01:35 18 Listopad 2019
Plakaty agitacyjne partii Wołodymyra Zełenskiego Sługa Ludu na jednej z ulic Lwowa

Nowy parlament na Ukrainie - nowa przyszłość?

© Sputnik . Stringer
Opinie
Krótki link
Autor
Wybory do Rady Najwyższej na Ukrainie (13)
192
Subskrybuj nas na

Ostatni sondaż wykazał, że partia Wołodymyra Zełenskiego „Sługa Ludu” wygrywa w kampanii wyborczej do Rady Najwyższej Ukrainy. Przedterminowe wybory do parlamentu już w niedzielę 21 lipca.

Według opublikowanego w czwartek sondażu przeprowadzonego przez BURI (Belgijsko-Ukraiński Instytut Badawczy) na proprezydencką partię „Sługa Ludu” chce głosować 41,2 proc. respondentów. Na drugim miejscu plasuje się opozycyjna antymajdanowa „Platforma Opozycyjna - Za Życiem”. Ugrupowanie to uzyskało w sondażu wynik 18,6 proc., czyli o około 6 proc. więcej, niż w innych sondażach publikowanych w ostatnim czasie. „Platforma Opozycyjna - Za życiem”, której liderem jest Wiktor Medwedczuk - to jedyna duża partia, która wykazuje stały wzrost wsparcia i gwałtowny wzrost ratingu w przeddzień wyborów. Jako możliwy powód, socjologowie rozważają serię głośnych wydarzeń będących przedmiotem dyskusji z udziałem liderów tej partii, w szczególności sprawa powrotu więźniów w rosyjskich i ukraińskich więzieniach, negocjacje w celu obniżenia cen rosyjskiego gazu dla Ukrainy.

Zobacz też: Ukraina kupi od Polski wycofane radzieckie okręty rakietowe?

Na wejście do parlamentu Ukrainy mają realne szanse jeszcze dwie partie: „Europejska Solidarność” byłego prezydenta Petra Poroszenki, a także „Batkiwszczyna” byłej premier Julii Tymoszenko (7,1 proc.).

Sytuację z wyborami do Rady Najwższej komentuje dla Sputnika ukraiński politolog Serhij Słobodczuk.

„Po wyborach prezydenckich liderem sondaży pozostaje dość różnorodna, a nawet wirtualna partia prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Część jej członków wspiera prozachodni wybór Kijowa, jednak w lżejszym i bardziej adekwatnym wariancie, niż demonstrował to były prezydent Petro Poroszenko. Druga grupa to rozczarowani wynikami tak zwanej majdanowej rewolucji członkowie partii, którzy po prostu podążają za Zełenskim w nadziei na świetlaną przyszłość. W rzeczywistości Zełenski to tenże Poroszenko, z tymże jeszcze gorszy” - przekonuje Serhij Słobodczuk.

Co się tyczy „Platformy Opozycyjnej – Za Życiem”, politolog uważa, że głosują na nią wyborcy, którzy sprzeciwiali się wydarzeniom z 2014 roku na Majdanie i nie poszli na wybory do Rady Najwyższej po przewrocie państwowym. Oni są przeciwni prozachodniemu wektorowi rozwoju kraju, przeciwni kursowi na NATO, przeciwni rozpalaniu nacjonalizmu. Natomiast opowiadają się za normalizacją stosunków z Rosją i wszystkimi państwami sąsiedzkimi, za wypełnienie porozumień mińskich i za pokojem na Donbasie.

Oligarchowie nie śpią

Rozmówca Sputnika zauważa, że jak zwykle do władzy rwą się były prezydent Petro Poroszenko i była premier Julia Tymoszenko. Wiążą oni nadzieję z elektoratem zachodnich obwodów Ukrainy, radykalnymi nacjonalistami, obiecują dostatek i rozkwit kraju.

Serhij Słobodczuk wyodrębnia jeszcze jedną siłę – tak zwany blok opozycyjny, który nie ma związku z partią „Platforma Opozycyjna – Za Życiem”. Ten blok zabiera część głosów swoim konkurentom, zwłaszcza Petrowi Poroszence. Za tym opozycyjnym blokiem stoi oligarchia ukraińska, sponsorująca partie, które mają zabierać głosy przeciwnikom idącym do władzy.

„Projekt Zełenski”

Na ile kompetentny będzie nowy parlament i nowy rząd, utworzony po wyborach do Rady Najwyższej przez Wołodymyra Zełenskiego, trudno ocenić – kontynuuje politolog. Kryterium profesjonalizmu nie jest według niego najwyższą wartością cenioną u przyszłych ukraińskich polityków.

„Tutaj należy raczej mówić nie o decyzji samego Zełenskiego, lecz o tych, którzy czerpią korzyści z „projektu Zełenskiego”. Mam na myśli George’a Sorosa, Wiktora Pinczuka, Ihora Kołomojskiego, biznesmena Pawła Fuksa. Swoich kadr na stanowiska państwowe nie mają zbyt wiele, na listy przedwyborcze mogli przepchnąć swoich protegowanych. Beneficjenci projektu „Zełenski” oddają politykę zagraniczną w ręce zagranicznych graczy. Dominować w rządzie będą najwyraźniej ludzie mający zobowiązania wobec zagranicznych struktur. Oni mówią przecież otwartym tekstem – oddajemy wam stery polityki zagranicznej. Kierujcie, a my będziemy wszystko wypełniać” - powiedział ekspert.

Według Serhija Słobodczuka w zamian oligarchowie chcą mieć wolną rękę w polityce wewnętrznej.

„Pytanie, czy to się uda. Dlatego że MFW razem z Departamentem Stanu niweczyły plany większych mocarzy niż Igor Kołomojski, Paweł Fuks i inni” - zauważa Słobodczuk.

Ukraińskich imigrantów zarobkowych w Polsce nie zabraknie

Zapytany o to, czy zmieni się wektor polityki zagranicznej Ukrainy po wyborach do nowej Rady, Serhij Słobodczuk odpowiada, że będzie się ona rozwijać na kilku płaszczyznach.

„Humanitarnej, która będzie kontynuacją polityki prowadzonej przez byłego prezydenta Poroszenkę, dlatego że stoją za tym organizacje udzielające grantów i interesy USA. Tam będą decydować, jak budować relacje z zachodnimi sąsiadami, zwłaszcza Polską. Tutaj do zmian nie dojdzie. To znaczy Kijów będzie w dalszym ciągu sławił Stepana Banderę i nie będzie uznawać Rzezi Wołyńskiej. Co się tyczy aspektu ekonomicznego, to tutaj także nic się nie ziemi, przede wszystkim dlatego, że ukraińską siłą roboczą zainteresowana jest Polska.

Ukraińcy jadą do Polski, żeby pracować na budowie, w firmach czyszczących, zbierać truskawki. Myślę, że Zełenski będzie w dalszym ciągu stymulować wyjazd ukraińskich obywateli za granicę, wspomagając polską gospodarkę siłą roboczą. O dużych wspólnych projektach inwestycyjnych nic nie wiadomo” - powiedział na zakończenie Serhij Słobodczuk.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory do Rady Najwyższej na Ukrainie (13)

Zobacz również:

„Cudu po wygranej Zełenskiego nie ma”
Pierwsza dama Ukrainy zachwyca (foto)
Tymoszenko ma propozycję dla Zełenskiego
Tagi:
wybory, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz