12:56 14 Listopad 2019
Wystrzelenie pocisku Tomahawk z wyrzutni MK41 na niszczycielu USS Sterett (DDG-104)

Putin zapowiedział symetryczną odpowiedź na testy rakietowe USA. Co to oznacza dla Polski?

© Zdjęcie: Public domain/U.S. photo/Carmichael Yepez
Opinie
Krótki link
6793
Subskrybuj nas na

Rosyjski prezydent Władimir Putin na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Rosji polecił przygotowanie symetrycznej odpowiedzi na testy amerykańskiego pocisku manewrującego. Stenogram jego wystąpienia opublikowano na stronie internetowej Kremla.

Eksperci są zdania, że Amerykanie już od jakiegoś czasu przygotowywali się do wyjścia z traktatu INF i taka reakcja Moskwy była do przewidzenia. Zwracają uwagę na to, że nowe amerykańskie rakiety mogą być rozmieszczone na terenie europejskich baz USA, w tym w Polsce.

Docent wydziału polityki światowej Państwowego Uniwersytetu Moskiewskiego Aleksiej Fenenko powiedział, że użycie przez USA systemu ogniowego Mk-41 podczas testów 18 sierpnia faktycznie wskazuje na zagrożenie, że pociski manewrujące mogą zostać rozmieszczone w Rumunii i Polsce, choć Waszyngton twierdzi, że znajdujące się w Europie wyrzutnie „nie mają potencjału ofensywnego”.

- W każdym razie najważniejsza jest infrastruktura. Nie jest ważne to, że zostaną rozmieszczone konkretnego rodzaju pociski, a to, że powstaną odpowiednie bazy, systemy logistyczne, w tym radary, systemy zaopatrywania, stacje naprowadzania na cele, a następnie – kwestia techniki – można rozmieścić również inne pociski – wyjaśnił Fenenko.

Komentując słowa Putina, że rozmieszczenie amerykańskich pocisków manewrujących w regionie Azji i Pacyfiku wpłynie na interesy Federacji Rosyjskiej, ekspert powiedział, że Rosja będzie zmuszona reagować symetrycznie na ten hipotetyczny krok Waszyngtonu. – Oczywiście, że nie będziemy mieli innego wyjścia (jak tylko rozmieścić analogiczne pociski w odpowiedzi na działania USA – przyp. red.). Jeśli Stany Zjednoczone zlokalizują w Japonii lub Korei Południowej pociski analogicznej klasy, a być może też na Alasce, będziemy zmuszeni do rozmieszczenia podobnej broni na Dalekim Wschodzie – podkreślił Fenenko.

Redaktor naczelny portalu Segodnia.ru, felietonista wojskowy Jurij Kotenok powiedział z kolei, że strona amerykańska w ostatnim czasie prowadziła nieuczciwą grę w ramach traktatu INF.

Handel ludźmi
© Zdjęcie : Valeriya Boltneva/Pixabay
- Strona amerykańska po wypowiedzeniu traktatu niemal natychmiast wystrzeliła pocisk manewrujący naziemnego bazowania, co po raz kolejny dowodzi, że nasi tzw. partnerzy prowadzą niezbyt czystą grę. Amerykanie wcześniej zaplanowali wycofanie się z traktatu, co zostało ujęte w ich budżecie, wpompowali dość duże pieniądze w stworzenie zakazanej przez traktat broni, zanim się z niego wycofali – ocenił Jurij Kotenok.

Prezes Fundacji Osnovanie Aleksiej Anpiłogow przypomniał, że, oskarżając Rosję o złamanie traktatu, USA nie przedstawiły żadnych dowodów.

- Rosja obecnie odpowiada jedynie na działania USA. Federacja Rosyjska nie wyszła z żadną inicjatywą zmierzającą do rozwiązania tej umowy. Co więcej, ten pocisk, o którym mówią Stany Zjednoczone (KRNB 9M729 – przyp. red.) został zaprezentowany m.in. zachodnim ekspertom wojskowym, co, nawiasem mówiąc, też było bezprecedensowym krokiem, demonstrującym otwartość ze strony Rosji. Ale Stany Zjednoczone wciąż oskarżają nas o pewne naruszenia bez przedstawienia dowodów, z wyjątkiem pewnych spekulacyjnych wniosków - powiedział Aleksiej Anpiłogow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Boris Johnson dał popis dobrych manier w Pałacu Elizejskim (wideo)
Amerykanie są gotowi do „przejęcia” Grenlandii
Poparcie dla PiS słabnie: afera Piebiaka pogrąży Kaczyńskiego?
Tagi:
Rosjanie, INF, pocisk manewrujący, Rosja, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz