10:54 13 Grudzień 2019
Mateusz Morawiecki na uroczystościach „Wdzięczni Polskiej Wsi” w Kolnie

Polskie wybory. Trzeci poziom prawdy

© Zdjęcie : Twitter account of Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
Opinie
Krótki link
Autor
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (102)
5332
Subskrybuj nas na

Kaczyński bezspornie dąży do konstytucyjnej większości, a wtedy urządzi Polskę na kształt i podobieństwo swoje. Kosiniak – Kamysz przysięga, że po wejściu do Sejmu nie zawiąże koalicji z Kaczyńskim, swoje gwarancje rozciąga także na Kukiza.

Walka wyborcza w Polsce trwa w najlepsze. Coraz to nowe inicjatywy i koncepcje próbujące rozwiązać zagadkę poparcia dla PiS. Problem w tym, że nikt w to nie wierzy i nikt tego nie słucha.

SLD z Wiosną po wyborach chcą zbudować nowe ugrupowanie i jeśli do tego dojdzie, to projekt Biedronia pod tytułem Wiosna będzie wyróżniał się najkrótszym bytem w historii partii politycznych.

Apel prezydentów RP

Trzech byłych prezydentów - Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski - wystosowało apel do polityków spoza Koalicji Obywatelskiej, aby zrezygnowali z udziału w wyborach i zwiększyli przez to szanse wyboru kandydatom Koalicji Obywatelskiej.

Jedynym kandydatem/ką, która ustosunkowała się do apelu była Monika Jaruzelska, która przy okazji przypomniała Kwaśniewskiemu, że źle się zachował w stosunku do niej po śmierci Generała. Nigdy nie zadzwonił, nie próbował się skontaktować, a Generał tak dobrze wspominał go na łożu śmierci. Na dodatek zarzuciła mu, że kłamał, mówiąc, że głosował na nią w wyborach samorządowych. Przed nadchodzącymi wyborami Kwaśniewski zadeklarował, że nie odda głosu na Jaruzelską, bo nie pasuje do jego układanki.

Byłym prezydentom nie przeszkadzają na listach Koalicji Obywatelskiej Antoni Mężydło, Stanisław Kogut, Michał Kamiński, Kazimierz Ujazdowski i Marek Migalski, którzy zasłużyli się w ich oczach tym, że nie są już czołowymi tubami PiS i Jarosława Kaczyńskiego.

„Świat kultury” w polityce

Do grona polityków w walce wyborczej dołączyli, jak zwykle to bywa, aktorzy, reżyserzy i tzw. „świat kultury”.

Wybitny aktor Jerzy Stuhr znalazł się w centrum zainteresowania mediów, kiedy wyjawił swoją wersję popularności Kaczyńskiego i jego partii, obwiniając o wszystko wyborców pochodzenia chłopskiego. Pan Stuhr zapomniał, że Polacy mają problem z przyznawaniem się do chłopskiego pochodzenia i tendencję do obrażania się, jeśli ktoś raczył im przypomnieć, że ich przodkowie urodzili się w czworakach, a nie w dworkach. Klasyczne ofiary nieuświadomionego dysonansu poznawczego.

W PRL-u problemu z pochodzeniem nie było, bo za pochodzenie otrzymywało się dodatkowe punkty, np. podczas rekrutacji na studia. Rodzice większości obecnych „całą gębą mieszczuchów” w rubryce pochodzenie, pisali chłopskie, bo gwarantowało to pewne profity. Dziś zapominają o pochodzeniu swoich ojców, zapominają o dokonaniach swoich dziadków, bo źle to wpływa na ich wykreowany image.

Image, bo polski „wizerunek” brzmi zbyt prostacko, prymitywnie i mało światowo. Wspominam o kwestii językowej, ponieważ ona na równi z kwestią pochodzenia służy do autokreacji.

Wypowiedź Jerzego Stuhra wpisuje się w trwającą od kilku lat dyskusję, którą można określić „Fenomen PiS-u”. Polityczna ocena owego fenomenu zadziwia prawie wszystkich komentatorów, którzy w swoich wypowiedziach opierają się na „własnym rozumie” i podpierają się badaniami socjologicznymi. Te ostatnie, jeśli się prowadzone przez tzw. niezależne ośrodki, to ich wynik traktowany jest jak aksjomat.

Po pierwsze Polacy badać się nie dają, po drugie kłamią podczas badań, po trzecie o poziomie ich wiedzy, stanie umysłu i „chwilowych” politycznych preferencjach najlepiej zaświadcza „urna wyborcza”, która określa ich stan emocjonalny w momencie rozważań za kotarą kabiny wyborczej.

Wynik zarejestrowany w wyborczą niedzielę będzie zdecydowanie różny od wyniku w przypadku przeprowadzenia ponownych wyborów w poniedziałek.

Natura chłopska jest prosta

Jerzy Stuhr, szukając odpowiedzi w temacie „Fenomen PiS-u” poszedł po najkrótszej linii oporu, tj. oględnie rzecz ujmując, natura chłopska jest prosta i prosty przekaz PiS-u do nich najlepiej trafia.

„To potomkowie chłopów folwarcznych mszczą się za wielowiekowe ciemiężenie” – stwierdził aktor podczas rozmowy z Tomaszem Lisem.

Donald Tusk
© Sputnik . Aleksiej Witwicki
Mściwość, zemsta, pamiętliwość, zajadłość, zaciętość to przymioty natury chłopskiej, one są wieczne, to prawda, ale na poparcie dla PiS nie wpłynęło „wielowiekowe ciemiężenie” tylko 8-letnia polityka Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Siła PiS-u wyrosła na fundamencie koalicji PO-PSL. Trudno o tym mówić, kiedy jest się zwolennikiem obecnej Koalicji Obywatelskiej. Mówiąc trywialnie koalicja PO-PSL zbudowała PiS, jak Stany Zjednoczone Al-Kaidę.

Jedni wierzą w siłę Kaczyńskiego, drudzy chcieliby dla równowagi mieć Tuska. Pan Stuhr należy do tych drugich i to jest jego wybór. Jeśli Tusk i Koalicja Obywatelska jest według niego panaceum na normalną Polskę, to jego sprawa, można sądzić, że cztery lata rządów PiS wystarczyło, aby rozgrzeszyć PO.

Problem w tym że „polski lud” - ten chłopski - jak chce Jerzy Stuhr, jest mniej wrażliwy i bardziej pamiętliwy. Jako artysta zapewne zna poetycki tekst stworzony przez dwóch Kazimierzów, Grześkowiaka i Łojana „Chłop żywemu nie przepuści”.

„Wielowiekowego ciemiężenia” polski chłop nie pamięta, tak jak nie pamięta, kto uwolnił go z poddaństwa. Polski chłop ma krótką pamięć, ale dobrą, i dlatego PO i PSL-owi nie zapomni „ośmiorniczek”, „frajerów” sztabek złota, kupczenia stanowiskami ani tego, że „za 6 tys. zł to pracuje złodziej albo idiota”.

Uważny czytelnika zwróci uwagę, że teraz jest podobnie. Prawda, ale to, co dzieje się teraz, będzie miało swój rezonans za kilka lat, a kto na nim skorzysta? Kto dożyje, ten zobaczy.

Jerzy Stuhr jest wspaniałym aktorem i na moją fascynację nim nie wpłynie najgłupsza - w gruncie rzeczy prywatna - wypowiedź. Podziwiam go za kunszt aktorski, nie za polityczne poglądy. Nie przestanę oglądać „Wodzireja” tylko dlatego, że na starość zachciało mu się „wodzić” Polaków po politycznych meandrach.

Oburzenie jego wypowiedzią wyrażają polityczni komentatorzy, którzy o pochodzeniu chłopskim i o ludziach ze wsi wyrażają się o wiele dosadniej, a nawet wulgarniej. Chłopskością pogardzają wszyscy, łącznie z chłopskimi dziećmi, które akurat powiewem historii znalazły się w mieście i zerwały swoją więź z ojcowizną. Śmieszności tej doświadczy każdy, kto posłucha warszawskiej ulicy. Młodzi ludzie jeżdżą „na wieś”, „za miasto” nigdy nie do rodziców.

Zasmuca mnie Agnieszka Holland

Mnie w tej „burzy w szklance wody” o wiele bardziej zasmuca Agnieszka Holland, która próbuje usprawiedliwiać Stuhra:

„Sformułowanie nieszczęśliwie wybrzmiało. Jak znam Jurka, nie ma takich tendencji. Ręczę za niego, znamy się 40 lat, jeśli nie więcej, niedawno rozmawialiśmy. To człowiek, który jest głęboko demokratyczny i ma szacunek dla innych ludzi”.

Sformułowanie zabrzmiało tak, jak miało zabrzmieć, a „niedawna rozmowa” i „40 lat znajomości” oraz „przekonanie o głęboko demokratycznym charakterze i szacunku do innych ludzi” nie ma nic do rzeczy, a tłumaczenie brzmi po prostu śmiesznie. Pani Agnieszko Holland, gdyby Pan Jerzy Stuhr nazwał krowę krową, konia koniem, to także pobiegłaby pani przepraszać krowę i konia?

W wypowiedzi Stuhra w rozmowie z Tomaszem Lisem nie ma nic nieprawdziwego. Nie ma nic obraźliwego, powiem więcej, jest w niej drugi stopień prawdy - stosując gradację ks. Józefa Tischnera – czyli „czysta prawda”, a to co Pani mówi jest jej trzecim poziomem, czyli g… prawda.

Jestem potomkiem „przewracających skiby” od 1745 roku, wtedy urodził się mój praprzodek, którego udało mi się „namierzyć” w archiwach. Mam świadomość swojego pochodzenia i jakie cechy reprezentuje, łącznie z tymi, z których tłumaczy Pani Jerzego Stuhra. Większość chłopów zawsze żyła w osamotnieniu i ich życie nie wzbudzało zainteresowania, pomijając młodopolską chłopomanię, czas odrabiania pańszczyzny i pobór do wojska.

Teraźniejszość to nie wielowiekowe zaszłości, a wczorajsza historia. Głosowanie na PiS to przejaw konsumpcjonizmu politycznego bliższego cwaniactwu, połączonemu z brakiem odpowiedzialności za państwo, ale z tego ostatniego chłopi czują się zwolnieni na równi z tym, jak zwalnia się z niego każda grupa polityczna, która władzę przejmuje. Prawidłowość dotyczy wszystkich, z całego okresu III RP. Wyjątki leżą już na cmentarzach, a jeszcze żyjący nie mają nic do powiedzenia.

Chłopska mądrość i chłopska zemsta

Mądrość chłopska, a właściwie nieodpowiedzialność dotyczy tego, że przerzucając swoje głosy na określone grupy polityczne i obiecując poparcie, „napuszczają je na siebie”, a na tym chłopi znają się najlepiej. Kłócą się miedzy sobą i potrafią skłócić innych, potencjał tkwi w nich wielki.

Wygrana PiS w 2015 roku była pochodną zemsty i sposobem „napuszczenia” jednych na drugich. Po głębokości rowu wykopanego między jednymi a drugimi widać, że plan - bez koordynatorów - udał się.

Rozsupływanie wypowiedzi Stuhra przez Agnieszkę Holland jest tak samo komiczne jak wypowiedzi Daniela Olbrychskiego z czasów katastrofy samolotu pod Smoleńskiem, kiedy próbował tłumaczyć, że wyrazy współczucia, kondolencje i zachowanie Putina były szczere, bo on jako aktor na tym się zna i potrafi odróżnić udawane emocje od prawdziwych.

Jeśli gdziekolwiek widać nieszczerość i jakieś ukryte intencje, to u osób, które uzurpują sobie prawo do tego, aby objaśnić zachowania innych. Dobrze byłoby przyjąć do wiadomości, że czasami objaśnianie bywa bardziej obrażające niż zdarzenie, do którego uzurpujemy sobie prawo napisać „glosę”. Oczy i uszy mają nie tylko wielcy aktorzy i wielcy reżyserzy, a to, co widzą i słyszą wielcy, słyszą i widzą także mali. Pozwólmy ludziom przetwarzać bodźcie, szczególnie, że nie oferujemy im nic lepszego.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (102)

Zobacz również:

Jak Polacy cieszą się ze zniesienia wiz do USA
Tagi:
Jarosław Kaczyński, wybory, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz