Widgets Magazine
15:05 21 Październik 2019
Uroczystości z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Warszawie

Dziwni goście na 80 rocznicy napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę (wideo)

© Sputnik . Aleksei Vitvitskiy
Opinie
Krótki link
Autor
Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce (57)
211219
Subskrybuj nas na

Na uroczystościach ku czci rozpoczęcia II wojny światowej, gościliśmy w Warszawie osoby, które z datą 1 września Polakom najlepiej się nie kojarzą. Już same uroczystości upamiętniające wybuch wojny wydają się dość absurdalne.

Powinno się raczej czcić zwycięstwa, a nie same klęski. A to przegrane Powstanie Warszawskie, a to przegraną wojnę z Niemcami z 1939 roku.

Po co z Rosjanami czcić zwyciestwo 9 maja 1945 roku, gdy zdobywaliśmy z narodami Związku Radzieckiego Berlin, a na ruinach Reichstagu obok flagi radzieckiej zawisła flaga polska, gdy możemy razem z Niemcami czcić 1 września, gdy to Niemcy w oszałamiającej kampanii w ciągu tygodnia rozbili naszą armię?

Na uroczystości nie zaproszono Władimira Putina, reprezentującego kraj będący spadkobiercą Związku Radzieckiego, którego armia zdecydowała o klęsce Hitlera. I już choćby z tego powodu naprawdę nie wiadomo o co w tych obchodach chodzi?

Na placu Piłsudskiego w Warszawie, gdzie zorganizowano główne obchody, przemówiło trzech ludzi. Obok prezydenta Polski, przemawiał prezydent Niemiec, Frank-Walter Steinmeier. Kanclerz się nie odważyła, a w III Rzeszy nie było w ogóle urzędu prezydenta, który obecnie spełnia w Niemczech mniejszą rolę niż u nas Duda. Prezydent kraju, który 1 września 1939 roku napadł na nasz kraj, a następnie go okupował przez 6 długich lat, skutkiem czego była śmierć 6 milionów naszych obywateli przynajmniej ma co czcić, bo było to naprawdę obiektywnie spektakularne zwycięstwo niemieckiego Wehrmachtu nad Polską Armią. Steinmeier jednak kajał się i przepraszał za wojnę i krzywdy uczynione Polakom. Miał dosyć ładne przemówienie, ale nie miejmy złudzeń, że chce za cokolwiek płacić. Reparacji, których konsekwentnie żąda polski rząd, Niemcy nie maja zamiaru uznać.

Przemawiał, też nie wiadomo z jakiej racji, wiceprezydent USA, Mike Pence, wiceprezydent kraju, którego bankierzy i przemysłowcy, kredytowali niemiecką machinę wojenną do ostatnich dni przed atakiem Hitlera na Polskę… a nie przyjechał i nie przemawiał Putin, prezydent kraju, którego armia wyzwoliła nasz kraj spod niemieckiej okupacji?

To jakiś absurd. Pence opowiadał o jakiś szczególnych stosunkach, które łączą rzekomo nasze państwa i narody, choć praktycznie w naszej historii, do ostatnich lat, z państwem tym nie posiadaliśmy żadnej wspólnej historii.

Nie przyjechał nie tylko Trump, ale ani prezydent Francji, Emanuel Macron, ani premier Wielkiej Brytanii, Boris Johnson. Pierwszy wysłał premiera, drugi ministra spraw zagranicznych. Ale ich obecność 1 września też byłaby niesmaczna. W 1939 roku ich kraje, ówcześni nasi „sojusznicy”, zdradziły nas i nie zrobiły nic, by dochować swoich sojuszniczych obietnic i nam w walce z niemieckim najeźdźcą pomóc.

Przyglądali się tylko z nadzieją, że Hitler pójdzie dalej na Wschód i rozprawi się ze Związkiem Radzieckim, z którego istnieniem nigdy się nie pogodzili. W 1936 roku, gdy Niemcy, łamiąc postanowienia Traktatu Wersalskiego, remilitaryzowały Nadrenię, milczeli. W 1938 roku, gdy Hitler anektował Austrię też nie zrobili nic. W tym samym roku w Monachium zdradzili Czechosłowację i zgodzili się na jej rozbiór, w którym i my niestety wzięliśmy swój niechlubny udział.

Bez tej zgubnej polityki naszych „sojuszników” Niemcy nie zagarnęłyby potencjału gospodarczego i militarnego Austrii i Czech, i nie byłyby gotowe do wojny 1 września 1939 roku, a nasz kraj nie byłby otoczony z trzech stron świata. To oni, tą polityka dali Hitlerowi możliwość rozpoczęcia upragnionej przez niego wojny. Ich trzeba było zaprosić 3 września, w rocznicę wypowiedzenia przez ich kraje „dziwnej wojny” Niemcom, której nawet zamiaru prowadzić nie mieli. Ale pewnie jak w 1939 roku też, by nie przyjechali, by przepraszać za to, że nas zdradzili.

Na placu Piłsudskiego przyszło wielu ludzi z polskimi i amerykańskimi flagami. Sam się zastanawiam skąd oni się biorą? Kto im autobusy podstawił i zafundował przyjazd do Warszawy?

Szczególnie wyróżniała się grupa jednakowo ubranych w czerwone koszulki i czapki, z napisami: „Poland Stands with USA” oraz „president Trump 2020”, „Say no to socialism” oraz polskim akcentem nawiązujacym do kampanii wyborczej Trumpa: „Make Poland Great Again”. Sa oni związani z telewizją internetową „Idź pod prąd”, znaną miedzy innymi z ortodoksyjnego kreacjonistycznego podejścia do historii świata, którego wiek wyliczają na 6000 lat.

Na Krakowskim Przedmieściu, naprzeciwko placu Piłsudskiego, gdzie odbywały się uroczystości, narodowcy zbierali podpisy pod sprzeciwem wobec amerykańskiej ustawy 447. Nie było ich zbyt wielu. Robert Winnicki odwołał protesty, po tym jak dotarła do nas informacja, ze Donald Trump nie przyleci do Polski. Widocznie stwierdzili, że dla wiceprezydenta USA nie warto się mobilizować.

To miało być światowe wydarzenie. Przez postawę naszych władz, której skutkiem była nieobecność przedstawicieli Rosji czy Białorusi, wyszła z tego impreza gminna.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce (57)

Zobacz również:

Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej bez Tuska?
80. rocznica wybuchu II wojny światowej (wideo archiwalne)
Obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Polsce
Tagi:
Andrzej Duda, Warszawa, Polska, historia, stosunki międzynarodowe, polityka, 80. rocznica wybuchu wojny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz