Widgets Magazine
09:10 22 Sierpień 2019
Minister spraw zagranicznych Polski Jacek Czaputowicz

I co na to Fotyga – Czaputowicz w TASS

© AP Photo / Markus Schreiber
Opinie
Krótki link
Zofia Bąbczyńska-Jelonek
7663

Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas tylko w tym roku trzy razy spotykał się z szefem rosyjskiego MSZ – Siergiejem Ławrowem. Za kilka dni, 18 lipca, dojdzie do kolejnego spotkania podczas szczytu Dialogu Petersburskiego w Königswinter pod Bonn.

Natomiast szef polskiego MSZ przez pięć lat nie spotykał się z rosyjskim odpowiednikiem, a jak już odbył rozmowę na marginesie międzynarodowego spotkania, to tylko po to, by mu zakomunikować, że jedynymi tematami do dialogu polsko-rosyjskiego są zwroty: wraku smoleńskiego – Polsce i Krymu - Ukrainie.

Dla kremlowskiej tuby

Minister Jacek Czaputowicz zdradził kulisy rozmów z ministrem Ławrowem, jakie miały miejsce przy okazji helsińskiej sesji Komitetu Ministrów Rady Europy. Rozmowy ze wszech stron pożądane, bowiem stosunki polsko-rosyjskie są fatalne, a kontakty na różnych poziomach oficjalnych władz praktycznie zamrożone.

Anna Fotyga
© AFP 2019 / Gerard Cerles
Rzecz w tym, że minister Czaputowicz wypowiadał się dla rosyjskiej agencji TASS, a władze rodem z PiS nie rozmawiają z „tubami Kremla” i gdzie tylko mogą – tępią je. Czego doświadcza nieustannie Agencja Sputnik z MIA Rossiya Segodnya.

W połowie czerwca Anna Fotyga, ex minister spraw zagranicznych, obecnie euro-posłanka, była wysoce zbulwersowana wywiadem Nathalie Tocci, doradczyni Federici Mogherini, udzielonemu RT. Tak mocno, że wystosowała nawet pismo do szefowej unijnej dyplomacji z żądaniem wyjaśnień, w którym pisze, m.in.: „Komisja Europejska przy wsparciu Parlamentu Europejskiego, podjęły szereg działań przeciwdziałających wrogiej rosyjskiej dezinformacji. Niestety, biuro Wysokiej Przedstawiciel nie zawsze dotrzymywało kroku tym wysiłkom”.

Wywiad unijnej urzędniczki w „głównej tubie propagandowej Kremla”, jak RT, zdaniem Anny Fotygi „wzmacnia pozycję Rosji i skuteczność jej propagandy”.

I co teraz powie Anna Fotyga na wywiad ministra Czaputowicza? Przecież, TASS czyli Telegraficzna Agencja Związku Radzieckiego, to nic innego, jak państwowa centralna agencja prasowa, klasyczna „tuba propagandowa Kremla”. Do kogo napisze skargę na Czaputowicza? Do premiera Morawieckiego?

Pawie piórka z pretensjami

Tematyka rozmowy ministra Czaputowicza z TASS była typową dla polskiej strony.

Jak zwykle były żądania zwrotu wraku rozbitego samolotu rządowego pod Smoleńskiem i stwierdzenia w typie: „Rosja musi zrezygnować z wraku”, z lansowaniem upartej ignorancji procedur sądowych związanych z wydawaniem dowodów rzeczowych w prowadzonej sprawie. Minister Czaputowicz uważa, że złom samolotowy, to „symbol ważny dla wszystkich Polaków”, a sam samolot „zabił elitę polskiej polityki – 96 osób...”.

Można się do tego typu argumentacji już przyzwyczaić, a wrak samolotu zaliczyć do katalogu symboli naszej narodowej głupoty. Ale, na to, że „powrót wraku jest nie tylko prawnym, ale moralnym obowiązkiem Rosji” – już trochę trudno, bo nie wiadomo, według jakiego kodeksu etycznego minister Czaputowicz osądza Rosję, a prawo stoi po rosyjskiej stronie.

Oczywiście, była rozmowa o niszczeniu pomników poświęconych żołnierzom radzieckim, z dosyć pokrętnymi wyjaśnieniami.

Interesujące poniekąd jest stwierdzenie, że „minister Ławrow wykazał zainteresowanie tym, jak wiele robimy, aby ocalić cmentarze i miejsca pochówku. Zgodziliśmy się, że można to pokazać szerzej dziennikarzom rosyjskim, politykom i społeczeństwu”.

Mimo czaputowskiej litanii dobrych uczynków i ujawnianiu kwot wydanych na cmentarze żołnierzy radzieckich w Polsce – ich groby są często zaniedbane, czasem bezczeszczone i niszczone, a sprawcy z reguły – nieznani lub nieletni. Jak na razie, to Polacy dbający prywatnie lub w społecznych organizacjach o miejsca pochówku radzieckich żołnierzy i jeńców wojennych – są nachodzeni przez policję, szykanowani na różne sposoby, a świeżo odkryte zbiorowe mogiły nie mogą się doczekać uporządkowania od ponad 70 lat, jak np. mogiły jeńców radzieckich w Stargardzie na Pomorzu Zachodnim.

Kuriozalne jest też stwierdzenie szefa polskiego MSZ na temat burzonych pomników, że „jest to kwestia interpretacji historii”, która narzuca Polakom jednostronny, negatywny stosunek do uzgodnień konferencji w Jałcie i Poczdamie i przenosi taką interpretację na akty wandalizmu.

Obchody z potomkami najeźdźców

TASS zapytał ministra Czaputowicza, oczywiście, o brak zaproszenia prezydenta Rosji do Polski na uroczystości związane z obchodami wybuchu II wojny światowej.

I jak zwykle Rosjanie dostali dziwaczną odpowiedź. 

Można się zgodzić z faktem, że 1 września 1939 r. III Rzesza Niemiecka nie prowadziła działań wojennych na obszarze ZSRR, jak twierdzi minister Czaputowicz. Bo nie prowadziła. „A ZSRR nie przystąpił do wojny”, bo nie przystąpił akurat tego dnia.

Szef polskiej dyplomacji zapomniał jednak, że III Rzesza zaanektowała wcześniej niż Polskę inne kraje, m.in.: w 1938 r. Czechosłowację i Austrię, w marcu 1939 litewską Kłajpedę, inne – później. Ofensywa na Francję łącznie z Belgią, Holandią i Luksemburgiem rozpoczęła się wiosną1940 r., a w lipcu - na Wielką Brytanię. Argumenty ministra Czaputowicza, usprawiedliwiające brak zaproszenia dla Władimira Putina są funta kłaków warte.

Jakby nie patrzeć, 80-lecie ataku Hitlera na Polskę, władze będą świętować ze spadkobiercami tego ataku – Niemcami i Słowacją. Jawnie okazując przy tym ostracyzm wobec Rosji, będącej spadkobiercą wyzwolicieli Polski z pod jarzma okupacji hitlerowskiej.

Zaproszenie enigmatycznych władz rosyjskich na obchody 75-lecia wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu – przy takiej postawie polskich władz - zakrawa na groteskę.

Spuszczanie z tonu

Jeszcze bardziej groteskowo brzmią wyjaśnienia dot. zawieszenia ruchu bezwizowego z Obwodem Kaliningradzkim. Tym razem minister stwierdził, że powodem „była walka z nielegalnym handlem”, bo tzw. „mrówki” nie odprowadzały podatków od sprzedaży i transportu, przez co ucierpiał polski budżet. Względy bezpieczeństwa narodowego tym razem nie były brane pod uwagę. Przy takim dictum, Polska powinna zamknąć granicę z Ukrainą.

Oczywiście, były opinie o polityce energetycznej: Polska rezygnuje z rosyjskiego gazu, bo jest „ciągła próba Rosji wykorzystywania gazu, jako presji geopolitycznej”. 

Rezygnuje na rzecz gazu z USA, bo „cena tego gazu jest niższa niż cena, jaką otrzymujemy z Rosji”, co nie jest akurat prawdą. Do polskich gazociągów dociera – droższy i to sporo. A USA swój gaz używają, jako oręż w walce politycznej i handlowej nie tylko w Europie.

Natomiast nie było u Jacka Czaputowicza uwag o Nord Stream2. Polska chyba już się z jego budową pogodziła.

Nie zabrakło stwierdzeń o Ukrainie, kulcie Bandery i uwag o Białorusi, bo minister Czaputowicz ma „pewne wątpliwości, co do jakości demokracji na Białorusi”. Również nie zabrakło opinii na temat obecności wojsk USA w Polsce.

Polska wersja demokracji

Pewnego rodzaju nowością są zamiary Polski wobec Unii Europejskiej. Władze Polski rodem z PiS już się z UE nie wypisują, bo okazało się na podstawie badań Komisji Europejskiej, że za członkowstwem Polski w UE opowiada się 91% Polaków, ale PiS będzie teraz zmieniać Unię na swoje kopyto.

„Mamy nadzieję, że uda nam się zreformować UE”, ujawnia minister Czaputowicz.

Rozbawiło mnie jego stwierdzenie, że: „musimy podnieść demokratyczną legitymację Unii Europejskiej”.  Ciekawa jestem jak? Poprzez niszczenie w Polsce niezależności sądów, która jest wartością demokracji, czy może poprzez przeróżne próby ograniczania wolności słowa, szykany za wypowiedzi Polaków do rosyjskiego Sputnika, wywalanie rosyjskich dziennikarzy z Polski?  

Może jednak lepiej by było, gdyby Polska zechciała najpierw posprzątać swoje własne demokratyczne podwórko, a potem pouczała UE.

O Rosji – nie znając Rosji

Minister Czaputowicz, jak wielu jego poprzedników - Rosji współczesnej zupełnie nie zna. Był w niej ponad 20 lat temu, działając natomiast w solidarnościowej opozycji był zainteresowany rosyjską opozycją i z nią współpracował.

Język rosyjski zna biernie, bo „nie ma praktyki”. Nie dziwię się, skoro z MSZ wszystkich ze znajomością tego języka - powyrzucano.

Obraz Rosji u Czaputowskiego jest collage’em wspomnień z ZSRR i gorbaczowskich idealistów, literackich bohaterów Dostojewskiego, Bułhakowa, Sołżenicyna i Jerofiejewa, w okrasie pieśni Okudżawy i Wysockiego. Obraz – infantylny, nieco fantastyczny, dramatyczny, nostalgiczny i nierealny.

Nie sądzę, jak deklaruje minister Czaputowicz, że: „Warszawa jest gotowa na dialog z Moskwą w trudnych sprawach”.  Moskwa nie ma z kim w Warszawie racjonalnie rozmawiać.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek, publicystka polska

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Fotyga zszokowana: unijna urzędniczka udzieliła wywiadu RT
Ławrow i Czaputowicz dogadali się ws. katastrofy smoleńskiej
Czaputowicz jedzie na Ukrainę
Anna Fotyga na czele pospolitego ruszenia
Zełenski i Czaputowicz zatwierdzili antyrosyjskie sankcje
Tagi:
Parlament Europejski, Anna Fotyga, mały ruch graniczny, TASS, Sputnik, katastrofa smoleńska, MSZ, MSZ Polski, Siergiej Ławrow, Jacek Czaputowicz, stosunki dyplomatyczne, II wojna światowa, ZSRR, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz