22:58 11 Grudzień 2019
Monika Jaruzelska

Monika Jaruzelska: Moim zdaniem to akt wandalizmu

© Zdjęcie : Facebook/ Monika Jaruzelska
Opinie
Krótki link
Autor
19986
Subskrybuj nas na

Obalono pomnik gen. Zygmunta Berlinga w Warszawie. Grupa osób zrzuciła z cokołu pomnik generała Ludowego Wojska Polskiego stojący na Saskiej Kępie. Zdjęcia ze zdarzenia zamieścił w sieci były poseł Adam Słomka.

Rzecznik stołecznej policji podinsp. Magdalena Bieniak przekazała, że zgłoszenie o dewastacji pomnika gen. Berlinga policja otrzymała w niedzielę po godz. 19. - Policjanci z Komendy Rejonowej Warszawa VII pojechali na miejsce, rzeczywiście zastali przewrócony postument pomnika, pomnik został zniszczony - dodała.

Według rzeczniczki na razie nikt nie został zatrzymany w związku ze zdarzeniem. - Ustalamy, kto ma związek z tym aktem wandalizmu, przeprowadzamy czynności procesowe - zaznaczyła podinsp. Bieniak.

Radna m.st.Warszawy Monika Jaruzelska, córka gen. Wojciecha Jaruzelskiego, odpowiada na pytania komentatora Agencji Sputnik Polska Leonida Swiridowa.

 Czy mogę Panią prosić o skomentowanie incydentu związanego z pomnikiem Zygmunta Berlinga w Warszawie?

Pomnik Berlinga w Warszawie
© flickr.com / Wikipedia, Crearive Commons
Wojciech Jaruzelski mianuje oficerami kursantów szkoły wojskowej
© Sputnik . S. Novokovskiy
— Z jednej strony, jestem oburzona tym, co się stało. Ale też, niestety, ze smutkiem mogę przyznać, że i tak ten pomnik generała Zygmunta Berlinga poprzez władze miasta miał być usunięty z przestrzeni miejskiej Warszawy do końca 2019 roku. W ramach dekomunizacji miał zniknąć. W związku z tym i tak miał być w ramach dekomunizacji z tego miejsca w Warszawie wyrzucony.

Moim zdaniem to jest akt wandalizmu.

Warto zastanowić się nad jedną kwestią, że stało się to między godziną szóstą a siódmą wieczorem, późnym wieczorem w niedzielę, w miejscu dość uczęszczanym przez ludzi i samochody, i nie było żadnej interwencji. Nic tam się nie stało. To też mnie dziwi. Ktoś o tej porze roku, jeszcze w ciągu dnia, bo jest jasno, przychodzi i niszczy pomnik, pokazuje to i chwali się tym...

Ale to przecież oznacza, że jest przyzwolenie społeczne na takie działania? Jeżeli społeczeństwo polskie po prostu nie reaguje?

— To nie do końca tak jest. Ponieważ ja prowadzę różnego rodzaju akcje jako radna Warszawy. Walczę o nazwę ulicy „17 stycznia”, która najpierw była zdekomunizowana przez Prawo i Sprawiedliwość, potem sąd przywrócił tym wszystkim „zdekomunizowanym” ulicom ich dawne nazwy. Ale jednak, na przykład, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski uparł się, żeby nazwę „17 stycznia” zmienić.

I mimo sprzeciwu w tej sprawie akurat mieszkańców Warszawy, z którymi nie były prowadzone konsultacje - prezydent Warszawy nie prowadził konsultacji. Dzielnica Włochy, przez którą ta ulica przebiega, wydała opinię negatywną co do zmiany, przeciwko ponownej dekomunizacji tej ulicy, i doszło do sytuacji patowej, która nastąpiła w komisji nazewnictwa miejskiego, w której jestem wiceprzewodniczącą.

Cztery osoby były za dekomunizacją ulicy „17 stycznia”  - były to dwie osoby z Platformy Obywatelskiej i dwie osoby z Prawa i Sprawiedliwości, natomiast osoby z partii Nowoczesna i ja – byłyśmy temu przeciwne. Przewodnicząca rady wstrzymała się od głosu, czyli sytuacja była patowa. Pokazywało to, że wywołuje to duże kontrowersje. Więc, to nie jest sprawa jasna.

Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
© Sputnik . Leonid Swiridow
Ja prowadzę na Facebooku akcje przeciwko takiej bezmyślnej dekomunizacji, przede wszystkim, mszczenia się na żołnierzach, polskich i radzieckich, którzy stracili życie, walczyli i nie mieli nic wspólnego z polityką, która następowała później. Szczególnie ci, którzy zginęli, przecież w ogóle nie mieli żadnego wpływu na to, co się działo potem. Więc dla tych, którzy argumentują, że nastąpiła kolejna okupacja, to jest nonsens, szczególnie, kiedy mówimy o żołnierzach, którzy zginęli.

Powracam do Pana pytania, czy jest na to przyzwolenie społeczne? Ja bym powiedziała, że nie. Ludzie przeciwko temu obecnie w jakiś sposób się buntują. Ale te 30 lat takiej polityki, niezależnie, czy było to czy jest obecnie Prawo i Sprawiedliwość albo wcześniej, kiedy była 8 lat Platforma, to taka narracja historyczna była utrzymywana cały czas. To nie jest tak, że ludzie tego chcą, że wszyscy tego chcą. Oczywiście, ludzie są podzieleni w tej sprawie.

Jest takie bardziej poczucie, że mało kogo z polityków ta sprawa obchodzi. Rafał Trzaskowski na spotkaniach przedwyborczych ze środowiskami wojskowymi, wojskowych kombatantów, ze środowiskiem Związku Żołnierzy Wojska Polskiego obiecywał pozostawienie nazwy „17 stycznia”, pomoc żołnierzom, żeby dostawali sale na spotkania kombatanckie. O tym wszystkim prezydent Warszawy już zapomniał i robi swoje.

Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Warszawa.
© Sputnik . Krzysztof Żurek
Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Warszawa.

Na pewno nie można powiedzieć, że jest przyzwolenie społeczne wszystkich ludzi. Ci, którzy są temu przeciwni, trochę stracili nadzieję, że ktoś w tej sprawie będzie walczył. Teraz też można widzieć, że lewica w Polsce, która była naturalnym sojusznikiem środowisk wojskowych, przeciwna polityce historycznej, oddającej to, czym była Polska Ludowa, czym było wojsko, czym był właśnie dzień 17 stycznia, też zaczęła zajmować się bardziej sprawami światopoglądowymi, bardzie obroną praw gejów i lesbijek, walką z kościołem...

 I już nikt nie zajmuje się wojskiem, kombatantami? 

— Już nie ma takich polityków, żeby ktoś zajmował się teraz wojskiem, czy w ogóle oddaniem hołdu tym polskim żołnierzom, którzy zginęli. To tylko czasami przed wyborami ktoś coś obieca, ale tak naprawdę narracja jest od trzydziestu laty mniej więcej podobna, że dopiero po 89-tym roku Polska odzyskała wolność, bo w 45-tym roku nastąpiła okupacja.

Demontaż Pomnika Wdzięczności Żołnierzom Armii Radzieckiej w parku Skaryszewskiego w Warszawie
© Sputnik . Aleksey Bukchin
W związku z tym, mniej lub bardziej, ale w te rządy, może poza rządem SLD Leszka Millera - taka narracja była. Ludzie, szczególnie z tego pokolenia, którzy żyli, pamiętali tamte lata Polski Ludowej, którzy pracowali, czuli się w tamtej Polsce bezpiecznie, i to była ich Ojczyzna - wiedzą, że to nie była okupacja, tylko normalny kraj.

Ci ludzie w jakiś sposób się buntują, ale już stracili nadzieję, że ktoś coś przywróci, że nikt tego już nie naprawi, zmienili się podręczniki historii...

 Jak musi zareagować pan prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w takiej sytuacji?

— Ja nie wiem, jak zareaguje prezydent Warszawy, bo teraz jak jest przed wyborami do Sejmu i Senatu, to może zareagować, ale pan Trzaskowksi nie wywiązuje się ze swych obietnic.

W swoim przemówieniu inauguracyjnym nowy prezydent Warszawy powiedział, że miasto Warszawa było zburzone, zrujnowane, spalone, które było skazane na zagładę, i które... komuna skazała na szarość.

I nikt nie zareagował, żeby powiedzieć o tych, którzy tę Warszawę z tych gruzów odbudowywali!

Na Radzie Warszawy też pojawiają się takie głosy, może już nie nawołującymi do zburzenia Pałacu Nauki i Kultury, ale nazywającymi go Pałacem Stalina. Pałac Nauki i Kultury pełni swoje funkcje przez wiele pokoleń: baseny, kina, wydarzenia kulturalne, cała Rada Warszawy, która tam się zbiera, są też tam biura.

Co do prezydenta Trzaskowskiego, powiedziałabym, że on w innych sprawach zachowuje się też asekuracyjnie albo tak, jak właśnie uparł się przy tej zmianie nazwy ulicy „17 stycznia”. Więc, czy zareaguje prezydent Warszawy i powie, że to wandalizm? Może to skrytykować jako ktoś, kto jest z Platformy, ale też trzeba pamiętać, że to jest ktoś, kto i tak chciał pomnik generała Zygmunta Berlinga usunąć z przestrzeni publicznej.

  Bardzo dziękuję za rozmowę. 

Zygmunt Berling był generałem Ludowego Wojska Polskiego i dowódcą utworzonej w 1943 roku w Związku Radzieckim 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Jego złożona z polskich żołnierzy formacja walczyła u boku Armii Czerwonej z Niemcami w czasie II wojny światowej, przechodząc szlak bojowy z Lenino do Berlina.

Po wojnie gen. Berling był przedstawiany przez władze jako bohater. Zmarł w 1980 roku. Jego imieniem nazwano w Polsce liczne ulice, mosty i obiekty publiczne.

Warszawski pomnik na Saskiej Kępie stanął w 1985 roku. Po roku 1989 pomnik generała Zygmunta Berlinga kilkakrotnie był oblewany czerwoną farbą.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Telewizja Polska kłamie
Wiem, co mówię: Jaruzelski wygrał wybory
Dekomunizacja: Wojewoda wraz z politrukami z IPN
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Władze Pieniężna zdemontowały pomnik generała Czerniachowskiego
Historia bez IPN: WOŁYŃ
Monika Jaruzelska wchodzi do gry
Degradacja Kiszczaka i Jaruzelskiego. Ten rząd sięga dna
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, Platforma Obywatelska, weterani, dekomunizacja, Ludowe Wojsko Polskie, polityka, II Wojna Światowa, pomnik, Rafał Trzaskowski, Monika Jaruzelska, Zygmunt Berling, Warszawa, PRL, ZSRR, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz