08:08 22 Listopad 2019
Andrzej Duda i Donald Trump

Tournee komiwojażera

© REUTERS / Carlos Barria
Opinie
Krótki link
Autor
Wizyta Donalda Trumpa w Polsce (14)
5574
Subskrybuj nas na

Spektakl amerykańsko-polskiego romansu trwa nadal. Niedługo przed wyborami parlamentarnymi Polskę odwiedzi po raz kolejny prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Weźmie udział w obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej, choć – co warto niektórym przypomnieć – USA we wrześniu 1939 roku nie były stroną tego konfliktu, a amerykańscy żołnierze nie ginęli w walce z hitlerowskim okupantem na ziemiach polskich. Po części historycznej jego kolejnej wycieczki nad Wisłę nastąpić ma część współczesno-militarna. Amerykański przywódca zamierza poklepać po plecach swoich żołnierzy, o których obecność na terytorium Polski tak bardzo zabiegali jej obecni włodarze. Całkiem prawdopodobne, że jako urodzony komiwojażer Donald Trump ogłosi też wtedy kolejne plany biznesowe, to znaczy – kolejny swój sukces handlowy. Znalazł w końcu klienta idealnego – gotowego płacić tyle, ile zażąda sprzedawca, nawet powyżej rynkowej wartości towaru, a do tego zachwycony samą tylko możliwością relacji biznesowych z producentem i handlarzem.

Turystyka historyczno-wojskowa

W sumie trudno przewidzieć, co amerykański prezydent powie okolicznościowego z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej. Wydaje się, że znajomość dziejów najnowszych, a tym bardziej historiozofii, nie należą do najmocniejszych stron Trumpa. Nie ma to jednak wielkiego znaczenia, bo – jako osoba obeznana z technikami marketingowymi – prezydent z całą pewnością powie coś miłego, coś, po czym miejscowe media i rządowi politycy piać będą z zachwytu przez długie miesiące, a opozycja w imię zakazu szargania świętości zrezygnuje i tak z wszelkiego czepiania się.

Prezydent Trump spędzi następnie kolejną (przyleci już w przeddzień rocznicowych obchodów) noc w kraju najbardziej przyjaznym z przyjaznych w Europie, choć niewątpliwie pod czujną ochroną. Po czym uda się na rytualne uściski swoich żołnierzy rozsianych między Bugiem a Odrą, zapewne ku zmartwieniu obciążanych tym organizacyjnym „zaszczytem” jednostek wojskowych i samorządów. Niewykluczone, że da wtedy wyraz poparcia dla oczekiwań rządzących i ogłosi po raz kolejny wzmocnienie tzw. wschodniej flanki NATO, choć będzie to zapewne zabieg rytualny, bo i tak określone decyzje w tej sprawie w zasadzie zapadły.

W czym się przejawią talenty kupieckie?

W jaki sposób wykorzysta Donald Trump tym razem swe niewątpliwe talenty kupieckie? Pewnie potwierdzi zakup przez Polskę myśliwców F-35. Koszty tej wątpliwej jakości zakupu to, wraz ze szkoleniem i eksploatacją, około 57 mld złotych, czyli kilka sporych programów społecznych lub 60% obecnych wydatków rocznych na służbę zdrowia.

Może też zapowiedzieć kolejne dostawy gazu skroplonego do terminalu w Świnoujściu. Pierwsza, opiewana osobiście przez Jarosława Kaczyńskiego, miała miejsce pod koniec lipca. Zarobi na tym koncern Cheniere Energy z Teksasu, którego interesy mógł forsować zdymisjonowany niedawno w atmosferze skandalu, nominowany wcześniej przez Trumpa szef Agencji Ochrony Środowiska Scott Pruitt, oskarżany m.in. właśnie o powiązania z lobbystami teksańskiej firmy gazowej.

O micie taniego gazu skroplonego ze Stanów wielokrotnie pisał w Polsce niezależny ekspert energetyczny Andrzej Szczęśniak. Co ciekawe, jego zdaniem Warszawa ma do odegrania dodatkowo rolę agenta wpływu amerykańskiego sektora gazowego (przeciwdziałanie współpracy europejsko-rosyjskiej) oraz przedstawiciela handlowego (zapewne bez prowizji, ale zachwalać ma i namawiać do zakupu amerykańskiego LNG kraje tzw. Trójmorza, koncepcji geopolitycznej wymyślonej w celu realizacji interesów Stanów Zjednoczonych).

Może też w jakiejś formie, raczej nie publicznie, poruszyć kwestię słynnej ustawy 447. Jej realizacja nadal stanowi znak zapytania, jednak założyć można, że na szczeblu roboczym toczą się rozmowy dotyczące takich czy innych metod dostosowania polskiego prawodawstwa w tym zakresie do życzeń i postulatów Waszyngtonu.

Wreszcie, przyjazd Trumpa ma prawdopodobnie po raz kolejny podkreślić posłuszeństwo Warszawy w grach geopolitycznych prowadzonych przez Biały Dom: zaznaczyć gotowość bojową w przypadku ewentualnej konfrontacji lub ustanowić kartę przetargową w przypadku negocjacji z Rosją, ostatecznie pogrzebać zamiary współpracy Europy Środkowej z Chinami w ramach projektu tzw. Nowego Jedwabnego Szlaku. Sam fakt wizyty Trumpa w Polsce może być tu jakimś sygnałem, bo to wizyta w państwie aktualnie najbardziej wojowniczo nastawionym i prowojennym w Europie.

Kampanijna przygrywka

Jak obecność Trumpa wykorzysta obóz rządzący? To dość oczywiste. Już teraz jeden z prezydenckich ministrów chwali się statystyką i podkreśla, że Andrzej Duda spotka się z urzędującym lokatorem Białego Domu po raz dziewiąty, a z głową państwa amerykańskiego już po raz trzynasty. Można by jeszcze wyliczyć jakąś średnią spotkań na rok i wyszłoby to całkiem nieźle, bo prawie na poziomie trzech spotkań od czasu, gdy prezydent Duda zaczął urzędowanie pod legendarnym żyrandolem. Można by tą średnią porównać ze średnią poprzedniego prezydenta RP i się jeszcze bardziej pochwalić. Tyle, że wtedy ktoś złośliwy i obdarzony złymi zamiarami mógłby zacząć jeszcze liczyć czas poszczególnych spotkań, w tym tych zaimprowizowanych na korytarzu, w hallu lub pod windą różnych międzynarodowych konferencji i wydarzeń. A ktoś jeszcze bardziej bezczelny mógłby zadać impertynenckie pytanie o efekty poszczególnych konwersacji. Na takie pytania zabraknie jednak miejsca.

Prawo i Sprawiedliwość po raz kolejny ogłosi, że ma możnego protektora o niezmiennych sympatiach, że jest gwarantem zachowania status quo w relacjach z Waszyngtonem. Nietrudno zgadnąć, że powróci i tym razem problem zniesienia obowiązku wizowego dla Polaków. Nie byłby to raczej zbyt wielki koszt polityczny, jednak władze amerykańskie starają się trzymać tę kwestię w charakterze wyciąganej co jakiś czas marchewki w relacjach z Warszawą, więc nie chcą się tego atutu zbyt pochopnie pozbywać. Władza zdyskontuje też popularność Trumpa w kręgach prawicowych, także tych polskich, choć już teraz pojawiła się w sieci petycja z apelem do prezydenta Stanów Zjednoczonych, by nie wspierał przed nadchodzącymi wyborami swoją obecnością „socjalistów” (popularne wśród libertarian określenie każdego, kto nie podziela ich doktryny ekonomicznej).

Zapowiadane są też pikiety organizowane przez działaczy Konfederacji, którzy zwracać będą uwagę na sprawy związane z realizacją ustawy 447. Zapewne stratedzy polityczni PiS trzymać będą kciuki, a nawet modlić się, by podczas wizyty przywódcy znanego z niespodziewanych sformułowań nie padły słowa, które zinterpretować będzie można jako dystansowanie się od obozu władzy, bądź prowadzonej przezeń polityki. Opozycja na takie faux paux będzie zaś tylko czekać. Wszyscy jednak zgodnym chórem, we wspólnym chocholim tańcu wychwalać będą zalety atlantyckiego uścisku, bo wizyta Trumpa umocni dogmat o historycznie zdeterminowanej konieczności podległości Polski imperialnemu centrum.

Przekaz wizyty amerykańskiego przywódcy będzie też dość wymowny na tle listy nieobecności 1 września w Warszawie.

O braku zaproszenia prezydenta Władimira Putina powiedziano już wiele i kolejne enuncjacje obrażających rosyjskiego przywódcę polityków PiS chyba już na nikim nie robią żadnego wrażenia. Prawdopodobnie jednak zabraknie również najistotniejszych liderów państw Europy Zachodniej, tzw. Starej Europy. A to oznacza, że warszawskie obchody będą miały format spotkania hegemona z politykami państw mniej lub bardziej od niego zależnych.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wizyta Donalda Trumpa w Polsce (14)

Zobacz również:

Putin: Nie jesteśmy jak USA
Rosyjskie Ministerstwo Obrony odtajniło kolejne dokumenty dotyczące II wojny światowej
Rocznica wybuchu II wojny światowej bez Putina, ale z Trumpem
Wschodni sąsiad Polski wkrótce zniknie (wideo)
Polska kupuje LNG od USA, Litwa od Rosji – jak walczą dwa terminale na Bałtyku
Tagi:
relacje polsko-rosyjskie, polityka, II wojna światowa, 80. rocznica wybuchu wojny, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz