15:53 14 Listopad 2019
Donald Tusk

Wycofać się, by zwyciężyć?

© AFP 2019 / Frederick Florin
Opinie
Krótki link
Autor
2102
Subskrybuj nas na

Nie milkną echa rezygnacji Donalda Tuska ze startu w Wyborach Prezydenckich w 2020. Niemal w rozpacz popadła spora część liberalnych komentatorów, dla których ta kandydatura miała być swoistym powrotem do przeszłości.

Podobne zjawisko, zachowując oczywiście wszelkie proporcje, mieliśmy w latach 30-tych w Niemczech, gdy już za czasów rządów NSDAP, tracący swoją pozycję establishment Republiki Weimarskiej począł tęsknić za Heinrichiem Bruningiem, byłym kanclerzem z ramienia umiarkowanej partii Centrum. Sytuacja jest o tyle podobna, że zarówno Tusk, jak i Bruning, podczas sprawowania swoich rządów wcale nie cieszyli się specjalną popularnością. Prowadzili politykę „zaciskania pasa”, a im dłużej trwały ich rządy tym bardziej byli aroganccy.

A jednak Donald Tusk stał się ucieleśnieniem marzeń o powrocie do „tego jak było”. Dla np. beneficjentów rządów PO-PSL, a więc hojnie dotowanych przez tamten rząd publicystów, aktywistów itp. jest to zupełnie zrozumiałe, w końcu kierują się oni własnym interesem ekonomicznym. Ot, konkurencja na rynku. Ale ogół Polaków zdawał się mieć inne zdanie. I tak po zbadaniu opinii publicznej Donaldowi Tuskowi wyszło, że nie ma szans na pokonanie Andrzeja Dudy w wyborach.

To, co dla liberałów jest „utraconym rajem”, dla większości Polaków jest raczej obciążeniem. Rządy PiS, to jednak czas, gdy ludzie w Polsce otrzymali coś od państwa. Można się oczywiście sprzeczać o kierunek, typ, konstrukcję tych transferów socjalnych w rodzaju programu 500+, ale nie da się zaprzeczyć, że one po prostu zaistniały.

Protesty przeciwko reformie sądownictwa w Warszawie
© AFP 2019 / Janek Skarzynski
Brak jest przekonujących badań stwierdzających jednoznacznie, że to dzięki nim PiS wygrał po raz kolejny wybory parlamentarne, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że tak właśnie było, zwłaszcza jeśli prześledzimy historię poparcia partii rządzącej, dla której przez wiele lat poparcie rządu 30% było sufitem. Coś się jednak zmieniło i trudno to ignorować.

Nie chciał tego ignorować, więc wspomniany Donald Tusk i słusznie skonstatował, że niezależnie od tego jak celnie będzie punktował rządy PiS i jaką by się erudycją nie wykazywał – przez większość narodu będzie zawsze kojarzony z typowym dla rządów PO „niedasizmem”. Były premier może co najwyżej odcinać kupony w Europie i otrzymywać kolejne prestiżowe (choć przecież nie decyzyjne) stanowiska. W Polsce może być już tylko „emerytowanym wujkiem Dobra Rada” jak Aleksander Kwaśniewski czy inni politycy, którzy niegdyś sprawowali wysokie funkcje, a obecnie co najwyżej komentują kolejne wydarzenia.

Nie ulega jednak wątpliwości, że największa opozycyjna partia musi wystawić kandydata we wspomnianych wyborach. Kto nim będzie? Z całą pewnością, jeśli PO chce powalczyć o fotel Prezydenta RP, musi to być osoba nieobciążona zbyt mocnym skojarzeniem z rządami PO-PSL. Bo te, wbrew temu co się wydaje całemu obozowi anty-PiS, idyllą żadną nie były. Ale i to przecież nie gwarantuje zwycięstwa tej opcji.

Jaka jest, bowiem alternatywa, którą Polakom proponuje Platforma Obywatelska? W sferze ekonomicznej żadna, co najwyżej Panie i Panowie liberałowie łaskawie oświadczają, że „niczego nie zabiorą”. W sferze obyczajowej, rzeczywiście platformersi są mniej radykalni, ale w sporze na tym polu zawsze bardziej czytelna będzie Lewica. To może, chociaż w polityce zagranicznej? Skądże! Raczej w ciemno możemy zakładać, że wzajemne oskarżanie się obu dominujących formacji politycznych o „rosyjskie wpływy” może być jedną z osi kampanii wyborczej.

Istotnie, prawdą jest, że dalsza pełnia władzy Prawa i Sprawiedliwości to zagrożenie dla… prawa i sprawiedliwości w Polsce. A jednak Platformie Obywatelskiej zwyczajnie brakuje argumentów by móc konkurenta pokonać. Obie formacje wywodzą się z tego samego solidarnościowego pnia, ale to Jarosław Kaczyński okazał się lepiej rozumieć współczesność.

To on podbijał stawkę w kolejnych rozgrywkach, jak w polityce historycznej, jak w ocenie przemian po 1989 roku czy w serwilizmie wobec Stanów Zjednoczonych Ameryki. Nic więc dziwnego, że tak wychowany elektorat to jego uznał za swojego reprezentanta. Donald Tusk zrozumiał, że on sam byłby akurat dla Andrzeja Dudy bardzo wygodnym rywalem, ale ciągle zdaje się nie rozumieć, że samo jego zejście ze sceny, niczego nie gwarantuje.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Duda ze spokojem czeka na rywala”. Padły konkretne daty wyborów prezydenckich
Donald Tusk zlecił sondaż. Wynik go rozczarował
Donald Tusk nie startuje w wyborach prezydenckich, bo i tak by nie wygrał?
Donald ​Tusk: Trochę mi smutno
Duda, Morawiecki, a może Kaczyński. Komu najbardziej ufają Polacy?
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, Platforma Obywatelska, PO, PiS, Donald Tusk, wybory prezydenckie, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz