Widgets Magazine
21:41 23 Wrzesień 2019
Defilada Niepodległości 2018 w Warszawie

Z okien leciały słoiki z moczem. „Wojsko Polskie przestało być traktowane priorytetowo”

© AP Photo / Alik Keplicz
Opinie
Krótki link
Autor
5663
Subskrybuj nas na

W Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu tegoroczna promocja oficerska wisiała na włosku – Patenty oficerskie, które musiał podpisać Andrzej Duda, na wiele tygodni utknęły w kancelarii premiera, wysłane do kontrasygnaty.

Do Wrocławia dowieziono je w ostatniej chwili, dowiedział się Onet.pl.

Taki bałagan wywołał ostrą reakcję podchorążych. Nocą we Wrocławiu w Akademii Wojsk Lądowych (AWL), w przeddzień promocji w kampusie zapłonęły ogniska, wybuchały petardy, z okien leciały słoiki z moczem.

AWL im. Tadeusza Kościuszki jest największą i najważniejszą uczelnią wojskową w Polsce. Kształci przyszłych dowódców polskiej armii. Do 30 czerwca 2017 r. funkcjonowała jako Wyższa Szkoła Oficerska Wojsk Lądowych, słynny „Zmech”. 

Polski publicysta, Redaktor Naczelny Xportal.pl Bartosz Bekier odpowiada na pytania komentatora Agencji Sputnik Leonida Swiridowa.

— Wiadomość zupełnie nie do pomyślenia: na Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu wybuchł bunt podchorążych. W tytule na Onet.pl czytamy: „W ruch poszły petardy i nawet słoiki z moczem”. Jak by Pan mógł skomentować sytuację w Akademii Wojsk Lądowych, bo wydaje się, że jest to historia naprawdę skandaliczna?

— Jest to sytuacja oburzająca między innymi dlatego, że problemy w wydawaniu patentów oficerskich są w zasadzie bezprecedensowe.

Takie rzeczy bardzo rzadko się zdarzają i, rzeczywiście, tutaj młodzi wojskowi mieli powód do tego, żeby być niezadowoleni. Promocja na oficera zawsze jest ważnym momentem w życiu żołnierza, na oficjalną ceremonię zapraszane są całe rodziny.

A tymczasem w przededniu całego wydarzenia nastąpiły jakieś skandaliczne problemy proceduralne, które zostały naprawione dopiero w ostatniej chwili. Wywołało to eksplozję frustracji, wydaje się, że uzasadnionej.

Jest to szczególnie przykre właśnie dla tego, że dowiedzieliśmy się o tym w przededniu Święta Wojska Polskiego, ponieważ w mojej opinii mamy do czynienia z kolejnym symptomem tego, że polski żołnierz nie jest traktowany priorytetowo w polityce bezpieczeństwa III RP.

Od razu przypomina mi się niedawna wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa, który zapytany o swoje uczucia w związku z rocznicą Powstania Warszawskiego odpowiedział, że Polacy bardzo go lubią, a on lubi Polaków dlatego, że sowicie płacą za amerykańską infrastrukturę wojskową i pobyt amerykańskich żołnierzy.

Mam wrażenie, że w ogóle Wojsko Polskie przestało być traktowane priorytetowo. A święto Wojska Polskiego powinno być okazją do przypominania o tym, że Polska potrzebuje dużej, silnej, nowoczesnej armii, a nie obcych żołnierzy na swoim terytorium, którzy najwyraźniej stali się oczkiem w głowie obecnej władzy. Nie polski żołnierz, tylko żołnierz obcego mocarstwa.

— Wspomniał Pan o wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa. Polska zaproponowała Stanom Zjednoczonym zbudowanie „Fortu Trump”. Całe przedsięwzięcie może kosztować nawet 2 mld dolarów. Zapłaci za to polski podatnik. Pytanie: skąd takie pieniądze, skoro nie można zrobić porządku nawet na uczelni wojskowej?

— To jest według mnie właśnie kwestia priorytetów.

Redaktor Naczelny Xportal.pl Bartosz Bekier
© Sputnik . Nikołaj Seredin
Redaktor Naczelny Xportal.pl Bartosz Bekier

Samo zbudowanie „Fortu Trump” będzie dużo kosztować, a Amerykanie nie zamierzają ponosić nawet kosztów bieżących utrzymania bazy. To oznacza, że w praktyce polski podatnik będzie płacić cały czas: nie tylko za „pakiet startowy” amerykańskiej obecności militarnej w Polsce, ale także za przedłużanie tej obecności przez kolejne lata.

Nie wiadomo, jak długo amerykańscy żołnierze pozostaną w Polsce – w marzeniach polskich elit pewnie na zawsze.

Pieniądze znalazły się również na zakup amerykańskiego sprzętu, na przykład F-35 - najdroższej maszyny sił powietrznych w historii lotnictwa. Jest to zupełnie niesprawdzony samolot, wobec którego zastrzeżenia zgłaszał sam Pentagon.

W swoich własnych raportach nie pozostawiał suchej nitki na zdolnościach bojowych maszyny F-35 koncernu Lockheed Martin, określając je jako niedostateczne. Polska przeznaczy znaczną część swojego budżetu wojskowego na zakup tych maszyn, podczas gdy rzekomo brakuje środków na załatwienie tak podstawowych spraw, jak właśnie udoskonalenie patologicznego systemu kształcenia polskich oficerów.

Ministerstwu Obrony Narodowej powinno zależeć przede wszystkim na tym, aby proces ten odbywał się w sposób profesjonalny i w lepszych warunkach sanitarnych.   

W artykule Marcina Wyrwała dla Onet.pl czytamy m. in. o tym, że w akademikach przyszli oficerowie muszą zmagać się z inwazją… wszy. Na wszystkich szczeblach funkcjonowania wrocławskiej akademii panuje chaos. Moim zdaniem istnieje uzasadniona obawa, że podobna sytuacja ma miejsce w całych siłach zbrojnych.

Ze strony ministra Mariusza Błaszczaka pojawiła się zapowiedź zwiększenia liczebności Wojska Polskiego do poziomu 200 tys. żołnierzy. Sama zapowiedź brzmi świetnie, tylko jak to będzie wyglądać w praktyce?

Postulat jest słuszny, i pana ministra Błaszczaka należy poprzeć, ale realizacja tych obietnic wydaje się trudna do wykonania. Bo na pierwszym miejscu stawia się na żołnierza amerykańskiego, warunki kształcenia oficerów są tak fatalne, że wszczynane są bunty, a zakupy zbrojeniowe podporządkowuje się interesom obcego hegemona.

Należy zmienić priorytety, zmodyfikować proces kształcenia, zracjonalizować wydatki zbrojeniowe, zainwestować w infrastrukturę dla polskiego, a nie obcego wojska. Tymczasem władze są chyba zdeterminowane, aby kosztem tych wszystkich spraw zabiegać o względy „dobrego wujka zza oceanu” i trwałe stacjonowanie jego żołnierzy na naszym terytorium.

Z historii wiemy, w tym zwłaszcza z polskiej historii, że zapraszanie obcych wojsk we własne granice zawsze ogranicza suwerenność i narodowe bezpieczeństwo, a nie je wzmacnia. To jest szersze pytanie o cele polskiej polityki bezpieczeństwa – czy na pewno są one obecnie poprawnie zdefiniowane.

Minister obrony Poslki Antoni Macierewicz
© AP Photo / Markus Schreiber
— Władze uczelni we Wrocławiu zmieniły się, kiedy ministrem obrony został Antoni Macierewicz. Polskie media stawiają zarzut, że wszystko to zaczęło się od czasów rządów pana Macierewicza. Z drugiej strony, mamy za parę miesięcy wybory parlamentarne. Wydaje mi się, że każda strona polityczna będzie wykorzystywać tę sytuację w wojsku i, rzeczywiście, tę skandaliczną historię we Wrocławiu. Jak Pan uważa?

— Z pewnością tak będzie. Wpływ zakulisowych działań i rozgrywek partyjnych na wojsko widzieliśmy również w Warszawie - Akademia Sztuki Wojennej również jest doskonałym odzwierciedleniem tarć frakcyjnych w obozie władzy.

Sytuacja, w której tarcia frakcyjne w partiach politycznych, czy mówiąc szerzej, w establishmencie politycznym, mają negatywne przełożenie na armię, jest sytuacją patologiczną.

Z pewnością siły wrogie wobec polskiego obozu rządowego będą chciały to jakoś wykorzystać. Zresztą, właśnie teraz nadarzyła się ku temu świetna okazja, czyli Święto Wojska Polskiego, a tutaj taka afera z buntem podchorążych.

Myślę, że na pewno to będzie wykorzystywane, choć Prawo i Sprawiedliwość zrobi wszystko, aby tę aferę wyciszyć.

—  Bardzo dziękuję za rozmowę. 

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Dar Donalda dla Polski
Błaszczak: Wojsko Polskie musi być w silnych relacjach z USA, to gwarancja naszego bezpieczeństwa
Rosyjska Duma o planach Polski ws. modernizacji wojska
Litwa i Polska ściągną wojska na granicę z Rosją
Panie Swiridow, czas do Bundestagu
Lepiej czcić Brygadę Świętokrzyską niż Ludowe Wojsko Polskie?
MO Polski: Trzeba zwiększyć wydatki na wojsko
W Warszawie nie będzie defilady z okazji Święta Wojska Polskiego
Tagi:
Bartosz Bekier, MON, Pentagon, oficer, F-35, Mariusz Błaszczak, Andrzej Duda, Donald Trump, skandal, Onet.pl, żołnierz, Wojsko Polskie, Wrocław, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz