Widgets Magazine
04:49 24 Październik 2019
Polskie banknoty

Frankowicze kontra banki: co zmieni wyrok Trybunału?

© Depositphotos / Simpson33
Opinie
Krótki link
Autor
0 73
Subskrybuj nas na

Czy coś się zmieniło po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. frankowiczów? Na werdykt czekał cały sektor bankowy, a także setki tysięcy frankowiczów i setki prawników dla nich pracujących, sądy wstrzymały rozprawy.

TSUE orzekł, iż sądy krajowe nie mogą uzupełniać umowy kredytu kursem średnim NBP oraz, że w toku procesu to konsument decyduje, czy unieważnienie umowy jest dla niego korzystne. Czyli w bardzo dużym uproszczeniu, Trybunał uznał, że jeżeli sąd w Polsce w konkretnej sprawie przyzna, że kredyt nie był frankowy, umowa z bankiem może być unieważniona, a kwota kredytu przewalutowana po kursie z dnia zaciągnięcia. Kredyt dalej będzie spłacany, ale już w złotych na korzystnych warunkach.

O co chodzi w sporze „frankowiczów”

Sprawa przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczy państwa Dziubaków. Małżeństwo w 2008 roku zawarło umowę w jednym z banków na kredyt hipoteczny na okres 40 lat. Określona w umowie kwota została im wypłacona w złotych. Saldo zadłużenia było jednak liczone we frankach, a spłata kredytu następowała w złotych po kursie, jaki ustalał bank w swojej tabeli. Zdaniem powodów postanowienia umowy dotyczące zasad indeksowania kredytu do waluty obcej mają charakter abuzywny w rozumieniu dyrektywy Rady Europy 93/13EWG z 5 kwietnia 1993 roku. A to dlatego, że bank jednostronnie określa kurs franka, a więc i wysokość rat. Powodowie nie kwestionują indeksowania, ale mechanizm określania kursu.

Szwajcarskie franki
© Depositphotos / Ginasanders
Trybunał potwierdził, że sąd krajowy zobowiązany jest usunąć abuzywne postanowienia z umowy. Nie może ich zmienić ani zastąpić innymi, chyba że wymaga tego konsument.

Do orzeczenia TSUE odniósł się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK zwraca uwagę, że wyrok nie oznacza automatycznego przewalutowania kredytów, jednak ma znaczenie dla postępowań sądowych oraz konsumentów, których umowy zawierają klauzule niedozwolone.

Jak ma wyglądać implementacja wyroku?

Orzeczenie Trybunału dla Sputnika komentuje profesor Marian Noga z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu:

„Kalauzule abuzywne muszą być wyeliminowane z umów zawartych między kredytobiorcami i kredytorami, czyli bankami. Jeżeli umowa bez tych klauzul abuzywnych odpowiada przepisom polskiego prawa, to jest w dalszym ciągu ważna. Natomiast, jeżeli pozostała część umowy, jej szkielet jest niezgodny z polskim prawem, to wtedy się uznaje umowę za nieważną” – tłumaczy profesor Noga.

Klauzula abuzywna

Kryzys ekonomiczny
© Depositphotos / Realinemedia
Ekspert podaje przykład abuzywności. Kredytobiorca podpisuje umowę kredytową w złotych, a kredyt indeksowany jest we frankach, przy tym w umowie bank pisze drobnym druczkiem, że klient musi w dniu spłaty powiedzmy 86-tej raty zapłacić oprocentowanie zgodne z takim a takim kursem złotego do franka. Jest to abuzywne w tym znaczeniu, że kredyt był w złotówkach, a nie we frankach, które były indeksowane. A kursy walut zmieniają się co 5 minut i bank przyjmuje ten, który według banku jest bardziej korzystny. Według profesora Nogi decyzja zarówno o usuwaniu klauzul abuzywnych, jak i o uznaniu całej umowy jako niebyłej, pozostaje w gestii wyłącznie polskiego sądu. Tu Trybunał pewne rzeczy przesądził, ale ostatecznie o tych sprawach będzie decydował polski sąd.

Jak ta sprawa załatwiana jest na Węgrzech?

Profesor Marian Noga nie widzi sposobu, jak z punktu widzenia prawa można uwzględnić i rozwiązać wszystkie niuanse pojawiające się w związki z tymi „dziwnymi” umowami, które kredytobiorcy zawierali niby we frankach szwajcarskich, a odbierali w złotych.

Pytany, czy będzie w tej sprawie ustawa, pan Noga stwierdził, że ustawa mogła być przyjęta juz dawno temu, bez ponaglania ze strony TSUE. Na przykład, prezydent mógł zaproponować Sejmowi ustawę, która by ustalała, że wszystkie kredyty muszą być przewalutowane po kursie nabycia. Sejm mógł to zatwierdzić czy nie, ale prezydent nie zaproponował. W odróżnieniu od Viktora Orbana, który nakazał bankom przewalutować kredyty po kursie nabycia, a ten bank, który nie przewalutuje na forinty, miał stracić licencję. Orban z nikim się nie naradzał: оdwołał prezesa banku narodowego, do czego nie miał żadnego prawa i kropka.

„Unia Europejska przez jakiś czas się z nim szamotała i w końcu przestała. Zmęczyła się” – dodaje prof. Noga.

Ekspert wyjaśnił, jak mogłaby wyglądać sytuacja, kiedy po stwierdzeniu sądu umowa zostaje uznana za nieważną.

„Bank wydał klientowi, powiedzmy, 400 tys. złotych. Dalej klient spłacał kapitał 400 tys. plus 60 tysięcy odsetek. Przy tym umowa zostaje uznana za nieważną. W tym momencie nagle bank zamienia się w instytucję „charytatywną”, bo ma 0% zysku i ma jeszcze zwrócić 60 tys. klientowi. Banków komercyjnych nie można, według eksperta, traktować jak podmiotów bezdochodowych i sądy powinny bronić także ich interesów. Konstytucja mówi o równości, więc będzie jednakowo traktować też tych, co brali kredyty w złotówkach i płacili za nie 8%, czy 9 %, i tych, co brali we frankach i mają teraz zero oprocentowania. Jak to wszystko wyliczać: tam była marża, tam były podatki, była cała masa różnych innych rzeczy” – wyjaśnia ekspert. 

Polskie sądy będą miały pełne ręce roboty

„I z tym wszystkim idzie się do sądu? A sądy znają się na gospodarce „jak kura na pieprzu”. Czy dadzą sobie radę z taką kupą spraw? Dlatego żadnej nowej ustawy w tym temacie się nie spodziewam” – uważa ekspert.

Według profesora Nogi powstaje jeszcze jeden wątek, który niewątpliwie sprawę skomplikuje. Sądy będą także decydować, czy kredytobiorca przy unieważnieniu umowy miał prawo zarobić, czy nie. I jeśli sąd uzna, że klient zarobił na przewalutowaniu, to karze mu to zwrócić lub zapłacić podatek.

W opinii profesora Nogi rozwiązanie problemu po orzeczeniu TSUE nie stało się prostsze. Wyrok Trybunału jest wyłącznie rekomendacją dla polskich sądów, które są niezawisłe i niezależne i mogą podjąć decyzję taką, jaką uznają za słuszną na podstawie dokumentów i faktów. Tak w płaszczyźnie merytorycznej, jak i technicznej. Chodzi o około 400 tys. umów, zawartych przede wszystkim z Getin Nobel Bank, Milenium, mBank, PKO SA, PKO BP. Przy polskim systemie sądownictwa proces sądowy może trwać od 3 do 5 lat. Rozwiązanie całej sprawy frankowiczów może zająć dziesięć lat, a może i więcej.

„Zresztą banki przerzucą straty na nowych kredytobiorców dając im wyższe oprocentowanie. Zapłacą za to ludzie” – reasumuje prof. Marian Noga.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

500 plus przestaje działać?
Tagi:
frank szwajcarski, bank, kredyt, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz