Widgets Magazine
16:41 15 Wrzesień 2019

Soros się złamał. Nagle zaczął sponsorować inicjatywy pokojowe

© AP Photo / Francois Mori
Opinie
Krótki link
Autor Władimir Korniłow
9522
Subskrybuj nas na

W Waszyngtonie powstaje kolejne centrum analityczne, które ma się specjalizować w szeroko rozumianej polityce zagranicznej. Ma promować „linię nieingerencji USA w sprawy obcych państw”.

Wydawałoby się, że to żadna nowość. Tak wiele z tych think tanków regularnie otwiera się i zamyka w Ameryce, że trudno je zliczyć. Jednak pojawienie się tego instytutu jest bardzo żywo omawiane w kręgach politycznych i dziennikarskich, ponieważ jego głównymi sponsorami są błyskotliwi przedstawiciele dwóch antagonistycznych warstw elity, braci Koch i George'a Sorosa.

Zobacz też: Cynizm czy zadziwiająca szczerość? George Soros w wywiadzie sprzed lat

Instytut wybrał za motto frazę z przemówienia szóstego prezydenta USA Johna Quincy'ego Adamsa i w jego hasło przewodnie brzmi: Ameryka „nie szuka już za granicą potworów, które muszą zostać zniszczone”. Deklaruje się, że ta instytucja, która zaplanowała uruchomienie na początek listopada tego roku, będzie promować linię nieingerencji USA w sprawy obcych państw i będzie próbowała wypracować solidną politykę zagraniczną. Co ogólnie rzecz biorąc jest  bezpośrednim przyznaniem, że obecne agresywne zachowanie Waszyngtonu za granicą nie wygląda zbyt zdrowo, nawet w oczach amerykańskich politologów.

Zasadniczo nie ma też nic nowego w wezwaniach do porzucenia polityki interwencjonistycznej. Na tym budowano kampanie różnych kandydatów na prezydenta USA. Donald Trump częściowo odwołał się do tych apeli, a ideolog trampizmu, Steve Bannon, uważa ten pomysł za fundamentalny. Co więcej, już wśród demokratów pojawiły się konie trojańskie - porzucić politykę zmiany reżimów podczas obecnej kampanii na prezydenta USA proponowała kongresmenka Demokratów Talsi Gabbard. Jednak, aby takie pomysły były wspierane finansowo przez George'a Sorosa, którego liczne centra i ośrodki na całym świecie prowadzą przeciwną politykę, to w rzeczywistości coś nowego i niesamowitego. Zjawisko to zasługuje na osobne studium i analizę.

Co skłoniło kontrowersyjnego miliardera do podjęcia tak niekonwencjonalnego dla niego kroku? Tak, kryzys liberalnej ideologii, który Władimir Putin wskazał w niedawnym sensacyjnym wywiadzie dla gazety The Financial Times. Wywiad ten w naturalny sposób spowodował gwałtowną i skrajnie negatywną reakcję liberałów wszystkich maści. Prezydent Rosji nacisnął na odcisk, przedstawiając wyraźny problem, który od 2016 roku przejawia się w serii porażek liberalnego establishmentu i w żaden sposób nie znajduje rozwiązania. Ideologiczny krzyk neoliberałów: magazyn The Economist, poświęcił nawet ostatni numer zaocznemu sporowi z Putinem, umieszczając na okładce stwierdzenie, że to nie liberalizm jest w kryzysie, ale przeciwnie, konserwatyzm.

Liberalny establishment głównych krajów zachodnich wyraźnie nie ma pomysłów i strategii. Zamiast poważnej analizy jego bolesnych porażek z ostatnich trzech lat, nie znalazł nic lepszego niż znalezienie zewnętrznego wroga (którym, jak wiemy, mianowano Rosję). Z jednej strony jest to najłatwiejszy sposób, ponieważ w przeciwnym razie trzeba by było przyznać się do odpowiedzialności za obecny kryzys. Ale z drugiej strony takie podejście nie rozwiązuje samego problemu, odkładając go na bok.

Zobacz też: USA zamierzają się wdać w kolejną wojnę handlową

Najwyraźniej Soros niedawno zaczął zdawać sobie sprawę z impasu takiego podejścia. Świadczy o tym jego zeszłoroczne przemówienie o „egzystencjalnym kryzysie Europy” i tegoroczny paniczny artykuł „Europo, proszę obudź się”. W nich główny sponsor liberalnych centrów ideologicznych otwarcie sprzeciwia się niektórym podstawowym zasadom neoliberałów, w szczególności - europejskiej polityce otwartych drzwi dla migrantów. Tej samej polityce, którą toczyli pianą z ust wyleciwszy z gniazda Sorosa działacze w różnych krajach kontynentu.

Teraz, jak widzimy, miliarder zaatakował sanktuarium amerykańskich liberałów - politykę globalnego interwencjonizmu Stanów Zjednoczonych. Wydaje się, że rozumie, że aby wyprowadzić ideologię liberalizmu z kryzysu, konieczne jest rozpoczęcie poszukiwania nowych znaczeń i porzucenie dobrze ugruntowanych, ale beznadziejnie przestarzałych frazesów ubiegłego wieku.

Oczywiście, trzeba być bardzo sceptycznym wobec takich prób amerykańskich elit w zakresie zrozumienia zgubności agresywnej polityki zmiany reżimu na całym świecie. Jedno centrum analityczne, które będzie promować rozsądną strategię polityki zagranicznej w Waszyngtonie, wcale nie oznacza, że ten głos zostanie wysłuchany przez kogoś i wzięty pod uwagę. Jednak sam fakt, że wpływowi sponsorzy dwóch przeciwstawnych ideologicznych prądów Ameryki nawet pomyśleli o tej możliwości, budzi ostrożny optymizm. Co, jeśli z czasem, wraz z powstaniem nowych, silniejszych strategii w polityce amerykańskiej, pojawią się bardziej rozsądni politycy, którzy będą szukać nie konfrontacji z Rosją i innymi globalnymi aktorami, ale pokojowego współistnienia?

Komuś te oczekiwania wydadzą się naiwne - Ameryka nie może istnieć inaczej. Być może tak jest. W każdym razie nic w polityce Waszyngtonu nie zmieni się bez poszukiwania nowych pomysłów i podejść, stąd też wszystkie ruchy w tym kierunku są mile widziane.

Zobacz również:

Partner Sorosa: Ziarna nowego globalnego kryzysu niedługo wzejdą
Tagi:
USA, George Soros
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz