15:01 14 Listopad 2019
Kaliningrad

Polski weteran przyparł do muru przewodnika Muzeum Powstania Warszawskiego

© Sputnik . Jekaterina Biespałowa
Opinie
Krótki link
Autor
Kaliningrad - Polska (32)
5561
Subskrybuj nas na

Rosyjsko-polskie towarzystwo „Kaliningrad-Świnoujście” ma już 20 lat. Działacze tej organizacji są przekonani, że zmiana klimatu w stosunkach na linii Moskwa-Warszawa nie wpływa na relacje zwykłych Rosjan i Polaków.

Prawdziwym motorem towarzystwa jest jego prezes, kapitan 1. stopnia rezerwy Władimir Raszewski, który pełnił funkcję szefa sztabu 24. brygady, stacjonującej w Świnoujściu. W rozmowie ze Sputnikiem opowiedział o działalności organizacji.

– Kto był inicjatorem stworzenia towarzystwa?

– Pomysł należy do dowódcy Floty Bałtyckiej Władimira Jegorowa (później został gubernatorem obwodu kaliningradzkiego – red.). Pod koniec 1998 roku zaproponował utworzenie publicznej organizacji byłych oficerów, którzy służyli w PRL i NRD. Faktem jest, że na początku lat 80. Jegorow pełnił funkcję dowódcy brygady rakietowej w Świnoujściu, gdzie po wycofaniu naszych wojsk powstało prywatne wojskowe muzeum historyczne im. Jegorowa.

Muzeum Morskiej Bazy Floty Bałtyckiej w Świnoujściu skrupulatnie komplektował polski weteran flotylli, kapitan 2. stopnia Zbyszek Matuszewski. Nazwał muzeum na cześć admirała. Ale kiedy zmarł, jego syn postanowił sprzedać nieruchomość, w której przechowywano eksponaty. Powiedział, zabierzcie to, nie potrzebuję tego wszystkiego.

Nasi polscy koledzy, niestety, nie postąpili rozważnie, w rezultacie wszystkie przedmioty muzealne zostały wrzucone do piwnicy. Jesteśmy bardzo, bardzo wdzięczni Piotrowi Łaskowskiemu, entuzjaście, który przejął kontrolę nad jednym z fortów Świnoujścia, doprowadził do należytego stanu niektóre eksponaty naszej bazy, które dziś można podziwiać na wystawie.

– Wasze towarzystwo, a właściwie – rosyjsko-polskie braterstwo marynarki wojennej - znane jest jako motor „miękkiej siły” Rosji - rosyjskiej piosenki. Jak powstał ten pomysł?

– Pomysł narodził się na początku 2003 roku na jednym ze wspólnych spotkań z członkami towarzystwa „Polska-Wschód” w Świnoujściu. Od razu przypadł do gustu prezydentowi miasta Januszowi Żmurkiewiczowi. A latem 1 czerwca otrzymaliśmy pierwsze zaproszenie z okazji Dnia Marynarki na przyjazd z muzykami. Dla nas – wczorajszych wojskowych – taka zmiana była czymś nowym. Zabraliśmy ze sobą dziecięcy zespół muzyczny „Kwiaty Rosji” z Guriewska. Prezydent miasta osobiście spotkał się z dziećmi, zapewniając im letnią scenę, słynną „muszelkę” w Świnoujściu.

Mali muzycy z miasta powiatowego w obwodzie kaliningradzkim zrobili furorę! Widownia była pełna. Młodzi artyści zaczęli ćwiczyć o piątej wieczorem i natychmiast wokół sceny zrobiło sie gęsto.

A kiedy na początku koncertu próbowałem podejść bliżej sceny, okazało się to niemożliwe. W tym mieście od 12 lat nie było słychać rosyjskiej piosenki. Zebrało się kilka tysięcy ludzi i ledwo mogłem przecisnąć się przez tłum.

A następnego dnia władze miasta zaprosiły „Kwiaty Rosji” do zaśpiewania podczas głównego święta – Dnia Neptuna. Kiedy nasze dzieci dały tam półgodzinny koncert wraz z gwiazdami polskiego popu, po raz pierwszy poczułem, czym jest „miękka siła”, jak teraz to się nazywa. Starsi Polacy słuchali ze łzami w oczach. To jest siła słów, siła piosenki i siła uczuć.

– A czy polskie władze często was zapraszały?

– Do 2014 roku wszystko było w porządku. Na przykład w Olsztynie, kiedy przyjechaliśmy, aby zapoznać się ze Związkiem Żołnierzy Wojska Polskiego, przybył na spotkanie marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Andrzej Ryński. Byliśmy bardzo zaskoczeni.

– Czy stosunek polskich władz do was ochłódł po „Krymskiej Wiośnie”?

– Tak, zdecydowano, że nasze piosenki to „rosyjska broń” (śmiech). Był to już 8. festiwal rosyjsko-polskiej patriotycznej piosenki „Jedność w muzyce”. Ponadto pomysł organizowania festiwali na przemian – rok w Rosji, rok w Polsce – zasugerował nam przewodniczący sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego Miron Sycz. Ale po tym, co wydarzyło się w Mrągowie we wrześniu 2014 roku, straciliśmy chęć do organizowania festiwali w Polsce.

– Co się tam stało?

– Strona polska zachowała się brzydko. Przybyliśmy do Mrągowa i powiedziano nam, że Polacy wystąpią w centrum miasta, a my zaśpiewamy w ośrodku wypoczynkowym, nie wychodząc w ogóle do miasta.

Podobno władze dostrzegły nadmiar rosyjskich wykonawców i piosenek w porównaniu do polskich. Ponadto niektórzy przestraszyli się trzech marynarzy, którzy zostali pomyleni z całym zespołem pieśni i tańca Floty Bałtyckiej. Czysta polityka. Od tego czasu organizujemy festiwale tylko w Rosji, obecnie od kilku lat w kurorcie Swietłogorsk. Oczywiście szkoda formatu organizowania festiwalu po kolei, ten format był symboliczny.

Na spotkaniach zawsze śpiewaliśmy piosenki – zarówno polskie, jak i rosyjskie. Inicjatorem tego był pan Eugeniusz Grzebowski. Wydawało się, że znał absolutnie wszystkie piosenki Związku Radzieckiego. Nawet te, których my nie znaliśmy. A w 2006 roku padł pomysł, aby nadać jakąś formę temu naszemu braterskiemu śpiewaniu. Przybyłem do ówczesnego ministra kultury obwodu kaliningradzkiego, ale na moją prośbę o wsparcie takiego festiwalu tylko się roześmiał, mówiąc coś takiego: „Niech Moskwa myśli. To jest polityka, to nie nasz poziom”.

  • Bankiet z okazji 20-lecia Towarzystwa „Kaliningrad-Świnoujście”. Na pierwszym planie (od lewej): Stanisław Bułajewski, burmistrz Mrągowa, Wiesław Lubiński, prezes olsztyńskiego oddziału towarzystwa „Polska-Wschód” oraz Władimir Jegorow, były dowódca Floty Bałtyckiej
    Bankiet z okazji 20-lecia Towarzystwa „Kaliningrad-Świnoujście”. Na pierwszym planie (od lewej): Stanisław Bułajewski, burmistrz Mrągowa, Wiesław Lubiński, prezes olsztyńskiego oddziału towarzystwa „Polska-Wschód” oraz Władimir Jegorow, były dowódca Floty Bałtyckiej
    © Sputnik . Aleksandra Zimina
  • Przewodniczący rosyjsko-polskiego towarzystwa „Kaliningrad-Świnoujście” Władimir Raszewski
    Przewodniczący rosyjsko-polskiego towarzystwa „Kaliningrad-Świnoujście” Władimir Raszewski
    © Sputnik . Aleksandra Zimina
1 / 2
© Sputnik . Aleksandra Zimina
Bankiet z okazji 20-lecia Towarzystwa „Kaliningrad-Świnoujście”. Na pierwszym planie (od lewej): Stanisław Bułajewski, burmistrz Mrągowa, Wiesław Lubiński, prezes olsztyńskiego oddziału towarzystwa „Polska-Wschód” oraz Władimir Jegorow, były dowódca Floty Bałtyckiej

Udało się z dowódcą Floty Bałtyckiej Konstantinem Sidenko. Pięć minut zajęło mi przekazanie znaczenia festiwalu. Wiceadmirał dał do wyboru dwa miejsca na festiwal – dwa obozy rekreacyjne dla dzieci będące własnością floty. I na pożegnanie powiedział mi: „Jeśli coś się nie będzie udawało, oto moja wizytówka dla ciebie, proszę dzwonić, będziemy wyjaśniać”. Po tym nie było problemów z Flotą Bałtycką.

– Wracając do polityki. Nie jest tajemnicą, że w interpretacjach Rosjan i Polaków najnowszej historii istnieją sprzeczności. Czy komunikując się z obywatelami polskimi, omija Pan te tematy?

– Moim zdaniem problem ten jest bardziej istotny wśród samych Polaków. Dam konkretny przykład. Kiedyś zabrano nas na wycieczkę do Muzeum Powstania Warszawskiego. Zabraliśmy ze sobą trzech weteranów II wojny światowej, z których jeden jest etnicznym Polakiem, to Konstantin Wikientewicz Izdewski. Po wojnie ożenił się z Rosjanką, do 1956 roku służył w Wojsku Polskim, uczył w szkole łączności, a po zwolnieniu z sił zbrojnych PRL przeniósł się do Kaliningradu (zaproponowała to jego żona), a już tutaj, w Rosji, awansował na szefa łączności w Dywizji Moskiewsko-Mińskiej. Izdewski skrytykował to muzeum, którego cała treść jest skierowana przeciwko Związkowi Radzieckiemu.

Polski weteran przyparł młodego przewodnika do muru, pytając, dlaczego nie powiedział, ile broni i zapasów zrzuciło lotnictwo radzieckie wraz z pilotami Wojska Polskiego? Konstantin Izdewski mówił jako bezpośredni świadek tego, co się działo: „Przecież na jeden samolot brytyjski przypadały 4 nasze samoloty! Byłem w tych dniach na łączności, prawie nie śpiąc, słuchałem tego wszystkiego”. (Według oficjalnych danych podczas Powstania Warszawskiego lotnictwo radzieckie wykonało ponad 5 tysięcy lotów, zrzucając broń, amunicję, środki łączności, żywność i lekarstwa do stolicy Polski, w tym 700 lotów z 1. Dywizji Powietrznej Wojska Polskiego. Brytyjskie siły powietrzne dokonały w sumie tylko 305 lotów ze zrzutami – red.).

– A w relacjach prywatnych pomiędzy Rosjanami a Polakami były problemy z powodu polityki?

– Nie słyszałem o tym. Moim zdaniem stosunki międzyludzkie są ponad polityką. Opowiem o sprawie, która nas zszokowała. Wymyśliliśmy projekt „Rosjanie urodzeni w Świnoujściu”.

Baza morska rozpoczęła działalność w 1947 roku i od tego czasu w Świnoujściu w rodzinach personelu wojskowego naturalnie rodziły się dzieci. Na przykład znam wielu obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy napisali w paszporcie: „Miejsce urodzenia – Świnoujście, Polska”.

Prezydentowi miasta Januszowi Żmurkiewiczowi bardzo spodobał się nasz projekt, natychmiast zaoferował wręczenie pamiątkowego medalu każdemu rodakowi.

Na jedną z tych podróży udał się mieszkaniec Kaliningradu Siergiej Nowikow. Urodził się w 1948 roku w Świnoujściu i mieszkał tam przez sześć lat; pamięta, jak chodził tam do przedszkola. Na początku nasi marynarze zajmowali się głównie trałowaniem bojowym, poszukiwaniami niemieckich min. Naprawdę chciał odnaleźć dom, w którym spędził dzieciństwo. A drugiego dnia poszukiwań Siergiej przybiega, oczy płoną, szczęśliwy! Wyobraź sobie, mówi, znalazłem przyjaciela z dzieciństwa! Chodziłem, dzwoniąc do wszystkich mieszkań, zadzwoniłem do jednego z nich, drzwi otworzył mężczyzna w tym samym wieku. Patrzymy na siebie i nagle krzyczymy: „Siergiej?!”, „Kazimierz?!” – powiedział nam podniecony Nowikow. Pamięć, po pięćdziesięciu latach się sobie przypomnieli. Teraz są przyjaciółmi, całe ich rodziny się przyjaźnią. Dla takich chwil warto żyć.

P.S. Dowodem na utrzymywanie dobrych relacji pomiędzy Rosjanami i Polakami był wieczór galowy w Kaliningradzie z okazji 20-lecia towarzystwa „Kaliningrad-Świnoujście”. Na uroczystość przybyło około stu gości z Polski, Białorusi i Niemiec. Wśród nich jest nowy burmistrz Mrągowa Stanisław Bułajewski, który wygłosił piękne przemówienie. Może się zdarzyć, że kolejny festiwal pieśni patriotycznych odbędzie się w Mrągowie, aby na zawsze zamknąć nieprzyjemny incydent, który miał miejsce w 2014 roku.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Kaliningrad - Polska (32)

Zobacz również:

„Nasi przyjaciele z Polski to bardzo odważni ludzie”
Nie Russia, а Prussia: Kaliningrad chce się oddzielić od Rosji?
Tagi:
Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz