłuje stać się kordonem sanitarnym między Rosją i Europą – mówi Władimir Ołenczenko.

„W niemieckim biznesie jest Komitet Wschodni, który jednoczy zorientowanych między innymi na Rosję przedsiębiorców, i ten biznes się rozwija. Chodzi o handel, inwestycje, logistykę. Jak tylko dochodzi do kolejnego zbliżenia Rosji i Niemiec, od razu dają się słyszeć głosy krytyki. Najjaskrawszym tego przykładem jest budowa Gazociągu Północnego 2”– wyjaśnia ekspert. Jednocześnie zdaniem Władimira Ołenczenki Polacy nierzadko przedstawiają cudzy punkt widzenia jako swój: „Fakty pokazują, że kierują się nie własnymi wyobrażeniami, lecz głównie jest to zapowiedź amerykańskiej aktywności”.

Jednocześnie Władimir Ołenczenko nie jest skłonny uważać, że otwarta krytyka współpracy Saksonii z Rosją ze strony Dolnego Śląska bierze się stąd, że sama Polska, wspierająca sankcje wobec Rosji, jest takich możliwości pozbawiona.

„Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Chodzi o to, że w gospodarce Polski obecny jest dość wyraźnie niemiecki kapitał finansowy i przemysłowy. W tym kontekście Polska usiłuje wykorzystać korzyści ekonomiczne do ingerencji politycznej w różne sprawy. Innymi słowy Polska zgodnie z taką logiką jest skłonna uważać się za partnera biznesowego Niemiec i z takiej pozycji uważa za możliwe wyrażanie zaniepokojenia niemiecką polityką i udzielanie zaleceń” – tłumaczy Władimir Ołenczenko.

Poza tym, jak przekonuje ekspert, Polska dąży do tego, by stać się jednym z centrów Unii Europejskiej, nie dziwi więc, że na swój kapitał polityczny i autorytet chce zapracować stosując antyrosyjską krytykę.

Najbardziej Warszawa obawia się zbliżenia Rosji i Niemiec, bo Niemcy są lokomotywą UE, generującą 21% PKB wspólnoty. Krytykuje też Francję za to, że wspiera format normandzki. To znaczy krytyce poddawane są wszystkie te kraje, które tak czy inaczej dążą do normalnych stosunków z Rosją – mówi Władimir Ołenczenko.

I dążenia te podzielają też zwykli mieszkańcy. Według danych czerwcowego sondażu przeprowadzonego przez gazetę Bild 72% wschodnich Niemców opowiada się za poprawą relacji z Rosją, przy czym 43% – za ich znaczną poprawą.

Czy Unia Europejska przyjmie koniec końców apele Michaela Kretschmera o zniesienie sankcji wobec Rosji – na to pytanie trudno odpowiedzieć. Ekspert nie wyklucza przy tym, że problem zniesienia sankcji może być mimo wszystko podjęty.

Niemiecki biznes i zdrowo myślący niemieccy politycy przyznali już, że sankcje się wyczerpały i już dawno stały się balastem – powiedział Władimir Ołenczenko.

Z kolei niemiecki historyk gospodarki doktor Stefan Bollinger w komentarzu dla Sputnik Deutschland zauważa, że cała polityka Polski w ostatnich latach była skierowana na to, żeby pretendować do tytułu wschodniej twierdzy „wolnego świata” w opozycji do „rosyjskiego zagrożenia”.

Jego zdaniem ma to związek z tym, że Polacy nie wyciągnęli lekcji z historii i wydaje im się, że mogą polegać na Zachodzie. W rzeczywistości zachodni sojusznicy, zdaniem Bollingera, jeśli dojdzie do konfliktu, raczej będą woleli zostawić Polskę w biedzie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Dlaczego polscy lekarze boją się uśmierzać ból u chorych na raka?
Czy Polska pomoże Litwie zbliżyć się do USA?
Tagi:
Polska, Niemcy, Rosja, sankcje
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz