Widgets Magazine
03:46 20 Wrzesień 2019
 Polacy głosują w drugiej turze wyborów w lokalu wyborczym w Łomiankach

Pustka intelektualna platformianej opozycji

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Opinie
Krótki link
Autor
7287
Subskrybuj nas na

Polityką w Polsce od 2005 roku rządzi Jarosław Kaczyński, czy się to komuś podoba czy nie. To on i jego środowisko nadaje ton wszelkiej dyskusji, to on ukierunkowuje działania swoje i politycznych oponentów.

Pozwalam Pani przegrać wybory, bo mnie się nie chce. Tak mogłoby brzmieć zdanie Grzegorza Schetyny do Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, kiedy informował ją, że ustępuje jej miejsca pretendenta do bycia premierem oraz miejsca na warszawskiej liście, aby mogła wykazać się w bezpośrednim starciu z Jarosławem Kaczyńskim.

”Koledzy często mi mówią, że jestem spokojna i za delikatna …”

Niedługo po tym na partyjnej konwencji Kidawa-Błońska – kandydat na premiera RP, zaprezentowała się w nowej roli.  Odczucia można mieć różne i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, poza tym, że sama bohaterka bardziej przypominała niegdysiejszego „premiera z Krakowa” niż przekonanego o swojej misji polityka. Podobnie jak Jan Maria Rokita, Kidawa-Błońska nie mając wiele do powiedzenia bardziej reprezentowała siebie niż Koalicję Obywatelską, a za podsumowanie tego, co powiedziała, niech służy jedna z wypowiedzianych fraz ”Koledzy często mi mówią, że jestem spokojna i za delikatna …”

Zapewne z tej przyczyny, aby dodać jej odwagi, koledzy dość głośno oklaskiwali każdą zapowiedź programową „swojego” premiera.

Po wysłuchaniu całości i reakcji zgromadzonych można być pewnym, że Kidawa-Błońska przekonała zgromadzonych. Czy sama stanowi wartość dodaną w trwającej kampanii wyborczej przekonamy się niebawem. Od kilku dni Schetyna już wygrał, bo wybory przegra Kidawa-Błońska, której on ustąpił szlachetnie miejsca, ulegając namowom tych, co w nim widzieli główną przyczynę w spadku poparcia.

Polska polityka to teatr bez widza, chyba że za widzów uznamy aktorów (polityków) oczekujących na swoją kolej.

Polityką w Polsce rządzi Jarosław Kaczyński

Od 2005 roku polityką w Polsce rządzi Jarosław Kaczyński, czy się to komuś podoba czy nie. To on i jego środowisko nadaje ton wszelkiej dyskusji, to on ukierunkowuje działania swoje i politycznych oponentów.

Opozycja ogranicza się tylko do działań reakcyjnych i to zawsze w narzuconym przez oponenta stylu.

Tusk będąc premierem był o krok za Kaczyńskim.

Żadnego punktu wyborczego programu opozycja nie tworzy w sposób nie integralny z programem PiS. Chodzenie „po śladach” Jarosława Kaczyńskiego przynosi efekty odwrotne od zamierzonych, ponieważ elektorat jest jeszcze w dostatecznym stopniu świadomy, aby zauważyć, że punkty programu Platformy Obywatelskiej są rozwinięciem lub zwinięciem programów PiS.

W dodatku posługiwanie się nomenklaturą słowną w stylu „szóstka Schetyny” jako równowaga dla „piątki Kaczyńskiego” stanowi, nawet dla niewprawnego politycznego obserwatora, przejaw pustki intelektualnej platformianej opozycji.

Pokerowe przebijane stawki przez działaczy PO podkopuje jej wiarygodność, a u wyborcy buduje przekonanie, że jedynym „odpowiedzialnym” rozwiązaniem  jest głosowanie na „dający” PiS, bo Platforma Obywatelska przez dwie kadencje „nie dzieliła” się z wyborcami niczym.

Pamiętne hasło PO – „By żyło się lepiej” do którego złośliwi dopisywali „swoim” jeszcze długo będzie odstraszać.

To, że PiS zbudował w społeczeństwie polskim grono wyznawców jest, w zdecydowanej większości, zasługą działań Platformy Obywatelskiej.

Dla obserwatora nastrojów politycznych w środowiskach małomiasteczkowych i wiejskich (a to ok. 50% wyborców) zauważalnym staje się fakt, że wieś i małe miasta „powstały z kolan” nie w sensie materialnym, bo życie tam nadal nie należy do łatwych, ale w sensie mentalnym.

Mam tu na myśli, zamierzoną czy też nie ale pogardę działaczy PO do wiejsko-małomiasteczkowych środowisk. Nikt oczywiście nie mówił tego głośno, być może nikt tego nawet nie myślał, ale środowiska te miały poczucie, że tak właśnie jest. Podwaliny pod ten stereotyp, po jednej i drugiej stronie, powstały w czasach Unii Wolności i przeniosły się w spadku do Platformy Obywatelskiej.

Ludzie wykształceni głosują na Platformę?

Tusk kiedyś powiedział, mając na myśl zapewne ciągle powiększający się stopień skolaryzacji, że ludzie wykształceni głosują na Platformę. Przyniosło to pozytywny skutek dla PO, ponieważ wielu ludzi, którzy uzyskali tytuły licencjata w „szkole wyższej rzemiosł różnych w Koziej Wólce nad potokiem” poczuło się nobilitowanych i z ligi powiatowej przeszło do ekstraklasy.

Trzeba przyznać, że twardy elektorat PO wywodzi się w zdecydowanej większości z tego środowiska, które w zmieniającej się sytuacji gospodarczej przeniosło się do wielkich miast, okopało się na pozycjach wielkomiejskich w kredytowanych mieszkaniach i samochodach oraz w strachu przed utratą tych zdobyczy.

Wczoraj gminno-powiatowy obywatel stał się pełną gębą Warszawiakiem, za którym stoi potęga „jego” miasta i siła intelektu, której on sam jest częścią składową.

Okopywanie się na pozycjach doprowadziło do rozwarstwienia elektoratu na dwa wrogie obozy, które u podstaw mają te same korzenie, a ich rozejście stało się możliwe dzięki polityce informacyjnej jednych i drugich. Hasło „Kto nie z nami ten przeciw nam” zadziałało modelowo.

Lenistwo intelektualne SLD i PSL

Dodatkowo lenistwo intelektualne działaczy SLD i PSL sprawiło, że wyborcy przestali te partie zauważać, a chcąc być aktywnymi, wpadli w objęcia Kaczyńskiego i Tuska.

Dziś PSL chce „bronić Boga”, a zjednoczona lewica mniejszości seksualnych.

Wierzący wyborcy wierzą, że Bóg jest wszechmocny, więc zbędny jest trud „zielonych”, a niewierzący wyborcy wiedzą, że tęczowi zebrali się tylko dla efektu wyborczego aby zaraz potem, nieograniczeni prawem boskim, zacząć rzucać w siebie kamieniami.

Z natury rzeczy PSL jest w Sejmie zbędny, a Lewica wróci i będzie stanowiła nadreprezentację swojego elektoratu.

PiS będzie „naprawiał” Polskę wg swoich standardów, a PO będzie przekonywać o wyższości jej standardów na pisowskimi.

Monotonia i mało widowiskowe „strzelanie petardami” – to przyszłość polskiej polityki na najbliższe 4 lata, nawet Duda nie może się czuć zagrożony, bo przeciętny Polak to Duda, z którego można się pośmiać i dlaczego nie zagłosować, wszak kabaret w Polsce - to ciągle nośnik „wyższej” kultury.

Prawdziwe igrzyska i powód do zmian mogłyby być podczas dokonywania rozliczeń jednych i drugich, ale kiedy ma się te same grzechy, to po co je rozdrapywać. Słabo medialnie wyglądają kłopoty Janusza Wojciechowskiego w związku ze źle rozliczanymi (to eufemizm) podróżami do Brukseli. Nikt się nie czepia, nikt nie mówi o potrzebie powołania komisji śledczej. Cisza.

Czas stanął w miejscu

Wyborcom, którym brak wiary w to, że w Polsce może być normalnie, pozostaje czekać aż polityczni kucharze światowej polityki urządzą nas na kolejne 50 lat.

Jest jeszcze jeden sposób na zmianę sytuacji politycznej w Polsce, a nazywa się on „krach gospodarczy”, o którym przebąkują nawet na zabitej wsi. Nauczeni długoletnim doświadczeniem wiedzą, że po burzy przychodzi słońce i odwrotnie.

Daria i Tomasz Nałęcz w swojej najnowszej książce „Czas przełomu” piszą, że Polacy samodzielnie tzn. własnym intelektem i działaniem, decydowali tylko trzy razy, a patrząc na poziom obecnej polityki trudno się spodziewać, że odsunięcie PiS od władzy będzie tym czwartym .

Licznik na stronie PKW odlicza czas do otwarcia lokali wyborczych, wiejskie płoty zostały przykryte banerami, z których patrzą kandydaci do Sejmu i Senatu. W oczy rzuca się jeden wspólny przekaz, kandydaci starają się o czwartą kadencję, a zdjęcia na banerach ciągle z tej pierwszej.

Świadczyć to może o wyjątkowej witalności kandydatów lub o tym, że czas stanął w miejscu. Aby nie okazało się, że znów odjechał nam pociąg historii.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kaczyński do wyborców: Zastanówcie się, czy nasza oferta nie jest dla Polski i Europy lepsza
W kampanii wyborczej w Polsce mówimy o tym, kto jest „bardziej antyrosyjski”
Przewodnik wyborcy: jak podnieść z kolan polską politykę zagraniczną
Tagi:
Jarosław Kaczyński, PO, PiS, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz