Widgets Magazine
11:13 13 Listopad 2019
Prezydent Słupska Robert Biedroń

Robert Biedroń w opałach. Jego fundacją interesuje się CBA

© AP Photo / Alik Keplicz
Opinie
Krótki link
Autor
71814
Subskrybuj nas na

Do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy wpłynęło zawiadomienie dotyczące możliwych nieprawidłowości dotyczących wpłat na rzecz fundacji założonej przez Roberta Biedronia, Instytutu Myśli Demokratycznej – donoszą media.

Jak donosi PAP, zawiadomienie w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym złożyła organizacja pozarządowa Słupska Inicjatywa Obywatelska. Zawiadomienie to zostało przekazane dalej do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku.

Przymus wpłacania datków?

Właśnie o to jest oskarżana fundacja założona przez obecnego europosła.

Jako pierwsze o możliwych nieprawidłowościach związanych ze zbiórką funduszy na działalność założonej w 2016 r. przez Roberta Biedronia fundacji informowało Radio Gdańsk. Według dziennikarskich doniesień na podwładnych Biedronia wywierano naciski.

Lider partii Wiosna Robert Biedroń
© AP Photo / Czarek Sokolowski
„Urzędnicy podlegli byłemu prezydentowi Słupska”, a także „radni, prezesi spółek oraz członkowie rad nadzorczych” mieli być poddawani presji by finansować statutowe cele Instytutu Myśli Demokratycznej.

Zdaniem Antoniego Góreckiego ze Słupskiej Inicjatywy Obywatelskiej, działania związane z fundacją byłego prezydenta Słupska noszą znamiona korupcji

- podawało radio.

Wśród osób, od których domagano się wpłat miał być m.in. radny Bartosz Fieducik, który kiedyś współpracował z Biedroniem.

W 2017 r. dostałem telefon z prośbą o spotkanie od współpracownicy prezydenta. Na spotkaniu usłyszałem jednak coś zdumiewającego. Poproszono mnie, abym wpłacił na konto Instytutu Myśli Demokratycznej swoje miesięczne uposażenie w radzie, czyli blisko 2,5 tys. zł.

- mówił dziennikarzom Radia Gdańsk.

Według rozgłośni, była asystentka i sekretarka Roberta Biedronia żądała wpłat na fundację polityka również od innych samorządowców w zamian za intratne stanowiska w mieście.

Jak podaje portal wmeritum.pl, w zamian za regularne datki, Fieducik miał w końcu objąć posadę w radzie nadzorczej Pomorskiej Agencji Rozwoju. Od 6 czerwca 2017 roku do 7 maja 2018 na fundację Biedronia i jego partnera miał w sumie dokonać siedmiu przelewów na kwotę 6650 zł.

Biedroń i Śmiszek na celowniku śledczych

W zarządzie fundacji zasiada osobiście Robert Biedroń, a także jego partner Krzysztof Śmiszek. Poza z nimi w skład zarządu wchodzi również były asystent prezydenta z Urzędu Miejskiego w Słupsku, Patryk Janczewski. Sam założyciel Wiosny pełnił w fundacji funkcję dyrektora ds. projektów. Otrzymał z fundacji wynagrodzenie w wysokości 57 tysięcy złotych.

Tymczasem według informacji radia, fundacja w 2016 miała przychody roczne rzędu około dwóch tysięcy złotych, natomiast już rok później, w 2017 roku – wpłaty nagle skoczyły w górę o przekroczyły 170 tysięcy, przy czym nie opublikowano rozliczenia finansowego za rok 2018.

Donald Tusk z Arsenijem Jaceniukiem
© AP Photo / Yves Logghe
Teraz sprawę nie do końca (według niektórych) dobrowolnych składek zbada prokuratura.

Radna Aldona Żuralska, która była wśród wpłacających pieniądze na fundację, stwierdziła, że śledztwo nie ma sensu, ponieważ jej dotacja była dobrowolna.

Uważam, że jest to strata czasu, a jeżeli prokuratura chce, to może to badać, ma do tego prawo

- podkreśliła dodając, że nie wierzy w to, że ktokolwiek był zmuszany do wpłat.

Sam Robert Biedroń na razie nie komentuje sprawy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Biedroń na prezydenta? W 2020 ma ogromne szanse
Biedroń do Kaczyńskiego: Zrobiliście nam w Polsce szariat religijny
Prezydent Biedroń – oto plan polskiej lewicy
Tagi:
Prokuratura Regionalna w Łodzi, Bydgoszcz, prokuratura, Wiosna, Sejm RP, CBA, Robert Biedroń, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz