03:37 06 Grudzień 2019
Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska

Putin jest wszędzie. Pani Gosiewska o tym wie i apeluje do niego w Chicago

CC BY-SA 3.0 / Adrian Grycuk
Opinie
Krótki link
Autor
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (102)
20502
Subskrybuj nas na

Wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska stwierdziła, że zakaz wjazdu do Rosji jest odwetem za jej działalność na rzecz demokracji na wschodzie Europy. Sprawę uznania jej za persona non grata przez władze w Moskwie skomentowała podczas pobytu w Chicago.

Małgorzata Gosiewska podkreśliła, że spodziewała się takiego kroku ze strony rosyjskich władz. Jej zdaniem, ma to związek z tym, że od wielu lat wspiera siły prodemokratyczne w Rosji.

„Wiem, czego boi się prezydent Putin. Przede wszystkim boi się prawdy, a ja tę prawdę głoszę” – powiedziała wicemarszałek Sejmu.

„Pani Małgorzata Gosiewska zakładając, że w ogóle prezydent Rosji wie o jej istnieniu, pokazuje jej dość zawyżone poczucie wartości” – stwierdził polski publicysta i politolog Tomasz Jankowski odpowidając na pytania komentatora Agencji Sputnik Polska Leonida Swiridowa.

— Jak wiadomo, Władimir Putin jest wszędzie, w tym również w Chicago. Bo właśnie tam pani wicemarszałek Sejmu skomentowała informację o tym, że ma zakaz wjazdu do Rosji i podała jak najbardziej prawdziwą przyczynę tego…

— No tak, pani Gosiewska zawsze mówi prawdę. Trzeba by zbadać, w jaki sposób dowiedziała się o tym, że zakaz został wydany przez prezydenta Federacji Rosyjskiej?

Mateusz Piskorski i Piotr Ikonowicz
© Sputnik . Jarosław Augustyniak
To jest klasyczny przykład polskiej megalomanii, która się objawia na dwie strony. Bo z jednej strony widzimy ją wtedy, gdy polscy politycy przebierają nogami, żeby sfotografować się z prezydentem Stanów Zjednoczonych, ktokolwiek to by zresztą nie był, i kto ma ich uwiarygadniać w oczach polskiej opinii publicznej. A z drugiej strony właśnie przekonanie o tym, że Władimir Putin sprawując swoją funkcję jak gdyby przejmuje się polskimi politykami, w zasadzie jest lustrzanym odbiciem tej megalomanii.

Pani Małgorzata Gosiewska zakładając, że w ogóle prezydent Federacji Rosyjskiej wie o jej istnieniu, pokazuje jednak dość zawyżone poczucie wartości. Ja wątpię, żeby prezydent Federacji Rosyjskiej w ogóle znał jakiegoś polskiego parlamentarzystę. Tak zresztą, jak pewnie i polski prezydent nie zna rosyjskich parlamentarzystów, co jest zupełnie normalne, gdyż są to dwa różne poziomy.

Ale skoro pani Gosiewska twierdzi, że to Putin wydał jej zakaz wjazdu do Federacji Rosyjskiej, i że ona zawsze mówi prawdę, co by znaczyło, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna na poważne zainteresować się jej kontaktami.

— Dlaczego polscy politycy, jak tylko wyjeżdżają poza granice Polski, gdzieś na przykład, na wyjazd służbowy, tak, jak pani Gosiewska do Chicago, od razu coś mówią, informują, o jakichś poważnych decyzjach czy o czymś innym? Czy to jest tak, że pani Gosiewska jest w ogóle nie zauważalna w Polsce, że musi coś głosić obowiązkowo poza granicami kraju?

— Tutaj zauważyłbym dwa aspekty. Po pierwsze, jest to próba jakby zbudowania własnej pozycji politycznej. Czyli pani Gosiewska chce się wyróżnić z grona tych wszystkich maszyn do głosowania w Sejmie, parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. A z drugiej strony wynika to z kontekstu utraconego mocarstwa. Polscy politycy bardzo by chcieli zaznaczyć, zwłaszcza za granicą, rzekomą Polskę mocarstwowość.

To znaczy, że Rzeczpospolita jest rzeczywiście dziś poważnym światowym graczem, że bez Rzeczpospolitej żadne poważne decyzje na świecie nie zapadają, że polski poseł jest wpływową postacią, która może mieć wpływ na bieg historii. I to jesz zauważalne na wielu poziomach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, które są uważane za patrona obecnych władz Rzeczpospolitej. To się objawia w taki właśnie sposób.

— Pani Małgorzata Gosiewska stwierdza, że zakaz wjazdu do Rosji jest odwetem za jej działalność na rzecz demokracji na wschodzie Europy. Jak była w Chicago, to obowiązkowo spotkała się – z kim? Z mniejszością ukraińską. Jak by Pan mógł to skomentować?

— No, jeżeli demokrację pani Gosiewska buduje z neonazistami całej Europy, w tym również z ukraińskimi, z którymi się też otwarcie pokazywała, trzeba przyznać, że jest to oryginalny sposób zarówno na pojmowanie, jak i budowanie demokracji w ogóle.

Oczywiście, dla polskich polityków, zwłaszcza tej opcji, którą reprezentuje pani Gosiewska, ta pozycja Polski jako reprezentanta interesów ukraińskich, z niewiadomych dla mnie przyczyn, stała się pozycją kluczową.

Trzeba zauważyć, że od momentu wyboru Wołodymyra Zełenskiego na prezydenta Ukrainy nasza pozycja troszeczkę upadła. Ukraina, jakby sama zaczęła budować swoje stosunki z Rosją, nie potrzebując do tego nikogo, a już na pewno nie Polski. Wyglądamy takimi podżegaczami wojennymi, którzy raczej chcieliby walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca.

Prawdopodobnie, pani Gosiewska wykonuje misję utrzymania tej pozycji Rzeczypospolitej właśnie dlatego, żeby uzależnić stosunki Ukraina-Rosja od stanowiska Rzeczpospolitej.

Jest to, oczywiście, cokolwiek idiotyczny pomysł, dlatego, że większe państwa, którym przecież Ukraina, przynajmniej pod względem ludnościowym, nie powinny się kierować poleceniami ze strony państwa mniejszego. To zresztą podważa jak by całą słynną w Polsce teorię Giedroycia o buforze przeciwko Rosji, który ma tworzyć większe państwo od Polski.

Natomiast rzeczywiście można zauważyć, że te antyrosyjskie, niestety, główne siły polskiej sceny politycznej, faktycznie próbują utrzymać taką pozycję, próbują doprowadzić do tego, żeby Ukraina z Rosją się nie pojednała, żeby konflikt ciągle trwał. I żeby polskie społeczeństwo straszyć armią rosyjską, która każdego dnia może przyjść i podbić Rzeczpospolitą.

— Do wyborów pozostaje niemal tydzień i cały czas ten wątek antyrosyjski pojawia się w kontekście wyborów do Sejmu i Senatu. Czy to wystąpienie w Chicago pani Gosiewskiej ma nawiązywać do sytuacji z wyborami w Polsce?

— Każda większa siła polityczna w Polsce próbuje się uwiarygadniać jako bardziej antyrosyjska od drugiej. Często mamy do czynienia z takimi właśnie oświadczeniami polskich polityków, które dewaluują pozycję Rosji, ustawiają Polskę w konflikcie z Rosją, a z innej strony – oskarżeniami przeciwnika politycznego albo o powiązania z Moskwą, albo o agenturalność na rzecz Kremla. To czasami dochodzi do absurdu, czytałem publikację Tomasza Piątka, czy z drugiej strony Macierewicza.

Natomiast w samej kampanii wyborczej to nie odgrywa centralnej roli, dlatego, że z góry założono, że polska siła polityczna musi być nastawiona antyrosyjsko. Ja nawet chciałbym zwrócić uwagę obserwatorów kampanii wyborczej, że to jest jakby ich dogmat, że polską racją stanu jest rywalizacja z Rosją. Nie można z tym dogmatem dyskutować.

— Dziękuję za wypowiedź.

— Chciałbym jeszcze tylko życzyć pani Małgorzacie Gosiewskiej sukcesu w demokratycznych wyborach do Sejmu, gdzie każdy może powiedzieć to, co myśli.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory parlamentarne w Polsce 2019 (102)

Zobacz również:

Polska posłanka z zakazem wjazdu do Rosji
Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Panie Donaldzie Tusku! Dlaczego Pan mnie inwigilował?
Dlaczego Małgorzata Gosiewska ma zakaz wjazdu na teren Rosji?
Zakaz wjazdu dla rosyjskich mężczyzn: Ukraina wyjaśnia
Tagi:
Władimir Putin, rusofobia, polityka, ABW, Polska, Sejm RP, Małgorzata Gosiewska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz