18:41 14 Listopad 2019
Dzień Niepodległości w Mińsku, Białoruś

Polska konsultuje z USA białoruskie sprawy w Warszawie

© Sputnik . Егор Еремов
Opinie
Krótki link
Autor ,
4867
Subskrybuj nas na

W przededniu wizyty Mike’a Pence’a w Warszawie, w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego odbyło się specyficzne spotkanie prezydenckich doradców do spraw bezpieczeństwa narodowego Polski, Stanów Zjednoczonych, Białorusi i Ukrainy.

Uczestniczył w nich także prezydencki minister Krzysztof Szczerski. Czego dokładnie dotyczyło? Wyjaśnił to na Twitterze John Bolton, doradca prezydenta Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego. „Podzielamy wspólne obawy o stabilność w regionie i jesteśmy zaangażowani we wzmacnianie suwerenności i bezpieczeństwa naszych krajów” - napisał.

Dyskusję prowadzili: szef BBN Paweł Soloch, wyżej wymieniony doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton, sekretarz Państwowej Rady Bezpieczeństwa Republiki Białorusi Stanisław Zaś oraz sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeskandr Daniluk.

Jak podano w komunikacie Biura, „spotkanie było poświęcone sytuacji w Europie Środkowo-Wschodniej oraz omówieniu mechanizmów budowy stabilności w regionie służącej zapewnieniu suwerenności, bezpieczeństwa i integralności terytorialnej państw”.

Zarówno BBN, jak i Bolton w swoim tweecie mieli na myśli oczywiście „troskę” o losy Białorusi i Ukrainy, którą przejawiają Polska i „Wielki Brat” w kontekście potencjalnie niestabilnej sytuacji w regionie. Czytaj: chodzi o potencjalne zagrożenie ze strony Rosji - właśnie to w BBN-ie próbowano mówić między wierszami.

Według ukraińskiego politologa Petra Oleszczuka spotkanie w Warszawie z udziałem doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona i jego kolegów z Polski, Białorusi i Ukrainy było w pełni oczekiwane, jednak nie należy wyciągać z tego spotkania daleko idących wniosków.

Myślę, że to standardowa wymiana poglądów. Stany Zjednoczone muszą koordynować swoje stanowisko w warunkach nowego rządu Ukrainy, nowego ministra spraw zagranicznych. Oczywiście ukraiński rząd w końcu zyskuje nową formę, a Stany muszą wziąć to pod uwagę przy kolejnych negocjacjach z nią - powiedział Petro Oleszczuk.

Według niego inicjując takie spotkania na swoim terytorium, Polska realizuje oczywiste cele. „Od dawna stara się być swego rodzaju regionalnym liderem Europy Wschodniej - alternatywą dla Europy Zachodniej. Przede wszystkim chce zostać głównym strategicznym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, na przykład proponując różne projekty rozmieszczenia amerykańskiej broni na swoim terytorium. To ta geopolityczna rola, na którą pretenduje Polska. Dzięki swojej działalności dyplomatycznej, w tym pośredniczeniu między USA a Ukrainą w rozwiązywaniu najważniejszych problemów, Polska w każdy możliwy sposób stara się to potwierdzić” - powiedział rozmówca Sputnika.

Białoruscy komentatorzy są również wzburzeni: „Ewidentnie wygląda to jak alternatywa dla «formatu normandzkiego» w sprawie uregulowania kryzysu na Ukrainie” - stwierdził w rozmowie z opozycyjnym portalem „Biełorusskij Partizan” tamtejszy ekspert Raman Jakouleuski - „Pojawienie się generała Zasia w Warszawie tuż po blitz-wizycie w Mińsku doradcy Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego rozwiało nieco sceptycyzm co do rozmów amerykańskiego gościa z liderem Białorusi. Zwłaszcza, gdy pojawiła się informacja o spotkaniu Boltona aż z trzema szefami struktur odpowiadających za bezpieczeństwo - z Polski, Ukrainy i Białorusi”.

Inni eksperci z tym się nie zgadzają: białoruski politolog, analityk „Liberalnego Klubu” Jewgienij Prejgerman nie zgadza się z tym, że negocjacje w Warszawie stanowią sposób na wywarcie presji na Moskwę przy pomocy Mińska, o czym w szczególności napisał portal tvn24.pl. „Nie wiem, jakie zamiary mają Polacy, Ukraińcy, Amerykanie na takie spotkania, ale jeśli chodzi o stronę białoruską, nie widzę powodu, aby tak sądzić. Taka aktywność Białorusi, biorąc pod uwagę jej pozycję, powinna leżeć w interesie Rosji” - zaznacza Jewgienij Prejgerman.

Jego zdaniem główna część spotkania dotyczyła bezpieczeństwa regionalnego, a tematem przewodnim była budowa tzw. Fortu Trumpa. „Stanowisko Białorusi w tej sprawie jest dobrze znane. Polega na tym, aby wszelkimi możliwymi sposobami uniknąć pojawienia się Fortu Trumpa i tego, aby po faktycznym rozpadzie Traktatu INF ta część Europy i ogólnie Europa nie stała się strefą wyścigu zbrojeń. Ponadto Ukraina potencjalnie stanie się pierwszą ofiarą, jeśli wszystkie plany Polaków dotyczące Fortu Trump zostaną zrealizowane. Odpowiedź, którą Białoruś i Rosja mogą wspólnie udzielić na taki rozwój wydarzeń, będzie ogromnym bólem głowy dla Ukrainy” - powiedział rozmówca Sputnika.

Według niego spotkanie w Warszawie było dla Białorusi niczym więcej niż okazją do przedstawienia swojego stanowiska i wyjaśnienia, jakie konsekwencje czekają pozostałych. „Zarówno na Białorusi, jak i w Polsce interesy w dziedzinie bezpieczeństwa regionalnego wyglądają inaczej. Ze względu na to, że ich stanowiska są ustalone, dyskusja ta była w dużej mierze skierowana do Stanów Zjednoczonych, od decyzji których będzie zależał wynik” - podsumowuje Jewgienij Prejgerman.

Według niego od lat 90. Polska kieruje się „dylematycznym” podejściem ogólnie do stosunków międzynarodowych, a zwłaszcza do kwestii bezpieczeństwa. „Z jednej strony Polska w jak największym stopniu zintegrowała się ze strukturami europejskimi, przede wszystkim w UE, a z drugiej strony priorytetowo traktowała stosunki dwustronne ze Stanami Zjednoczonymi również głównie w dziedzinie bezpieczeństwa. Aby pretendować do pierwszoplanowej roli w Europie Wschodniej, Polska oczywiście musi w taki czy inny sposób wykazać aktywność wykraczającą poza własne granice” - przekonuje białoruski politolog.

Media nie informowały wcześnie o planowanym w Warszawie spotkaniu. Zwłaszcza że dwa dni wcześniej, w ubiegły czwartek, John Bolton był w Mińsku, gdzie rozmawiał z głową państwa, prezydentem Alaksandrem Łukaszenką. Białoruski lider mówił po spotkaniu o gotowości do dalszej normalizacji relacji z USA i gotowości „rozpoczęcia od nowa”. Bolton przyznał, że żadne decyzje nie zapadły, ale „rozmowa była ważna”. Czyli mówiąc wprost - miała wymiar symboliczny, bo z pewnością białoruski reprezentant nie miał do przekazania Boltonowi żadnych informacji nowszych ani bardziej poufnych od tych, które przekazał mu osobiście Aleksander Łukaszenka.

Poglądy autorów mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Białoruś: Rozdzielanie wkładu republik ZSRR we wspólne zwycięstwo w wojnie jest niesłuszne
Białoruś i Polska razem dla Puszczy Białowieskiej
Białoruś: Kwestia kary śmierci będzie rozwiązywana stopniowo
Bolton nie wierzy, że Białoruś rzeczywiście pragnie integracji z Rosją
Tagi:
USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz