Widgets Magazine
22:28 20 Wrzesień 2019
Herb Ministerstwa Sprawiedliwości

„Straszak rosyjski trochę zbladł”. Kogo uznano za nowego wroga?

CC BY-SA 2.0 / Lukas Plewnia / Ministerstwo Sprawiedliwości
Opinie
Krótki link
Autor
9453
Subskrybuj nas na

Skandal w Ministerstwie Sprawiedliwości nie wpłynie na wyniki wyborów, bowiem ludzie decydują głównie na podstawie swych interesów ekonomicznych – uważa polityk Piotr Ikonowicz.

Za zorganizowanym hejtem wobec sędziów, którzy sprzeciwili się wdrożonym przez PiS zmianom w wymiarze sprawiedliwości, stoi Łukasz Piebiak – sugeruje portal Onet.pl. Podobno organizował i kontrolował akcję, która miała skompromitować Stowarzyszenie Justitia. Sprawa zbulwersowała społeczeństwo i media. Po czym wiceminister Piebiak podał się już do dymisji, która została przyjęta.

Jest to kolejny skandal w tym miesiącu, w którym „bohaterami” są wysoko postawione osoby Prawa i Sprawiedliwości – skomentował wydarzenie dla Sputnika były poseł na Sejm RP Piotr Ikonowicz.

– Ja myślę, że to w ogóle powszechny problem hejtowania w sieci. Ale fakt, że to robią władze publiczne, przedstawiciel władzy publicznej, jest przerażające, bo jest to wstęp do państwa totalitarnego, w którym wszystkie chwyty są dozwolone. Pocieszający jest fakt, że tak szybko doszło do dymisji, że nikt tego człowieka nie próbował bronić. To by miało oznaczać tyle, że przynajmniej nie będzie dalej przyzwolenia na takie praktyki. Ale czy tak będzie, to się dopiero przekonamy.

Natomiast walka polityczna w Polsce staje się teraz bardziej brutalna i coraz bardziej oderwana od potrzeb obywateli, to znaczy, walka o władzę jest tak ważna, że właściwie obywatel i jego problemy znikają z pola widzenia.

Chciałbym powiedzieć też, że te szybkie reakcje władzy na to zdarzenie to jest nowy element, dlatego że właściwie w dotychczasowym okresie po transformacji w Polsce różne rzeczy różni politycy robili, ale do dymisji dochodziło niezmiernie rzadko. Oczywiście, pozostaje pytanie, w jakim stopniu to działanie jest częścią jakiejś polityki obecnej władzy, a w jakim stopniu była to nadgorliwość czynowników. Tego nie wiemy.

– Zapewne tę skandaliczną sprawę powinna przejąć prokuratura. Ale przecież stanowisko ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego skupiły się w jednej osobie – Zbigniewa Ziobry?

– Właśnie to też jest taka pewna próba, czy to się skończy na tej misji, czy też tego typu działania niewątpliwie sprzeczne z prawem będą ścigane. Tego jeszcze nie wiemy. Ale to jest ważna próba, czy oni zdecydują się ścigać tego człowieka, bo on złamał prawo. No, trudno byłoby się zgodzić z tym, żeby konsekwencje poniosła ta kobieta (Emilia, która rozesłała dyskredytujące sędziów listy – red.), będąca tutaj narzędziem, a nie poniósł konsekwencji prawnych autor intelektualny tego przestępstwa. Bo to jest przestępstwo.

– Już za horyzontem październikowe wybory parlamentarne. Czy te wydarzenia mogą się przełożyć według Pana posła na ich wynik?

– W moim najgłębszym przekonaniu nie przełożą się. Dlatego, że w wyborach ludzie jednak decydują głównie na podstawie swych interesów ekonomicznych. Przypomnę, jak przyśpieszone wybory w Wielkiej Brytanii, które zorganizowała pani premier Theresa May licząc na efekt ideologiczny strachu przed uchodźcami, skończyły się uszczupleniem władzy torysów. Bo ludzie bardziej pytali o służbę zdrowia czy o edukację, o budżet, a mniej już przejmowali się wątkami ideologicznymi.

Otóż, moim zdaniem, podobnie będzie u nas. To znaczy, że ten spór ideologiczny nie decyduje o wyniku, o wyniku decydują transfery socjalne. Proszę pamiętać o tym, że tuż przed wyborami nastąpi skumulowana wypłata tych 500 + na pierwsze dziecko. Miliony ludzi dostaną na swoje konta 1500 złotych. Do tego są podwyżki dla studentów, dla niepełnosprawnych. Duże pieniądze idą z góry na dół. I ludzie będą kierować się swym interesem.

Opozycja, która jest neoliberalna, raczej uznaje każdą pomoc dla tych uboższych za rodzaj populizmu, żeby ona mogła być równie szczodra dla tych niezamożnych ludzi, jak władza PiS-u.

– Pan poseł wspomniał o sprawach przyziemnych, które mogą zaważyć na wynikach wyborów. Z najnowszych sondaży wiemy, że najważniejsze pozycje w programach politycznych to sytuacja w służbie zdrowia, kwestie dotyczące klimatu oraz sprawa drożejącej żywności. Platforma Obywatelska i jej sojusznicy z koalicji stawiają przede wszystkim na ochronę zdrowia. Czym, według Pana posła, można wytłumaczyć, że te priorytety są wystawione właśnie w ten sposób?

– Wiadomo, że jeżeli chodzi o służbę zdrowia, to od 30 lat mamy coraz gorszą, a nie coraz lepszą sytuację. Dlatego, że w Polsce jest najniższa w Unii Europejskiej stawka składki zdrowotnej. Z pustego się nie naleje. System opieki zdrowotnej kuleje i wszyscy o tym wiedzą. Wiadomo, że bogaci leczą się za pieniądze prywatnie, a mniej zamożni, że tak powiem, cierpią z powodu braku pieniędzy. I to jest tak bulwersująca sprawa, że trudno się dziwić, że ona wychodzi na pierwszy plan. Bo to jest ten problem, którego władza PiS-owska nawet nie próbowała rozwiązać. Drożyzna w jakiś sposób uszczupla siłę nabywczą tych zwiększonych dochodów, ale nie w sposób decydujący. Na rynku pracy jest taka sytuacja, że raczej pensje idą w górę niż w dół, i one rosną szybciej niż inflacja. To są oczywiste wskaźniki.

Problem polega na tym, że Polska jest krajem olbrzymich nierówności społecznych. W Polsce te nierówności społeczne są najwyższe w Unii Europejskiej. Tyle tylko, że ci, którzy są dotknięci największym ubóstwem, rzadko chodzą głosować. Bo wiadomo, że jeżeli drożeje żywność, to dotyka to tych ludzi, dla których ona jest ważnym, głównym punktem w budżecie domowym.

Natomiast nie jest tak, że mamy jakąś hiperinflację, to jest trochę propaganda opozycji, bo wiadomo, że niektóre ważne dla kosztów utrzymania przeciętnej rodziny czynniki drożeją. Tutaj decydujące chyba będzie to, w jakim stopniu się uda lub nie uda dalej powstrzymywać wzrost cen energii. Wreszcie, jeżeli chodzi o ochronę środowiska, to jest priorytet głównie klasy średniej. Bo chodzi o pewien komfort. To, zresztą, jest kwestia stosunku do tego, w jakim trybie, w jaki sposób będziemy gospodarkę dekarbonizować. Mówi się dużo po stronie opozycji o zamykaniu kopalń. Tymczasem zamykanie kopalń nie rozwiązuje problemu, jakim jest to, że 80% energii elektrycznej w Polsce przypada na elektrownie węglowe. Rozwiązanie tkwi w budowie elektrowni. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że Śląsk ma 6 okręgów wydobywczych. To jest największe zaplecze wyborcze. Kto wygrywa na Śląsku, ten wygrywa wybory. Więc, atakowanie górników mija się z celem z punktu widzenia wyniku wyborczego.

– Na swej konwencji programowej skoncentrował się Pan na 5 kluczowych sferach. Są to: ochrona zdrowia, edukacja, energetyka, projekty infrastrukturalne i ochrona środowiska. Ale jest też drugi element tego przesłania. PiS stawia na hasło obrony tradycyjnych wartości i rodziny, które ponoć mają być zagrożone przez ideologię LGBT. Na jaki elektorat liczy Prawo i Sprawiedliwość, żeby zachować, a nawet utwierdzić swoją władzę w następnej kadencji?

– Tutaj strategia Jarosława Kaczyńskiego od początku polegała na budowaniu konfliktów, na szukaniu wroga i konsolidowania w ten sposób wokół siebie społeczeństwa.

Zresztą, to nie jest novum, bo ja pamiętam kampanię Donalda Tuska, gdzie sposobem na konsolidowanie elektoratu było straszenie Rosją i agresją rosyjską. I były takie wielkie billboardy: „Silna Polska w bezpiecznej Europie”. I to przyniosło skutek. I tą samą metodą działa dzisiaj Kaczyński, ale ten straszak rosyjski już trochę zbladł, bo ile można straszyć czymś, co potem nie następuje?

W związku z czym uznano, że wrogiem z braku mniejszości narodowych, z braku dużej grupy uchodźców, na których można by napuścić, (bo jednak Ukraińcy są nam tak bliscy, że nie można na nich szczuć, przynajmniej otwarcie), są geje. Będziemy teraz hejtować gejów i lesbijki. Czyli ten hejt, to szczucie, ta nietolerancja idzie od góry na dół. Tak naprawdę, to, czego ma prawo obawiać się w tym segmencie Prawo i Sprawiedliwość, to jakiejś prawdziwej lewicy. Ale jeśli będziemy nazywali lewicą środowisko LGBT i będziemy nazywali lewicą każdego, kto poprze to środowisko, włącznie z Platformą Obywatelską, to się to pojęcie lewicy się rozpuści, rozmydli i zamieni się na coś wrogiego i obcego, i o to w tej całej zabawie chodzi – powiedział Piotr Ikonowicz.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gigantyczny kontenerowiec płynie do Gdańska
Porównał Ukrainę do małpy z granatem. Teraz wyjaśnia, dlaczego Kijów zrezygnował z broni jądrowej
Polska chce przejąć amerykańskich żołnierzy od Niemców? Berlin płaci za nich setki milionów euro
Tagi:
PO, PiS, Zbigniew Ziobro, Ministerstwo Sprawiedliwości, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz