22:33 08 Grudzień 2019
Aleksander Ancewicz z ojcem

„Oficer NKWD uratował rodzinę piłsudczyka”

© Zdjęcie : Michaił Ustinow
Opinie
Krótki link
Autor
7395
Subskrybuj nas na

Narodowe święto Niepodległości Polski obchodzone jest nie tylko w kraju, ale także zagranicą. Liczne imprezy okolicznościowe są organizowane przez organizacje Polonii w całej Rosji: od Pietrozawodska do Irkucka.

Jedna z najbardziej aktywnych społeczności Polaków działa w sąsiedztwie Polski - w obwodzie kaliningradzkim. Od początku jesieni przy wsparciu Konsulatu Generalnego RP jest tu realizowany projekt pt. „Historia naszych rodzin”.

Troskliwie przechowywana jest pamięć o polskich przodkach w południowej Rosji, na terytorium Stawropola, gdzie historia pobytu Polaków sięga wojen napoleońskich. Dziś aktywnie działa tu „Związek Polaków w Kaukaskich Wodach Mineralnych”, jednocząc polską diasporę miejscowości wypoczynkowych - Kisłowodzka, Piatigorska i Stawropola.

Medale Igrzysk prezentują Michał Zaleski, Prezydent Torunia oraz Mariola Soczyńska,Dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki UM Torunia
© Zdjęcie : Biuro Prasowe XVIII ŚLIP
W przeddzień Święta Niepodległości Sputnik porozmawiał z weterynarzem z Piatigorska, Michaiłem Ustinowem, który opowiedział o dziejach swojej rodziny na tle dramatycznych wydarzeń XX wieku.

Dziadek Michaiła, Aleksander Ancewicz, uczestniczył w wydarzeniach historycznych związanych z odzyskaniem przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Urodził się na terytorium Imperium Rosyjskiego w Wilnie. W młodości wstąpił do Legionów Piłsudskiego i walczył w piechocie.

Cierniowa droga ku niepodległości

Podczas wojny polsko-radzieckiej jego oddział wspierał ruch Białych i wkroczył na Ukrainę. W archiwum Michaiła jest zdjęcie jego dziadka z Odessy z 1919 roku. Podczas natarcia wojsk Budionnego i Tuchaczewskiego polski korpus został zmuszony do odwrotu. Pod Kijowem Aleksander został ranny odłamkami granatu: jego dłonie zostały poważnie uszkodzone. Jednak lekarze ze szpitala polowego byli w stanie zachować palce, do których z czasem wróciło czucie, chociaż blizny i narośle na stawach pozostały mu do końca życia.

© Zdjęcie : Michaił Ustinow
Aleksander Ancewicz wraz ze swoim ojcem w Odessie w 1918 roku
Dziadek nigdy nie chwalił się zwycięstwem pod Warszawą („Cud nad Wisłą” 1920 roku - red.), chociaż był bezpośrednio zaangażowany w tę bitwę. Nigdy nie utożsamiał wizerunku Rosjan z bolszewikami, wobec których odnosił się z chłodem. Jak każdy Polak z całych sił bronił niepodległości swojego kraju, ale nigdy nie był wrogi Rosjanom i Rosji. Być może uważał, że część winy za krwawe działania spoczywa na Polsce.

Kto wezwał Legiony Polskie na Ukrainę? Teraz polskie władze milczą na temat tych działań, więc wydaje się, że to Armia Czerwona od razu zaatakowała Polskę" - podkreślił Michaił podczas rozmowy.

Po demobilizacji z wojska w 1924 roku Aleksander Ancewicz osiadł z rodziną w Suwałkach. W dwudziestoleciu międzywojennym pracował w największej fabryce instrumentów muzycznych Arnolda Fibigera.

Umiejętności Aleksandra w strojeniu fortepianów zostały zauważone przez kierownictwo, za co wysłano młodego specjalistę do Warszawy, gdzie w siedmiopokojowym mieszkaniu na Starówce zorganizowano salon przesłuchań i sklep z instrumentami "Arnold Fibiger". Zawodu Aleksandra nauczył jego ojciec, który kiedyś tworzył fortepiano na dworze carskim w Rosji i był właścicielem majątku pod Saratowem.

Z deszczu pod rynnę

Gdy rozpoczęła się II wojna światowa, Aleksander Ancewicz został powołany do wojska: w pierwszym miesiącu walk brał udział w obronie Warszawy. Podczas nalotów dom, w którym mieszkał, został zbombardowany i z całą rodziną zmuszony był do ucieczki do Suwałk, przebrany za cywila, ponieważ Niemcy, którzy przybyli do miasta, „odławiali” ludzi, którzy bronili stolicy. Były to pierwsze działania represyjne Niemców na polskiej ziemi.

W tym samym 1939 roku wojska radzieckie wkroczyły do Suwałk - kontynuuje swoją historię Michaił Ustinow.

Oficer NKWD często przychodził do domu dziadka, aby posłuchać, jak babcia śpiewa i gra na pianinie. To on pomógł załatwić, że babka - z uwagi na jej rosyjskie pochodzenie - i dziadek, jako obrońca Warszawy, z nowymi dokumentami zostali przewiezieni na terytorium Związku Radzieckiego. I tak dziadek znalazł się w Mińsku

- wspomina Michaił Ustinow.

Jednak po 2 latach naziści dotarli do Mińska. Aleksander trafił tam do obozu. Udało im się cudem uciec: wśród przodków babci byli Niemcy. Przedstawiła się władzom okupacyjnym jako Niemka, a męża przedstawiła jako Litwina, który przez omyłkę wpadł w ich ręce. W rezultacie sami Niemcy wydali im przepustki jako osobom poszkodowanym przez reżim radziecki (przymusowo wywiezionym do Związku Radzieckiego - red.) i powrócili oni do Suwałk.

Pomoc francuskiego ruchu oporu

W tym czasie Niemcy już nominalnie zaanektowali Suwalszczyznę. Tam Aleksander dostał pracę w prywatnej firmie transportowej i pracował jako kierowca do 1943 roku. Wówczas został wysłany do Francji z niemieckim ładunkiem wojskowym. Gdzieś w Alpach konwój został zaatakowany przez koalicję antyhitlerowską. Ocaleni polscy kierowcy byli chronieni przez członków francuskiego ruchu oporu.
Później Aleksander Ancewicz wstąpił do armii Andersa. W jej składzie brał udział w otwarciu drugiego frontu i operacji w Normandii.

Dziadek został odznaczony krzyżem. Byłem jednak mały, kiedy o to pytałem i nie zapamiętałem polskiej nazwy orderu. Zamiast samego krzyża nosił w klapie mały medal

- wspomina Michaił Ustinow.

© Zdjęcie : Michaił Ustinow
Aleksander Ancewicz w brytyjskiej armii w 1945 roku

Przez cały ten czas babcia z dziećmi nie znała losów swojego męża. Zostali poinformowani, że konwój został zbombardowany i wszyscy zostali zabici. O losie dziadka dowiedziała się po wojnie: w 1946 roku dziadek został zdemobilizowany, armia Andersu rozwiązana, a Polacy zaczęli wracać do ojczyzny.

„Doskonale rozumiał, kto wygrał wojnę”

W latach powojennych Aleksander Ancewicz odbudowywał zniszczoną Warszawę. Dostał mieszkanie państwowe. „Moja matka wielokrotnie namawiała go do przyjazdu do Rosji, ale bał się, że z powodu „imperialnej” przeszłości może zostać zesłany na Syberię. W 1978 roku, kiedy przyszedł list, w którym mój dziadek napisał, że jest poważnie chory, moja mama otrzymała wizę bez żadnych problemów. Pochowała go w Warszawie" - wspomina Michaił.

Z opowieści matki dowiedział się, że w Polsce jego dziadek miał dużą bibliotekę z literaturą rosyjską.

„Powiedział, że rosyjski jest jego drugim językiem ojczystym. Dziadek bardzo szanował dowódców radzieckich za ich nieoceniony wkład w zwycięstwo. Doskonale rozumiał, kto wygrał wojnę. Teraz nie chciałby słuchać tej historycznej herezji, którą uprawiają polskie władze.

Od czasu do czasu odwiedzam Polskę i spotykam się z najbliższymi. Kiedyś mój krewny i ja jechaliśmy blisko amerykańskiej bazy, a on powiedział: „W przeszłości Związek Radziecki był uważany za okupanta, a teraz kto jest okupantem? Rosjanie przynajmniej coś zbudowali, pomogali, a Amerykanie nie wiadomo, co robią. O jakiej suwerenności może być mowa?"

- opowiedział Michaił.

Historia zatacza koło

Po wojnie matka Michaiła Ustinowa poznała radzieckiego oficera. Wyrobił jej dokumenty i zabrał ją (wtedy dziadek Aleksander był żonaty po raz drugi) do Piatigorska.

„Moja matka zawsze miała poczucie bliskiego związku z Polską, jej językiem i kulturą. Dorastałem, czując związek z polskimi korzeniami, chociaż moi rodzice nie zrobili tego specjalnie.

Moja matka wraz z Zofią Łempicką i Eugeniuszem Supersonem odrodziła Związek Polaków w Kaukaskich Wodach Mineralnych po pierestrojce i upadku ZSRR. Sam jestem członkiem tego towarzystwa od ponad 25 lat

- podsumował rozmówca Sputnika.

Historia zatacza kręgi. Córka Michaiła wróciła do swojej historycznej ojczyzny, do Polski. Po ukończeniu studiów pedagogicznych na Uniwersytecie Warszawskim uzyskała polskie obywatelstwo. Teraz pracuje w Polsce jako nauczycielka i wychowuje syna.

© Zdjęcie : Michaił Ustinow
Michaił Ustinow w siedzibie Związku Polaków na Kaukaskich Wodach Mineralnych w Piatigorsku

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Legionistą zostaje się na całe życie"
Legioniści dla Polaków na Litwie
Szef MSZ Ukrainy: Należy zakazać w Polsce Piłsudskiego
Tagi:
Obwód Kaliningradzki, Kaliningrad, Polonia Kaukaska", Polonia, rodzina, Mińsk, Białoruś, Suwałki, Wilno, Litwa, Warszawa, Bitwa Warszawska, wojsko, Normandia, Władysław Anders, II wojna światowa, Wojna polsko-bolszewicka, legionista, Legiony Piłsudskiego, Józef Piłsudski, Polska, Dzień Niepodległości, historia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz