Widgets Magazine
15:08 23 Wrzesień 2019
Przewodniczący PO Grzegorz Schetyna

Gdyby wybory miały coś zmienić, to dawno zostałyby zakazane

© AFP 2019 / John Thys
Opinie
Krótki link
Autor
7501
Subskrybuj nas na

Grzegorz Schetyna, niekwestionowany lider PO zmuszony został przez specjalistów od wizerunku do wsadzenia głowy do wiadra i udawania, że go nie ma. Inni tez kombinują jak mogą, by się tylko do Sejmu załapać.

Kidawa-Błońska – sposobem, by mówiono o Platformie

Teraz w nadchodzącej kampanii wyborczej twarzą PO, ma być Małgorzata Kidawa-Błońska. Grzegorz Schetyna, niczym cztery lata temu Antoni Macierewicz, ma wsadzić łeb do kubła i nie bulgotać, bo wyborców ponoć odstrasza. Takie rozwiązanie ma wiele zalet. Schetyna jest przede wszystkim politykiem miernym, by nie powiedzieć beznadziejnym. Choć niewątpliwie musi to być niezły cwaniak, skoro mimo braku jakichkolwiek zalet nadal w Platformie gra pierwsze skrzypce. Kidawa-Błońska jako platformerska kandydatka na premiera, będzie budzić zainteresowanie mediów, także poza antenowym wyborczym czasem. Dziennikarze będą się interesować jej biografią, hobby, tym gdzie robi swoja fryzurę i paznokcie, oraz innymi ważnymi sprawami. Jak coś pójdzie nie tak, to będzie jej a nie Schetyny wina.

Kukiz razem z „przestępcami”

Paweł Kukiz, któremu sondaże nie dają szans na wejście do parlamentu nagle „polubił” Polskie Stronnictwo Ludowe, które wedle jego niedawnych słów, jest „zorganizowaną grupą przestępczą”. A wszystko po to, by ramię w ramię z nimi walczyć z „partyjnictwem” o „demokracje bezpośrednią”? Ale czegóż to partyjniacy nie zrobią, by przy korycie pozostać? Na ile pomoże to Kukizowi, a na ile zaszkodzi PSL jeszcze nie wiem. Jedno jest pewne, nie dodaje to ani jednym, ani drugim wiarygodności.

Pokerowa zagrywka Czarzastego

Nie lepiej z wiarygodnością jest na tzw. lewicy, którą tworzą trzy liberalne ugrupowania: SLD, Wiosna i Razem. To ostatnie oscyluje ostatnio na granicy 0,5%, bez jakichkolwiek szans na samodzielny start, a nawet budżetową dotację. RAZEM przez cały rok od chwili poczęcia demonstracyjnie określała się jako lewica antykomunistyczna i nie przyjmowała w swoje szeregi nikogo, kto miał jakikolwiek związek z PZPR czy SLD. Teraz gdy Razem spadło już w ogóle z rankingowych sondaży, w desperacji dało się Czarzastemu zwasalizować.

Członkowie z ich partii w proteście przeciwko startowi z list SLD masowo odchodzą, a i wyborcy, wśród których pozycjonowali się jako antykomuniści, przeciwnicy SLD, mało prawdopodobne, by ten krok im wybaczyli. Ci czują się zwyczajnie przez Zandberga zdradzeni.

Po co Czarzastemu niepewne 0,5%, które może mu dać Razem? A może jednak warto? Wzięcie ich na listy to niewielka cena za likwidację konkurencji po tzw. lewej stronie. Na ile to wkurzy członków i elektorat SLD, że miejsca na listach tej partii, Czarzasty oddaje jej wrogom, też trudno ocenić. Co prawda dał Razem trzy jedynki, ale jest wysoce prawdopodobne, że okażą się to jedynki nie biorące. Choćby w Warszawie. Czy elektorat SLD zagłosuje na Zandberga czy raczej na Annę Marię Żukowską albo na Piotra Gadzinowskiego? Pytanie jest raczej retoryczne. 

Podobnie ma się sprawa z Wiosną Biedronia. Traci ona na samoidentyfikacji, chociaż na tle pozostałych nieudaczników może z czasem trochę zyskać. O ile oczywiście prawdą nie okażą się informacje, które podało Wprost, że po wyborach, partia przestanie istnieć i połączy się z SLD. Robert Biedroń to przecież stary działacz SLD. Chętnie pewnie wróci na pozycję wiceprzewodniczącego tej partii. Ten też stracił na wiarygodności, gdy oszukał swój elektorat obiecując w wyborach europejskich, że odda swój mandat następnemu z listy. Nie odda. To za duża kasa, by ją komuś oddawać zwłaszcza, że te kasę już ma, a inne zdobycze są palcem na wodzie pisane.

Wiele o tej koalicji mówi też fakt, że mimo zapowiedzi jej inicjatorów, jako szerokiego lewicowego frontu, nie znalazło się w niej miejsce dla Piotra Ikonowicza i jego Ruchu Sprawiedliwości Społecznej. Mieliby tam choć jednego lewicowca, ale nie chcieli.

Z tym komitetem im bliżej wyborów, może być jeszcze inny problem. Jeśli będzie balansował na granicy progu, to zdecydowani i zaciekli antypisowcy nie będą ryzykować i zagłosują na pewniaka, czyli PO. Na taką decyzje wpływa system liczenia głosów d’Hondta, który tzw. głosy zmarnowane, gdyby komitet progu nie przekroczył, odda w największym rozmiarze tym, którzy zdobędą ich najwięcej.  W praktyce oznacza to, że głosy lewicowego elektoratu oddane przeciw PiS, najbardziej zasilą właśnie PiS.

W tę lewicę, nawet ludzie tej lewicy nie wierzą. Leszek Miller, któremu  na emeryturze wpadła jeszcze pensja europosła, już zapowiedział, że w przyszłym roku już w pierwszej turze zagłosuje na Donalda Tuska. Podobnie w 2010 roku postąpił inny „lewicowiec”. Włodzimierz Cimoszewicz, który w pierwszej turze, mimo że SLD wystawiało wtedy Napieralskiego, poparł Bronisława Komorowskiego. Dziś jest eseldowskim europosłem.

PiS – niekwestionowany lider rankingów

Prawu i Sprawiedliwości nikt zagrozić nie może. Jarosław Kaczyński jest najzręczniejszym politykiem i żaden z pozostałych liderów do pięt mu nie dorasta. Jest też dla wyborców jedynym wiarygodnym politykiem.

Ludzie wiedzą, że to partia, która jako pierwsza w III RP ma jakikolwiek program społeczny, i co u nas niespotykane, realizuje go! Niedowiarkom mówi zaś, że mimo tych wydatków socjalnych, jako pierwsza uchwali budżet, w którym deficyt wyniesie zero złotych. A i kolejne pięćset jak będzie trzeba z rękawa przed wyborami wyciągnie. Oczywiście nie chwalę PiS, bo przed nim raczej ostrzegam. To partia o autorytarnych zapędach, która w imię amerykańskich interesów gotowa nas wciągnąć w śmiertelną wojnę. Pamiętać też należy, że gdy tylko transfery socjalne znajdą się w konflikcie z transferami na amerykańską broń, PiS bez wahania da pierwszeństwo wydatkom wojennym.

Demokratura po polsku

Oczywiście nie namawiam też do głosowania na kogokolwiek. Wybierzecie sobie samo „swoich” posłów. Ja jako człowiek o socjalistycznych przekonaniach nie mam po prostu na kogo głosować. A „powstrzymywanie” PiS-u to dla mnie żadna motywacja. Opisałem tylko tych, co chcą nami rządzić za nasze pieniądze, bez żadnej przed nami odpowiedzialności. Jeśli kogoś pominąłem to przepraszam… ale też nie napisałbym o nim nic dobrego, więc niech nie żałuje.

Miał rację Paweł Kukiz z tym partyjniactwem, zanim stał się w tym niewiarygodny. To kpiny z demokracji i wyborców, że kilku ludzi w kraju, szefów największych partii, postanawia o tym, na kogo możemy głosować. Na listach wyborczych nie znajdzie się nikt, kogo oni by nie namaścili. To Grzegorz Schetyna, Jarosław Kaczyński, Kosiniak-Kamysz czy Włodzimierz Czarzasty, a nie wyborcy czy nawet członkowie ich partii, decydują o tym czy posłami mogą być Monika Jaruzelska albo Tadeusz Iwiński. Ludzie mogą tylko „wybierać” spośród tych, których oni już wybrali. Choćby byli bardzo mierni, ale ważne, że wodzom wierni.

Dziś politycy, parlamentarzyści mogą mówić i obiecywać co chcą, bez najmniejszego poczucia odpowiedzialności za słowa przed nami. Najczęściej w ogóle nie wiemy co knują. Tak już było od obrad „okrągłego stołu”, za którym zasiadła stara nomenklatura, która potrzebowała większej legitymacji swojej pozycji i ludzie z tzw. opozycji, których nikt na naszych reprezentantów nie wybrał, a którzy chcieli by tamci podzielili się z nimi korytem. Do nas strzępy prawdy docierają tylko wtedy, gdy ktoś tych ludzi w jakiejś knajpie nagra. W III RP słowa Emmy Goldman, żydowskiej pisarki, anarchistki i feministki, są szczególnie aktualne – „Gdyby wybory miały coś zmienić, to dawno zostałyby zakazane”.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Panie Donaldzie Tusku! Dlaczego Pan mnie inwigilował?
Grzegorz Schetyna: „Niech nikt nie mówi, że polexit to przesada”
Żuliki z Platformy Obywatelskiej
Małgorzata Kidawa-Błońska nowym marszałkiem Sejmu
Kłopoty w raju. Schetyna: Tusku, odejdź!
Tagi:
ABW, koalicja, Robert Biedroń, Lewica, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), Sejm RP, wybory, Polska, PO, Małgorzata Kidawa-Błońska, Grzegorz Schetyna
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz