12:08 10 Grudzień 2019
Lekarz pokazuje zdjęcie rentgenowskie płuc

Specjaliści „ze Wschodu” zreperują polską służbę zdrowia?

© Fotolia / JPC-PROD
Opinie
Krótki link
Autor
2325
Subskrybuj nas na

W Polsce brakuje pracowników medycznych. Według ocen Naczelnej Rady Lekarskiej kraj potrzebuje już 68 tys. specjalistów. Sytuację zmienić mają uproszczone zasady przyjmowania do pracy lekarzy z państw nieunijnych, w tym również z Ukrainy i Białorusi.

Z jednej strony w kraju będzie więcej lekarzy, z drugiej – rząd tym bardziej nie zechce zwiększyć zarobków polskim lekarzom. Przekonana jest o tym lekarka SOR, członek OZZL - Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Katarzyna Pikulska, która udzieliła komentarza Sputnikowi.

Polski rząd liczy na to, że lekarze z Białorusi i Ukrainy nie będą mieć tak wysokich oczekiwań finansowych jak specjaliści z Polski. Dlatego łatwiej uprościć procedurę nostryfikacji dyplomów specjalistom „ze Wschodu”, aniżeli zwiększać wynagrodzenia polskim lekarzom – tłumaczy Katarzyna Pikulska.

„Łukaszenka ma rację”

Rozmówczyni Sputnika nie dziwi, dlaczego plany polskiego rządu zostały poddane krytyce przez prezydenta Białorusi. Jak podaje portal Wirtualna Polska, Alaksandr Łukaszenka zaproponował polskim władzom postąpić w następujący sposób: „Jeżeli dobrze się rozwijacie, proszę bardzo, nakarmcie własnych lekarzy i niech leczą waszych ludzi”. Zauważył też na marginesie: „Często się mówi, że Białoruś powinna się wzorować na Polsce. Jeżeli to państwo tak dobrze się rozwija, to dlaczego jest zainteresowane specjalistami z Białorusi, z «dyktatury»”?

Zdaniem Katarzyny Pikulskiej, „Łukaszenka ma rację”. „Polski rząd liczy na to, że po przyjeździe do Polski lekarze z Ukrainy i Białorusi nie będą aspirować do wysokich zarobków, zadowalając się tym, co jest. To nieprawda. Odrobina wysiłku i chęci, i specjaliści „ze Wschodu” zrozumieją”, jak urządzony jest ten rynek” – uważa lekarka.

Jak pisze Gazeta Prawna, Ministerstwo Zdrowia opracowało projekt, zgodnie z którym specjaliści z państw nieunijnych (na przykład Ukrainy i Białorusi) będą mogli praktykować w polskich szpitalach bez nostryfikacji – potwierdzenia – dyplomu (daną procedurę można będzie albo odłożyć na określony czas, albo w ogóle pominąć), podczas gdy bez takiego potwierdzenia pracownik medyczny nie może w zasadzie otrzymać pracy w państwach UE.

Lekarze wyjeżdżali w latach 2000 i nie przestają spoglądać na Zachód

Zdaniem Katarzyny Pikulskiej deficyt personelu medycznego w Polsce łatwo wyjaśnić. W latach 2000 miała miejsce fala migracji na Zachód, kiedy to lekarze wyjeżdżali i więcej nie wracali. To doprowadziło do tego, że obecnie w polskiej gałęzi medycznej wiekowe kategorie specjalistów są bardzo nierówne.

„Choć są lekarze w wieku emerytalnym, a także młodzi specjaliści, jest bardzo mało lekarzy w wieku 40 lat” – tłumaczy Pikulska. Jak mówi, brakuje nade wszystko chirurgów, internistów, ginekologów – „jest duże zapotrzebowanie na specjalistów wielu kierunków”. Polscy specjaliści w dalszym ciągu wiążą swoją przyszłość z wyjazdem z kraju.

Jednocześnie, jak mówi rozmówczyni Sputnika, szpitale są kiepsko finansowane, a lekarze bardzo obciążeni.

Polscy lekarze i pielęgniarki nie zarabiają tyle, ile dostają nasi koledzy w innych państwach UE. Nasze stawki są dużo skromniejsze. Ponadto przez deficyt specjalistów zamykają się oddziały, a te, które są nadal otwarte, funkcjonują kosztem pracowników, którzy harują po 300 godzin w miesiącu, żeby mieć godne wynagrodzenie – to tak jakby lekarz wykonywał dwie prace jednocześnie – mówi Katarzyna Pikulska.

Lekarze z Ukrainy i Białorusi nie poprzestaną na Polsce

Co się tyczy specjalistów medycznych „ze Wschodu”, rozmówczyni Sputnika nie wierzy, że poprawią oni sytuację w polskim systemie opieki zdrowotnej.

„Lekarze z Ukrainy i Białorusi już wcześniej przyjeżdżali do Polski, pracują z nami i teraz. Liczba lekarzy z uwzględnieniem nowych reguł, związanych z uproszczeniem procedury nostryfikacji, rzeczywiście wzrośnie. Ale w ujęciu globalnym sytuacja nie ulegnie zmianie. Wielu lekarzy „ze Wschodu” i teraz nostryfikuje dyplomy zgodnie z unijnymi standardami, podejmuje pracę w Polsce, z tym że potem, w poszukiwaniu lepszych zarobków, wyjeżdża dalej na Zachód, do Niemiec, Norwegii. To normalna praktyka” – opowiada lekarka.

Jej zdaniem nie warto obawiać się tego, że uproszczone warunki nostryfikacji dyplomu dla lekarzy z Ukrainy i Białorusi pociągną za sobą incydenty fałszerstwa czy nieuczciwego stosunku do pracy.

„Wspólnota lekarska do tego nie dopuści. Nawet teraz w szpitalach panują zasady, zgodnie z którymi pielęgniarka bez stosownego zezwolenia pracuje jako asystentka, a lekarz, czekający na nostryfikację dyplomu, pełni inne obowiązki. Ci specjaliści pracują na niższych stanowiskach i wszyscy o tym wiedzą. Jak tylko uzyskają stosowne zezwolenie, pracują już zgodnie ze swoją specjalizacją” – tłumaczy Katarzyna Pikulska.

Taryfa „ulgowa” dla lekarzy ze Wschodu?

Z kolei wiceprzewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej Jarosław Biliński patrzy na to, co się dzieje pod nieco innym kątem. Ten uważa, że najwyższy czas mówić o podwójnych standardach.

Lekarze spoza UE będą mogli pracować bez rzetelnej weryfikacji wiedzy i uprawnień, jakie obowiązują lekarzy z UE. I wprowadzanie do zawodu grupy osób, które mogą go wykonywać bez większych starań. Dodam, że nie mam nic przeciwko kolegom zza wschodniej granicy, ale przypominam, że polscy lekarze, którzy również masowo wyjeżdżali za granicę, szczególnie po 2004 roku nigdy nie korzystali z taryfy „ulgowej” – podzielił się ze Sputnikiem swoją refleksją Jarosław Biliński.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zoo w Człuchowie o tygrysach z granicy: „Zniszczone przez człowieka zwierzęta”
Pobity na Ukrainie dziennikarz zmarł w szpitalu
Lekarze ostrzegają: tych ryb nie powinny jeść kobiety w ciąży i dzieci
Nowe standardy żywienia w szpitalach. MZ zapowiada zmiany
Jamestown Foundation. Ci, którzy dali słowo terrorystom, chcą przekazać Kaliningrad Polsce
Denis Lisov o powrocie do Rosji: „Jestem bardzo wdzięczny Polsce, ochroniła nas” – wideo
Skandal w szpitalu. Ktoś sprzedawał igły od kroplówki znanego piosenkarza
Tagi:
szpital, lekarz, Białoruś, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz