16:29 13 Listopad 2019
Sztandar Zwycięstwa nad Berlinem

Obchody rocznicy wybuchu II wś bez Rosji to „schizofreniczna rzeczywistość udająca historyczną”

© Sputnik . Vladimir Grebnev
Opinie
Krótki link
Autor
Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce (58)
11849
Subskrybuj nas na

Im dalej od historycznych wydarzeń tym więcej zwolenników ma data lądowania w Normandii i coraz mniej zauważa się tych co zdobyli Berlin, w liczbie, których byli także Polscy żołnierze.

Wydawało by się, że wydarzenia historyczne powinny wzbudzać mniej emocji im są odleglejsze w czasie. Tak podpowiada logika, ale ta prawidłowość wydaje się nie dotyczyć ostatniej wojny światowej. Uroczystości z nią związane wciąż te same, ale ich wydźwięk propagandowy jakby inny. Jeszcze dominuje pogląd, że także II wojna wyszła z ziemi niemieckiej, ale co do triumfatorów w tej wojnie zdania wydają się być coraz bardziej podzielone.

Państwa agresorzy przeplatają się z państwami ofiarami i nie ma w tym nic ze szlachetnego przebaczenia czy chęci nie rozdrapywania starych ran. Przeciwnie daje się zauważyć dążenie do konfrontacji, poprzez relatywizowanie faktów z końca wojny w celu stworzenia nowego porządku w XXI wieku. Uroczystości rocznicowe 2019 roku i początku roku 2020 stają się przyczyną niespotykanych dotąd kontrowersji.

Pierwszym kanclerzem RFN, który dostąpił zaszczytu świętowania lądowania Aliantów w Normandii był Gerhard Schröder, w 2004 roku. W podobnym wydarzeniu, 10 lat później, wzięła udział Angela Merkel.

Tegoroczna, 75 rocznica, także z udziałem kanclerz Merkel, miała swój początek w Portsmouth w Wielkiej Brytanii, skąd 5 czerwca 1944 oddziały Sprzymierzonych wyruszyły wyzwalać Zachodnią Europę spod niemieckiej okupacji.

O wyzwoleniu ludzkości od faszystowskiej ideologii i wyzwoleniu Niemców od nich samych mówi się często posiłkując się dwoma datami. Im dalej od historycznych wydarzeń tym więcej zwolenników ma data lądowania w Normandii i coraz mniej zauważa się tych co zdobyli Berlin, w liczbie, których byli także Polscy żołnierze.

„My ich wyzwoliliśmy. Oni nam tego nigdy nie wybaczą” – miał powiedzieć Żukow do Rokossowskiego zaraz po zdobyciu Berlina. I jeśli nawet tego nie powiedział, jak twierdzą niektórzy historycy, to teraźniejszość potwierdzą zawartą tezę.

Niemcy woleliby być wyzwoleni od samych siebie przez Amerykanów, a faszyści woleliby być pokonani przez Aliantów. Stało się jednak inaczej. Aliantom zabrakło wiele aby dojść do Berlina w 1945 roku, a dzisiaj dokładają starań aby przekonać nowe pokolenia, że to tylko dzięki nim zakończyła się II wojna światowa.

Jeszcze 8 maja 1985 przed niemieckim Bundestagiem prezydent Niemiec Richard von Weizsaecker mówił: „8 maja był dniem wyzwolenia. Wyzwolił nas wszystkich od pomiatającego człowiekiem systemu narodowosocjalistycznej przemocy”.

Angela Merkel przedstawiana w Normandii … jako kto?

Już 5 czerwca 2019 roku, kanclerz Niemiec Angela Merkel stojąc w szeregu przedstawicieli państw, uczestników lądowania w Normandii była przedstawiana angielskiej królowej jako… no właśnie, jako kto? Kanclerz zabierając głos, podczas uroczystości, wspomniała o wyzwoleniu Niemców, ale nie skonkretyzowała od kogo

Merkel jest politykiem i nie ma dylematu historyka, ale w tym wypadku i w tych okolicznościach o wiele lepiej byłoby poddać rozważeniu tezę niemieckiego historyka Gerda Krumeicha, który pisze:

„Pytanie, czy my, Niemcy, zostaliśmy wyzwoleni czy zwyciężeni zniknęło na śmietniku historii”. Wypadałoby zapytać – dlaczego?

Pytanie „zostaliśmy wyzwoleni czy zwyciężeni”, które Gerd Krumeich proponuje szukać „na śmietniku historii” najlepiej – dla polityków – pozostawić bez odpowiedzi, aby w 74 lata po europejskiej tragedii nie było wiadomo, kto był ofiarą, a kto był katem.

Potomkowie i spadkobiercy bohaterów z Normandii zarzucają Rosjanom, że Ci celebrują swoje zwycięstwo, swój triumf w zdobyciu Berlina, a jednocześnie sami chcą trochę przypudrować swoją historię i przekonać, że 6 czerwca 1944 roku to rzeczywisty koniec faszystowskich Niemiec.

Niezależnie jaką „nową koncepcję świętowania” Alianci chcieliby wymyślić, to nic nie zmieni faktu, że 6 czerwca 1944 to tylko drugi element początku końca III Rzeszy. A to nie wystarczy, by uczynić z niego niewzruszone wielkie święto dla wszystkich, ponieważ pierwszym był Stalingrad.

Polska, niestety, także nie jest wolna od tego rodzaju ekwilibrystyki, a w niektórych przypadkach, szczególnie tych, dotyczących własnego podwórka stara się wychodzić dlatego przed szereg.

PiS nie zaprosił Putina na obchody 80. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej, tłumacząc, że odbędą się one w nowym formacie, a Błażej Spychalski, rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy dorzucił, że „zaproszenia mają charakter współczesny, a nie historyczny”.

Nazwać to tłumaczenie dziwnym to nic nie powiedzieć. To przejaw aberracji, która nie powinna być akceptowana w normalnym społeczeństwie. Twórcy tej dewiacji nie muszą się jednak niczego obawiać, bo bezkształtna masa społeczna została urobiona do takiego stanu i poziomu, że żadnego sprzeciwu nie będzie i nie należy się go spodziewać.

Mimo tego, o wiele bardziej niepokojące jest to, że nie napotyka to na żaden sprzeciw ludzi kultury, ludzi nauki, że jest to przyjmowane bez echa, jakby wszyscy przyjęli, że historii nie napisała przeszłość.

Uroczystość historyczna ma mieć współczesny charakter, słyszymy: to znaczy jaki?

Jeśli uznamy to za metodologię obchodów historycznych rocznic, to jak będziemy obchodzić wyzwolenie obozu w Oświęcimiu? Zaprosimy potomków owego Ukraińca, który otwierał bramę obozu – jak chce Grzegorz Schetyna – oraz pogrobowców OUN-UPA. Normalni ludzie wiedzą, że bramy nie otwierał Ukrainiec tylko żołnierz Armii Czerwonej.

Napoleon się nie pomylił, mówiąc, że „Historia to ustalony zestaw kłamstw”

To, że godzimy się na taki „zestaw kłamstw” kompromituje nas przed ostatnimi żyjącymi świadkami wydarzeń II wojny światowej. Dopuszczamy się bezczeszczenia pamięci i grobów wszystkich ofiar tej wojny, a są wśród nich nasi dziadkowie, ojcowie, bracia i siostry.

Obłuda i fałsz popycha bardzo wielu z nas do ich grobów i pod pomniki ich chwały aby przez chwilę omamić publikę, że pamiętamy ich bohaterstwo i że ich śmierć nie była daremna. Zadumane i skupione twarze przy składaniu kwiatów, wieńców i wiązanek to tylko prymitywna gra, w której groby i pomniki niczym pionki na szachownicy mają doprowadzić do politycznego współczesnego zwycięstwa, a nie utrwalać historyczną prawdę.

Prawda historyczna w Polsce stała się ofiarą politycznego klinczu, z objęcia, którego nie ma dobrego wyjścia, bowiem każdy ruch jednej strony traktowany jest jak narzędzie do uderzenia drugiej. Owo narzędzie o charakterystyce cepa, więcej mówi o wzajemnie okładających się i o poziomie sporu niż o sednie sprawy.

Ludzie PiS-u dziś tak chętnie szafują pojęciem „nowej formuły świętowania” i nie chcą pamiętać, że tym pojęciem w sensie dosłownym posługiwali się o wiele wcześniej Amerykanie i Brytyjczycy w stosunku do De Gaulle'a przywódcy Wolnej Francji, a także w stosunku do Polaków.

Kwota długu narodowego USA
© AFP 2019 / Timothy A. Clary
W londyńskiej Paradzie Zwycięstwa 8 czerwca 1946 roku udział wzięli żołnierze z USA, Francji, Belgii, Brazylii, Czechosłowacji, Danii, Egiptu, Etiopii, Grecji, Iranu, Iraku, Luksemburga, Meksyku, Nepalu, Holandii, Norwegii i Transjordanii, ale zabrakło miejsca dla Polaków. Wielu pocieszy fakt, że podobnie potraktowano Rosjan i Jugosłowian.

To nie było nic innego jak „inna formuła świętowania”, którą dziś, jak wytrychem posługują się rządzący Polską.

Angel Merkel i Niemcy mogą świętować lądowanie w Normandii, a Rosja i Putin nie mogą skłonić się przed pomnikiem na Westerplatte – to schizofreniczna rzeczywistość udająca historyczną.

Aleksander Kwaśniewski, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce (58)

Zobacz również:

Sankcje wobec Gruzji? Putin na nie
Obchody Rewolucji 1905 roku w Łodzi (wideo)
Polska zaprosiła Łukaszenkę na obchody wybuchu II wojny światowej
Obchody rocznicy wybuchu II wś w Polsce bez Rosji: Kreml komentuje
Zełenski dostał zaproszenie na wrześniowe obchody w Polsce
Putin oburzony wezwaniami do przestrzegania porozumień mińskich
Tagi:
Westerplatte, Gdańsk, Berlin, alianci, Normandia, Gerhard Schröder, Angela Merkel, Władimir Putin, obchody, II wojna światowa, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz