Widgets Magazine
14:18 21 Październik 2019
Wiceprezydent USA Mike Pence z wizytą w Polsce

Pence w Polsce: wizyta nie przyniosła nic nowego

© AP Photo / Petr David Josek
Opinie
Krótki link
Autor
Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce (58)
5196
Subskrybuj nas na

Konferencja prasowa prezydenta Andrzeja Dudy z wiceprezydentem USA Mike’em Pence’m po dwustronnych rozmowach w Warszawie nie dała odpowiedzi na wiele spraw, które miał wyklarować Donald Trump – uważa prof. Tadeusz Iwiński.

Po spotkaniu polityków z dziennikarzami Sputnik porozmawiał z byłym posłem na Sejm prof. Tadeuszem Iwińskim.

— Czy dowiedział się Pan czegoś nowego?

— Szczerze mówiąc nie dowiedziałem się niczego nowego. Obaj rozmówcy potwierdzili swoje dotychczasowe stanowisko. Jeżeli chodzi o współpracę gospodarczą. Była mowa, że nastąpi rozszerzenie terminalu gazowego w Świnoujściu po to, aby mógł przyjmować większe ilości gazu skroplonego. Także była mowa o współpracy wojskowej.

Potwierdzono planowane zwiększenie amerykańskiej obecności rotacyjnej w Polsce o tysiąc żołnierzy, a także zakup sprzętu wojskowego, konkretnie helikopterów, bo po tym, jak rząd PiS-u zerwał porozumienie z Francją dotyczące Caracali, Wojsku Polskiemu bardzo brakuje śmigłowców.

Również utrzymano dotychczasowe stanowisko krytyczne wobec projektu Nord Stream 2, które prezentuje i Warszawa, i Waszyngton. Rozmawiano też o tym, kiedy może nastąpić ponowny przyjazd prezydenta Trumpa - prawdopodobnie, nie ma szans, aby przyjechał przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 13 października.

Był jeszcze wątek ukraiński, który wystąpił podczas spotkania prezydenta Dudy z nowym prezydentem Ukrainy Zełenskim. To były te najważniejsze elementy, o których mówiło się wcześniej.

— Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej, do których władze skrupulatnie się przygotowały, przeszły już do historii. Media na różne sposoby komentują okazjonalne przemówienia reasumując oczekiwania i realny stan rzeczy. Jakie jest Pańskie spojrzenie na wydarzenia z soboty i niedzieli. Co było tak, a co nie tak?

— Z pewnością na marginesie istniała kwestia (taka dyskusja w Polsce się toczyła podskórnie), czy w ogóle ma sens obchodzenie rocznicy wybuchu wojny, bo na ogół narody czczą swoje zwycięstwa? Rozpoczęcie wojny od ataku na Polskę jest przypomnieniem rocznicy klęski i o tym też szeroko mówiono, do której przyczynił się pakt Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 roku. Pamiętajmy też, że dla niektórych państw, na przykład, Stanów Zjednoczonych, II wojna światowa rozpoczęła się dopiero od ataku na Pearl Harbor na Hawajach. Dla Rosji de facto II wojna zaczęła się też nie w 1939 roku, ale od ataku hitlerowskiego na ZSRR.

Reprezentacja zagraniczna była dość obszerna, przybyły delegacje 40 państw. Najsilniej była reprezentowana strona niemiecka. Był obecny zarówno prezydent, jak też kanclerz Angela Merkel. Trzeba jasno powiedzieć, że prezydent Steinmeier, będący dla mnie kontynuatorem Willy Brandta, który w 1970 roku w trakcie wizyty w Polsce ukląkł i przepraszał za zbrodnie niemieckie, mówił o odpowiedzialności niemieckiej nie uciekając się do wzmianek o faszystach i nazistach. I to zrobiło największe wrażenie.

— W przygotowaniach do obchodów wiele miejsca oddano gościom, szczególną uwagę zwrócono na sojusznika zza oceanu i gościa ze wschodniej granicy - Ukrainę. Ale przecież we wrześniu 1939 roku sojusznikami Polski i gwarantami jej niepodległości byli Francuzi i Brytyjczycy, ale ich udział w obchodach zupełnie przemilczano. Dlaczego?

Prezydent USA Donald Trump z córką Ivanką
© AP Photo / Pablo Martinez Monsivais
— Poza odwołanym przyjazdem prezydenta Trumpa wszystko przebiegło tak, jak planowano. Prezydent Duda otwarcie mówił o tym, że sojusznicy wtedy zawiedli: tylko wypowiedziano wojnę i nic więcej. Polska była osamotniona. Francja i Wielka Brytania nie przyszły z żadną pomocą osamotnionej Polsce. Z tego punktu widzenia tak jasno dawno nie postawiono sprawy.

Ciekawym wątkiem było nieoficjalnie, ale w wielu reakcjach medialnych i dziennikarskich, poruszanie kwestii niezaproszenia prezydenta Putina na te uroczystości. Wiele osób to krytykowało, przypominając, że 10 lat temu Władimir Putin był obecny w Polsce na uroczystościach na Westerplatte, w których uczestniczyła też kanclerz Niemiec. Jednak obecnie wybrano formułę, że zaprasza się tylko przywódców NATO, Unii Europejskiej i Partnerstwa Wschodniego. Ale przecież polska armia obok Armii Radzieckiej brała udział w zdobyciu Berlina.

— W ubiegłą sobotę w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego odbyło się spotkanie prezydenckich doradców do spraw bezpieczeństwa narodowego Polski, Stanów Zjednoczonych, Białorusi i Ukrainy. Stany Zjednoczone reprezentował John Bolton. Jak Pan odczytał to spotkanie i skład uczestników?

— Trudno o jednoznaczną ocenę. John Bolton, który jest uważany za wyjątkowego jastrzębia w polityce amerykańskiej, przybył, żeby zbadać jak wygląda, sytuacja w krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Wiemy, że prezydent Łukaszenka nie przyjął zaproszenia na obchody w Warszawie, motywując to tym, że nie zaproszono prezydenta Rosji. Podobne stanowisko zajęła Armenia. Więc Białoruś, której przywódca martwi się o przyszłość, ponieważ są rozważane rozmaite scenariusze, bo po roku 2024 teoretycznie może dojść do utworzenia nowego państwa poprzez scalenie Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Mińsk ma dziś ograniczoną współpracę z Waszyngtonem. Nie wiadomo, jaki był temat dyskusji (na pewno jakieś kwestie związane z bezpieczeństwem), ale współpraca mińska na pewno się nasili.

— Uroczystości na placu Piłsudskiego zapewne miały na celu nadanie większej dynamiki kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości. Jak według Pana przełożą się one na osiągnięcie tego celu?

— Na pewno taka była intencja, ale sytuację zmieniło odwołanie w ostatniej chwili wizyty przez Trumpa w związku z huraganem. Dla mnie to zrozumiałe, bo amerykański prezydent ma w tej chwili jeden jedyny cel: zapewnienie sobie za troszkę ponad rok reelekcji. Więc czy będzie tego efekt wyborczy w Polsce, trudno powiedzieć. Na pewno byłby większy, gdyby Trump przyjechał do Warszawy. A tak, jeżeli chodzi o echa w światowych mediach, to są dość skromne – podsumował prof. Tadeusz Iwiński.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce (58)

Zobacz również:

Trump odwołał wizytę w Polsce z powodu huraganu
Trump: Kochamy naszych polskich przyjaciół
Polska kupi amerykańskie śmigłowce wojskowe? Duda: Ich sprzęt jest doskonały
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz