Widgets Magazine
15:28 23 Październik 2019
Jarosław Kaczyński

Cyniczni symetryści z Krypola: Antypisizm nie działa

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Opinie
Krótki link
Autor
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (99)
3244
Subskrybuj nas na

Z opublikowanego przez „Krytykę Polityczną” raportu, zatytułowanego dość pesymistycznie „Cynizm polityczny Polaków”, wypływa wiele interesujących wniosków.

Raport opracowany na podstawie sondaży i fokusów przeprowadzonych wśród wyborców czterech głównych formacji politycznych, to ponad 50 stron danych i analiz – niektórych dość oczywistych, niektórych całkiem zaskakujących. Jak przystało na komentatora politycznego, wybiorę tylko te, które mi odpowiadają – czyli te, które są wodą na młyn symetrystów.

Prawda oczywista

Po pierwsze i najważniejsze: antypisizm nie działa. To prawda oczywista, ale równocześnie konsekwentnie lekceważona zarówno przez opozycyjnych polityków, jak i przez antyrządowy komentariat. W ostatnich dniach politycy zaczynają się nieco orientować – pierwszym takim sygnałem było opakowanie PO-KO w łagodne i przystojne oblicze Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ale dziennikarze pozostają daleko w tyle. Tymczasem praca Przemysława Sadury i Sławomira Sierakowskiego całkowicie dezawuuje koncept, że można wygrać wybory z PiSem metodą obrzydzania PiSu wyborcom. I to z każdej strony.

Przede wszystkim wyborcy PiS większość z tego wiedzą. Wiedzą na przykład, że telewizja publiczna uprawia prostacką propagandę, czują się nią nierzadko zażenowani i z tego powodu, częściej niż antypisiści, sięgają do alternatywnych źródeł informacji – głównie Polsatu, ale także TVN. Co – dodajmy – czyni ich ludźmi lepiej poinformowanymi, niż zaprzysięgli wyborcy PO, którzy oglądają wyłącznie TVN.

Dlatego wyborcy Prawa i Sprawiedliwości – piszą nie bez satysfakcji Sadura z Sierakowskim – „swoją partię uważają za podlizującą się Kościołowi, łamiącą zasady demokracji, skłonną do «oszołomstwa» i «obciachową»”.

W badaniach fokusowych elektoraty poszczególnych partii zostały poproszone o narysowanie swoich wybrańców. Jeden z młodych wyborców PiS – z Torunia! – wymalował krzyżyk, kij i marchewkę. Inni jako symbole swojej formacji widzieli moherowe berety i reklamówki.

Dlaczego im to nie przeszkadza? Tu odpowiedzi są różne, dla różnych grup wyborców.

Elektorat "twardy" i "rezerwuarowy"

Plakaty antyrosyjskie w Warszawie
© AP Photo / Alik Keplicz
Dla „twardego elektoratu” Prawa i Sprawiedliwości jest to konflikt głównie klasowy (choć autorzy raportu unikają tego słowa). Twardy elektorat PiS – oceniany tu na 35 procent – nienawidzi zarówno platformerskich elit, jak i wielkomiejskiego lewactwa. To konflikt między prowincją i metropoliami, ludem i klasą wyższą. Między bogatymi i biednymi. Między tymi, którzy żądają, „żeby były już autostrady”, a tymi, którzy „nie mają samochodu”. Twardy elektorat PiS uważa, że druga strona obdarza go pogardą – i nie brak mu na to przykładów, które mocno wybrzmiewają w badaniach fokusowych („jakiś polityk się wypowiedział, że on na morze nie jeździ, bo tam jest sama hołota; jedzą frytki z przypalonego oleju i że wchodzą do morza brzydkie”). To ludzie, którzy w pełni utożsamiają się z PiS – 81 procent ufa partii bez zastrzeżeń, 71 procent nie ma tzw. „partii drugiego wyboru”, czyli wyklucza możliwość zagłosowania na kogokolwiek innego. Gorliwa antypisowska propaganda jedynie utwierdza ich w wierze w prezesa.

Była ambasador Polski w Moskwie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
© Zdjęcie : Michał Józefaciuk
Ale jest też drugi gatunek pisowskiego wyborcy – „elektorat rezerwuarowy”. To tacy, którzy nie deklarują planu zagłosowania na PiS, ale mogliby to zrobić: mają do nich względne zaufanie, kiedyś już głosowali na jedną z partii Zjednoczonej Prawicy, albo wskazują ją jako partię drugiego wyboru. To – zdaniem badaczy – 25 procent Polaków. Oni dostrzegają grzechy PiS jeszcze wyraźniej niż twardy elektorat, ale transfery socjalne, które trafiają bezpośrednio do kieszeni ich albo ich bliskich (np. 500+ na wnuki) są dla nich ważniejsze, niż abstrakcyjny wizerunek. Co jest postawą do bólu racjonalną – a potężne pęknięcie komunikacyjne między obozami „dobrej zmiany” i jej przeciwników sprawia, że „wyborcy żadnej z dwóch głównych sił nie czują, że mają się przed kim wstydzić” – piszą autorzy raportu. Toteż pieśni o „ludzie ciemnym już bez cnoty, gdy konstytucja będzie trupem, boś sprzedał ją za 500 złotych” – nie peszą ich, tylko wkurzają, przesuwając powoli do twardszego jądra, zbudowanego na nienawiści do elit.

Co ważniejsze – ani jedni ani drudzy nie wierzą w zapewnienie PO o tym, że nie zlikwiduje transferów socjalnych, co zasadniczo ogranicza możliwość „przepływu” tego elektoratu w stronę PO.

Żeby było całkiem ponuro

Marsz w Warszawie z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości
© Sputnik . Aleksiej Witwickij
Tzw. media głównego nurtu – tuzy antypisowskiej propagandy z „GW” czy TVN – kompletnie nie rozumieją, jak wyborcy PiS myślą, toteż wszystkie próby obrzydzenia im obecnej władzy spalają na panewce. Elektorat PiS (zresztą osobiście sądzę, że nie tylko on) ma np. tendencję do instynktowego rozróżniania zysku własnego i wspólnego.

Kręcenie lodów dla partii jest do przyjęcia w walce o władzę; kręcenie lodów prywatnych wyborców oburza. To wyjaśnia, dlaczego afera ze spółką Srebrna tak totalnie spłynęła po wyborcach PiS: po prostu wszyscy uznali, że prezes chciał zbudować wieże dla kolektywu. „Dla partii, dla ogółu, jeżeli by to było udokumentowane, to tak, byłbym skłonny to wybaczyć” – mówi jeden z „twardych” wyborców PiS.

Podobne niezrozumienie towarzyszy postawom wyborców PiS wobec Kościoła. Wbrew opiniom wielu komentatorów – twierdzą autorzy raportu – „atak na Kościół” przypuszczony przez Smarzowskiego, a zwłaszcza Sekielskich nie oburzył i nie zmobilizował pisowskiego elektoratu. Wręcz przeciwnie, wyborcy wszystkich partii przyznają, że nierozliczona pedofilia jest wielkim grzechem polskiego Kościoła – tyle tylko, że pisowcy nie uważają, że obciążało to PiS. Młodsi wyborcy bynajmniej nie są klerykałami, bliżej im do postaw krytycznych wobec Kościoła, a zwłaszcza jego wpływów politycznych i finansowych („Ci tam biskupi, czy coś, to są stare dziady”) – ale uznają „mądrość etapu” jakim jest uległość władzy wobec papistowskiej hierarchii („To jest też trochę kwestia czasu, tak trochę chamsko: jak trochę ludzi umrze ze starości. Bo wiecie, ja uważam, że starsze osoby popierają Kościół bezdyskusyjnie”).

I jeszcze jedna niespodzianka, nieprzyjemna dla opozycji, zwłaszcza z PO i Nowoczesnej: „wśród całego elektoratu PO spotkać się można z wyrazami uznania dla PiS w związku z sukcesami gospodarczymi i determinacją we wdrażaniu w życie obietnic wyborczych”.

Pewna część twardego elektoratu PO uważa, że Platforma powinna obiecać zachować 500+ czy 13. emeryturę, a „później, po prostu, w innej formie, nie w chamski sposób, zabrać” – ale tylko jedna trzecia z nich otwarcie odrzuca transfery socjalne PiS. 

Lewica ma gdzie rosnąć

Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Leonid Swiridow
I wreszcie, moje ulubione zdanie z raportu Sadury i Sierkowskiego: „Liberalizm ekonomiczny jest zjawiskiem przegrywającym w każdym elektoracie (PiS, PO, Lewica, PSL) z wizją państwa opiekuńczego, prowadzącego aktywną politykę społeczną opartą o dystrybucję dochodów”. Alleluja! Wreszcie ktoś to zauważył!

Raport nie odpowiada na zasadnicze pytanie: jak wygrać z PiSem? Głównie dlatego, że autorzy zdają się skłaniać do wniosku, że bez gwałtownego pogorszenia koniunktury gospodarczej nie jest to możliwe. Twardy i rezerwuarowy elektorat PiS osiąga dziś 55 procent (35+20); dla PO-KO to 47 procent (25+22), dla Lewicy – 20 procent (8+12).

Optymistyczny wniosek jest taki, że Lewica ma gdzie rosnąć.

I co ważniejsze – w odróżnieniu od PO, która nie może odbić się od bazy, zjednoczona lista lewicy jest już mniej więcej w pół drogi (najnowszy sondaż Pollster daje jej 14 proc.) 

Jeśli nie uda się PiSowi odebrać władzy – może tym razem będziemy mieli chociaż jakąś dorzeczną opozycję.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (99)

Zobacz również:

Pensja minimalna Polaków poszybuje w górę?
Waszczykowski o reparacjach: USA też są odpowiedzialne
Zdelegalizować: Młodzież Wszechpolska i ONR pod lupą ONZ
Dowody ws. wypadku Beaty Szydło zostały bezpowrotnie zniszczone
„Dobra Zmiana” może spać spokojnie?
Tagi:
spółka Srebrna, polityka socjalna, kościół, 500 plus, lewica, Jarosław Kaczyński, Platforma Obywatelska, PiS, wybory parlamentarne, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz