21:56 09 Grudzień 2019
Wnętrze samochodu Mercedes

Kolejny wybryk Zawiszy odkryty: wjechał w płot sąsiadów

© CC0 / Pixabay
Opinie
Krótki link
Autor
8234
Subskrybuj nas na

„Nie miał prawa jazdy, a samochodem jeździł codziennie, robił zakupy, woził dzieci do szkoły” – odkryła „Gazeta Wyborcza”. Były poseł Artur Zawisza we wrześniu miał staranować ogrodzenie posesji sąsiadów na Wilanowie.

25 października Zawisza rano spowodował na Mokotowie wypadek, w wyniku którego poszkodowana została rowerzystka, pracownica BBN. Wieczorem znów został złapany za kółkiem, a jego mercedes po raz drugi został odholowany na policyjny parking. Tylko że to nie wszystko. Dziennikarze „Gazety Wyborczej” ujawnili kolejny niechlubny występek polityka. We wrześniu Zawisza wjechał samochodem w płot sąsiadów w nocy z 14 na 15 września.

To była ostatnia prosta

„Jechał swoją ulicą, ostatnia prosta do domu. Musiał być nie w formie, może zasnął. Zamiast skręcić w lewo na parking przed swoim blokiem, pojechał prosto” – opowiedział mieszkaniec jednej z pobliskich posesji w rozmowie z „GW”.

Zawisza miał wjechać około 20 metrów w głąb sąsiedniej posesji a później próbował się stamtąd wydostać. Jak później wyglądał samochód Artura Zawiszy? Opisał to inny sąsiad, który około 7 rano, spacerując z psem, zauważył mercedesa polityka na osiedlowym parkingu.

Samochód uderzony z przodu, maska podniesiona, cały prawy bok podrapany, coś się stało z zawieszeniem, opony przebite. Ten mercedes wyglądał jak po pościgu policyjnym z amerykańskich filmów – stwierdził.

Ktoś wezwał policję

Dziewczyna z walizką
© Fotolia / Kaspars Grinvalds
Mimo że ktoś z mieszkańców wspólnoty mieszkaniowej przy ul. Sytej wezwał policję, to nie zostało wszczęte dochodzenie w sprawie zniszczenia mienia. „Zarząd wspólnoty mieszkaniowej doszedł do porozumienia ze sprawcą” – powiedział „GW” przedstawiciel firmy zarządzającej nieruchomością, w której mieszka Zawisza. 50-latek dogadał się z zarządem i wydał oficjalne oświadczenie, w którym przyznał się do winy.

A jak sprawę skomentował sam polityk?

Nie miała miejsca żadna rzecz, która wymagałaby czyjejkolwiek interwencji. Żadne przepisy nie były przez nikogo łamane. Nie miało miejsca nic, co byłoby w jakikolwiek sposób naganne – powiedział.

Jak to się zaczęło

Sąd cofnął Arturowi Zawiszy uprawnienia do kierowania pojazdami po tym, jak w 2016 roku koło Lublina polityk prawicy został przyłapany na jeździe po pijanemu. Zawisza został wtedy skazany na grzywnę, przy okazji dostał zakaz prowadzenia pojazdów, który przestał obowiązywać w lipcu. Były poseł jednak nie wyrobił kolejnego prawa jazdy. Uznał, że zadziała na skróty i po prostu wsiadł za kierownicę. Najwyraźniej jednak nie miał szczęścia na tyle, by „udawało się” w nieskończoność.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Potworny wypadek na Syberii: Samochód wjechał w całującą się parę – wideo
Szpiegowski samochód Jamesa Bonda sprzedany
Media: Artur Zawisza bez prawa jazdy znowu za kółkiem
Tajemniczy jaszczur o potężnych szczękach: mógłby przegryźć samochód
Tagi:
samochód, Artur Zawisza, prawo jazdy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz