Widgets Magazine
17:24 15 Październik 2019
Sankcje wobec Rosji

Dlaczego Małgorzata Gosiewska ma zakaz wjazdu na teren Rosji?

© Sputnik . Igor Russak
Opinie
Krótki link
Autor
11692
Subskrybuj nas na

Wicemarszałek Sejmu, posłanka Prawa i Sprawiedliwości Małgorzata Gosiewska ma zakaz przebywania na terenie Rosji. Polityk przekonała się o tym podczas swojej wyprawy na Białoruś.

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska w miniony weekend wizytowała polskich mieszkańców Białorusi. Gosiewska wzięła również udział w uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego w polskiej szkole w Wołkowysku. Posłanka PiS odwiedziła też groby Polaków, poległych w obronie Grodna, informuje Radio Zet.

— Dziwne jest, że wjeżdżając na Białoruś jestem przetrzymywana przez ponad pół godziny zupełnie bez sensu, moje dokumenty są sprawdzane, wypytuje się mnie w jakim celu jadę na Białoruś, gdzie i jak długo będę przebywać – po to tylko żeby na koniec, po jakichś konsultacjach, poinformować mnie, że oczywiście na Białoruś to jak najbardziej, ale panowie mają obowiązek poinformować mnie również o tym, że do Federacji Rosyjskiej wjechać nie mogę, ponieważ obowiązuje mnie tam zakaz wjazdu – podkreślała Małgorzata Gosiewska w rozmowie z portalem TVP Info.

Sputnik omawia ostatnie wiadomości z Warszawy z publicystą i politologiem Tomaszem Jankowskim.

— Dowiedzieliśmy się z informacji Radia Zet, że wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska ma zakaz wjazdu do Federacji Rosyjskiej. Pani wicemarszałek została poinformowana o tym przy okazji przekraczania granicy polsko-białoruskiej. Czy mógłby Pan skomentować tę informację?

— Zacznę od tego, że jestem zasadniczo przeciwnikiem zaogniania stosunków między Polską a Rosją, w tym także wydawania takich zakazów. Natomiast skłamałbym, gdybym powiedział, że jestem tą informacją bardzo zaskoczony.

Przede wszystkim dlatego, że pani posłanka Gosiewska zasłynęła kilka lat temu swoją obecnością na froncie wojny domowej na Ukrainie. I tutaj problem nie polegał tylko na tym, że ona tam się pojawiła. Przecież wielu Polaków wówczas się pojawiało także na Majdanie podczas tych gorących wydarzeń, także nawet głośno popierało Ukrainę, stronę rządową, która się utworzyła już po zamachu stanu.

Natomiast pani Gosiewska wyróżniała się tym, że fotografowała się z neonazistami z ochotniczego pułku „Azow”. Jeszcze dodatkowa okoliczność. Z tego, co wiemy, do składu tego rodzaju pułku, tego rodzaju ochotniczych oddziałów wchodzą neonaziści z całej Europy, w tym także – to może się wydawać niewyobrażalne – ale także ci, którzy pochodzą z samej Federacji Rosyjskiej.

Więc, zupełnie mnie nie dziwi, iż Federacja Rosyjska chce się zabezpieczyć przed takimi wizytami. Dlatego, że istnieją uzasadnione podejrzenia co do intencji. Jeżeli coś mnie dziwi, to raczej to, że Białoruś nie ma nic przeciwko wpuszczeniu takich osób.

Rzeczywiście, stosunki między Białorusią a Polską są bardziej skomplikowane, i te relacje wyglądają jednak w sposób inny niż z Federacją Rosyjską, zwłaszcza właśnie w kontekście kryzysu ukraińskiego. Więc, jak rozumiem, stąd ta pewna występująca różnica.

— Ale przecież pani Małgorzata Gosiewska nie może nie wiedzieć, że istnieją sankcje personalne Unii Europejskiej do obywateli Federacji Rosyjskiej, związane jeszcze z Krymem. Na liście osób, którym zakazano wjazdu do strefy Schengen jest, na przykład, pani Walentina Matwijenko – to jest jedna z najpoważniejszych osób w rosyjskim państwie, szefowa Rady Federacji, Senatu Rosji. Pani Walentina Matwijenko też ma zakaz wjazdu do Polski. Także, nie za bardzo rozumiem, dlaczego pani Małgorzata Gosiewska dziwi się, że ona otrzymała zakaz wjazdu do Rosji, bo generalnie Moskwa reaguje absolutnie symetrycznie?

— Oczywiście, tak samo, jak mieliśmy w Polsce ruch, na przykład, który się odbił szerokim echem, kiedy możliwość wykonywania swojej pracy w Rosji stracił dziennikarz Wacław Radziwinowicz z Gazety Wyborczej. Podczas gdy była to przecież reperkusja za wydalenie z Polski rosyjskiego dziennikarza Leonida Swiridowa, który zajmował się relacjonowaniem wiadomości z Polski.

— Tak, to była oficjalna informacja, o tym powiedziała oficjalnie rzeczniczka MSZ Rosji pani Maria Zacharowa, że to jest odpowiedź na wydalenie mnie, redaktora Leonida Swiridowa, z Polski...

— Chciałem tu zauważyć, że o ile wydalenie redaktora Leonida Swiridowa spotkało się z jakimś dziwnym aplauzem ze strony polskich elit politycznych, tak wydalenie Radziwinowicza było komentowane jako ograniczenie wolności słowa przez Rosję.

Powiem szczerze, że nic mnie już tutaj nie dziwi, bo tak samo będzie komentowana sprawa pani wicemarszałek Gosiewskiej, która w ogóle nie będzie wiązana przez polskie środki masowego przekazu z tym, jak Polska, jak mówią Rosjanie, szasta wręcz tymi zakazami wobec obywateli Federacji Rosyjskiej.

Właśnie na tej niwie dyplomatycznej, kiedy przedstawiciele państwa – Federacji Rosyjskiej – otrzymują tego rodzaju zakazy, ale mówimy też przecież o zupełnie absurdalnych zakazach dla ludzi, którzy na przykład, poszli zapalić świeczkę pod pomnik Armii Czerwonej w Polsce. I to też kończyło się zakazem pobytu w Polsce.

Dodatkowym aspektem jest nadużywanie możliwości wydawania tego zakazu i rozciąganie go na wszystkie kraje strefy Schengen. Oczywiście, istnieje droga odwoławcza, tylko droga odwoławcza jest bardzo wyczerpująca i nie każdy może sobie pozwolić na to.

Natomiast w związku z tym, że takie działania ciągle są, niestety, podejmowane przez władze RP, to pani Gosiewska powinna być naprawdę ostatnią osobą, która się tego rodzaju działaniom dziwi.

— Chciałbym jeszcze przypomnieć, że, na przykład, pan dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Sławomir Dębski przyleciał 1,5 roku temu do Moskwy i był bardzo zdziwiony, że ma zakaz wjazdu do Rosji. Akurat to było w czasie Euro-2018. Był grzecznie poinformowany, że to też jest oficjalna reakcja Rosji na zakaz wjazdu rosyjskich politologów, ekspertów, dziennikarzy, profesorów, na przykład, profesora Dmitrija Karnauchowa, który był deportowany w kajdankach na lotnisko w Warszawie...

— Tak, pamiętamy tę sprawę profesora Dmitrija Karnauchowa, która, zresztą, jest jeszcze o tyle symboliczna, że do tej pory takie represje nie dotykały przedstawicieli świata nauki. I to jest tym bardziej przykre, że niedługo po tej sprawie na komisji służb specjalnych polskiego parlamentu pojawił się wniosek o rozszerzenie definicji współpracy z obcym wywiadem właśnie na instytucje naukowe. Byłoby to już absolutną głupotą, bo w takim razie studenci po prostu już nie mogliby bywać w Rosji. Taki by był tego efekt.

Oczywiście, ten wniosek na razie nie przeszedł, ale tego rodzaju prace nad poszerzeniem przepisów ciągle trwają i naprawdę trzeba się bać. Pomyśleć, jakie efekty mogą one przynieść.

Mateusz Piskorski i Piotr Ikonowicz
© Sputnik . Jarosław Augustyniak
Jeśli chodzi o Dębskiego, to ja tylko pamiętam, że on jeszcze jako – a to jest kolejny absurd – jako szef Polsko-Rosyjskiego Centrum Dialogu i Porozumienia – wykazywał się taką absolutnie antyrosyjską postawą, choćby w tym, jak prowadził swoją instytucję, która literalnie miała przyczyniać się do pojednania między naszymi narodami, a w rzeczywistości starała się poruszać taką agendę i takie tematy, które raczej powodowały pewien rozdźwięk w interpretacji różnych wydarzeń.

Moglibyśmy bardzo dużo takich sytuacji wymienić, choćby powołując się na przykład polsko-rosyjskiej grupy do spraw trudnych, która miała rozstrzygać sprzeczne między nami wersje historii i też w zasadzie ona przestała istnieć.

Mamy więc do czynienia z typowym celowym działaniem władz Rzeczpospolitej przeciwko Federacji Rosyjskiej i przeciwko ludziom z Rosji. I to się spotyka z reperkusjami. Od dawna tak to było w dyplomacji i inaczej nie będzie. Pozostaje sobie tylko życzyć, by tego rodzaju działania się zakończyły.

Ciężko tu mieć pretensje akurat do Moskwy, bo ja żyje w Warszawie i śledzę na bieżąco wydarzenia w Polsce. Śledzę to, jak przedstawia się Rosję w naszych mediach, jak o Rosji wypowiadają się politycy, jaką rolę w zbliżających się wyborach odgrywa w debacie publicznej Rosja – jako ten straszak, jak jedna i druga opcja próbują się nawzajem obwiniać współpracą czy też chęcią współpracy z Kremlem.

Ciężko tu być, po pierwsze, optymistą, a po drugie, ciężko akurat w kierunku Moskwy pretensje o ten stan rzeczy kierować.

Mam nadzieję, że jakieś przebudzenie nastąpi nie tyle wśród elit politycznych, bo one są akurat uzależnione od swych zewnętrznych mocodawców, ale może, wśród Polaków, którzy nie będą chcieli wreszcie na te elity głosować.

— Bardzo dziękuję za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Schetyna zrzuca odpowiedzialność na Kidawę-Błońską
Warszawa - Moskwa: Klimat może być lepszy
Konrad Rękas – kandydat na senatora
„Myśl Polska” wita dziennikarzy w Soczi
Monika Jaruzelska dla Sputnika: Mówię do Prezydentów RP - nadal startuję do Senatu
Panie Swiridow, czas do Bundestagu
Ludmiła Kozłowska może wrócić do Polski. A kiedy wróci Swiridow?
Tagi:
Białoruś, Małgorzata Gosiewska, Leonid Swiridow, zakaz wjazdu, wizy, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz