Widgets Magazine
10:53 13 Listopad 2019
Graffiti upamiętniające ofiary rzezi wołyńskiej (Warszawa, ul. Młyniarska. Autor - Mikołaj Ostaszewski)

Polska racja stanu w kategoriach subiektywnych

© East News / Marek BAZAK
Opinie
Krótki link
Autor
3197
Subskrybuj nas na

Książka Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony” została usunięta z konkursu „Książka Historyczna Roku”. Trzech z czterech współorganizatorów konkursu – Telewizja Polska, Polskie Radio oraz Narodowe Centrum Kultury – decyzję o wycofaniu książki podjęli bez konsultacji i zgody jury. Treść książki jest ponoć niezgodna z polską racją stanu.

O zdanie na ten temat  Sputnik zwrócił się do niezależnego publicysty Adama Śmiecha.

– Dlaczego książka Piotra Zychowicza wzbudziła teraz takie kontrowersje?

– Odpowiadając na to pytanie należy podjąć szereg kwestii. Przede wszystkim to, że książka przedstawia tezy, które są niezgodne z polską racją stanu. Jest to przykład myślenia partii rządzącej w Polsce, które polega na tym, że przypisuje ona sobie prawo do definiowania, czym jest polska racja stanu. Tymczasem polską rację stanu należy ująć w kategoriach obiektywnych, że jest to istnienie suwerennego państwa polskiego, w którym rozwijać się mogą wszyscy jego obywatele.

Natomiast przypisywanie sobie jakiejś wiedzy na temat tego, jak teraz racja stanu ma wyglądać przez jedno środowisko, jest oczywiście dużym nadużyciem. Ale jest to typowe dla kraju i przypomina niestety czasy zwalczane przez obecną opcję polityczną. Lubi ona dziś powoływać się na to, że kiedy była opozycją demokratyczną, to wtedy władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej często używały argumentu, że występuje przeciwko pryncypiom, na przykład, w polityce międzynarodowej czy przeciwko ówczesnemu sojuszowi ze Związkiem Radzieckim. I wtedy ci sami ludzie uważali to za nadużycie, a w tej chwili robią to samo.

Z książką Zychowicza można się zgadzać lub nie. Można ją albo chwalić, albo krytykować, można krytykować z pozycji zarówno naukowych, jak i z pozycji politycznych, czy po prostu własnego zdania. Natomiast zgadzam się tutaj z opiniami, jakie panują w tej chwili w środowisku historycznym i politycznym oraz w mediach, że jest to niewątpliwy skandal. Książka potraktowana została jednostronne jak i w ogóle cały konkurs, który, zgadzam się tu z panem profesorem Sławomirem Cenckiewiczem (wystąpił w obronie autora i zrezygnował z pracy w jury „Historycznej Książki Roku" – red.). powinien zostać odwołany i powinno się zastanowić nad sensem jego organizowania w kolejnych latach.

– W „Wołyniu zdradzonym” autor pisze, m.in., że przed decyzją o mobilizacji Armii Krajowej mordowanym przez UPA na Wołyniu Polakom pomocy udzielali Rosjanie i Niemcy, zaś Armia Krajowa w latach 1943-1944 była obojętna wobec tej tragedii…

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
– Komentując to, wchodzimy już na grunt poglądów pana Zychowicza. Ja książki nie czytałem, jednak zapoznałem się ze wszystkimi dostępnymi w obecnej chwili informacjami, co do jej treści i mogę powiedzieć tyle, że nie tylko jest to pogląd pana Zychowicza, ale jest to pogląd w dużej mierze uprawniony. Ponieważ zajmowałem się wiele lat temu tematyką kresową i sytuacją, która miała tam miejsce, mogę powiedzieć, że Polacy rzeczywiście w niektórych sytuacjach, kiedy już nie mieli pomysłu, jak ratować życie, na przykład, informowali okupacyjną administrację niemiecką, która przyjeżdżała. I przez sam fakt swojego nadjeżdżania do jakiejś miejscowości powodowała, że banderowcy się wycofywali.

Było w zasadzie tak, że mordowany chwytał się brzytwy, aby uratować swoje życie. Natomiast współpraca z partyzantką radziecką jest dość powszechnie znana, ale na ogół o tym się nie mówi, bo to nie pasuje do czarnego obrazu partyzantki radzieckiej i w ogóle ZSRR. Bądź wspominana jest dziś w Polsce w celu wypaczania historii II wojny światowej.

– Czy wycofanie książki Zychowicza z udziału w konkursie nie jest formą cenzury?

– Jest formą cenzury na 100%. Po pierwsze, jest to forma narzucania jedynie słusznej wizji historii przez instytucje do tego nie powołane, jednak pochodzące z jednego środowiska. I tutaj proszę zwrócić uwagę, że przynajmniej w przypadku telewizji i radia, jest co najmniej dyskusyjne, aby się w ogóle wypowiadały merytorycznie na temat zawartości książki. I po drugie, jest to jeden z elementów przepisywania historii, szczególnie wydarzeń II wojny światowej.

W sumie jest to konsekwencją tego, że wszystkie elementy decyzyjne w państwie zaczynają się skupiać w jednym ręku. To jest bardzo niebezpieczne, zarówno z punktu widzenia funkcjonowania państwa, jak też z punktu widzenia prowadzonej przez to państwo polityki historycznej, czego ta sytuacja jest najlepszym dowodem.

- Czy właśnie z tego punktu widzenia przyczyny nagonki na noblistkę Olgę Tokarczuk za jej poglądy, wyrażone, co prawda, w formie wielkiej literatury, są podobne do sprawy, o której mówimy?

– Oczywiście. Jeżeli będziemy patrzeć na wszystkie książki, które podlegają ocenie, przy pomocy jednego kryterium, to sytuacje wyglądają podobnie. Trudno jest, na przykład, instytucjom państwowym w jakiś sposób usuwać z obecnych czy przyszłych spotkań, sympozjów laureatkę Nagrody Nobla, bo to byłoby wszędzie dość dziwnie odebrane. Wobec tego jest krytykowana tylko za poglądy i to przypomina sytuację z panem Zychowiczem.

Pragnę jednak zwrócić uwagę, że niezależnie od poglądów pani Tokarczuk, przyznanie jej Nagrody Nobla jednak wpływa na Polskę jako taką: za 20, 30 i więcej lat ludzie nie będą pamiętać o jej poglądach, tylko będą cieszyć się, że jest kolejną przedstawicielką literatury polskiej, którą wyróżniono tak cenioną nagrodą. Zresztą, proszę zwrócić uwagę, że drugi nagrodzony tą nagrodą, Peter Handke, ma podobne problemy, jeżeli chodzi o jego poglądy. Jest to związane nie z tym, o czym pisze w swoich powieściach, tylko z jego poglądami, chociażby na kwestię wojen jugosłowiańskich.

P.S. I oto do wiadomości publicznej podano, że organizatorzy Konkursu „Książka Historyczna Roku” – Telewizja Polska, Polskie Radio, Instytut Pamięci Narodowej i Narodowe Centrum Kultury – w związku z kontrowersjami związanymi z konkursem wspólnie podjęli decyzję o unieważnieniu tegorocznej edycji. Decyzja jest podyktowana troską o wiarygodność i prestiż Nagrody” – głosi specjalne oświadczenie wydane po unieważnieniu konkursu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

MSZ Ukrainy: Potępiamy upolitycznianie Rzezi Wołyńskiej
Na Ukrainie modlą się za ofiary Rzezi Wołyńskiej
Dziecko nabite na widły: kontrowersyjny pomnik „Rzeź Wołyńska” stanie w Kielcach?
Tagi:
książka, Rzeź Wołyńska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz