08:01 09 Grudzień 2019
Wybory do PE

W Polsce nawet wyborcy są na odwrót

© AP Photo / Czarek Sokolowski
Opinie
Krótki link
Autor
2152
Subskrybuj nas na

Jeden z ośrodków badania opinii opublikował po kilkuletniej przerwie raport, dotyczący zapatrywań elektoratów wszystkich ogólnopolskich komitetów wyborczych, które startowały w niedawnych wyborach parlamentarnych. Rysuje się z tego obraz cokolwiek oryginalny.

Okazuje się, że niewiele wspólnego z rzeczywistością mają wyobrażenia politologów czy ideowe tradycje, przynajmniej jeśli chodzi o wyborców różnych partii. Oczywiście, same pojęcia takie jak „lewica” i „prawica” nie są pojęciami stałymi i nie można ich traktować jako wyzuty z kontekstu dogmat.

Lewica i prawica

W Rosji na przykład, po erze Jelcyna, słowo „prawica” jest w zasadzie skompromitowane i kojarzy się z obozem wzywającym do podległości wobec szeroko pojętego Zachodu. Nawet rosyjscy liberałowie, którzy dość krytycznie oceniają czasy ZSRR, starają się tego terminu unikać. Z drugiej strony Europy, na francuskiej (niesamowicie zintelektualizowanej) scenie politycznej, właściwie wszystkie siły polityczne czerpią z tradycyjnie lewicowych idei. Włącznie ze Zjednoczeniem Narodowym Marine Le Pen, które w kwestiach ekonomicznych potrafi czasem stać na lewo od… komunistów.

Niemniej jednak nadal osi lewica-prawica używamy, a nawet używają jej sami politycy i wiąże się to z przywiązaniem do określonych wartości czy postulatów. Jakich?

A no właśnie. Okazuje się, że to wyborcy PiS i PSL częściej wskazują na potrzebny udział państwa w gospodarce, niż wyborcy Lewicy. Głosujący na SLD popierają… regresywny podatek liniowy i najrzadziej optują za ochroną miejsc pracy (nawet popierający Koalicję Obywatelską wykazują się tu większą wrażliwością).

Mało? Elektorat Lewicy opowiada się, tak jak elektorat KO, w największym stopniu (większym nawet niż wyborcy Konfederacji) za prywatyzacją wszystkich przedsiębiorstw państwowych. Oczywiście, to są dane porównawcze, w liczbach bezwzględnych nie wygląda to aż tak źle. Niemniej jednak pokazuje to pewną prawidłowość, mianowicie utratę tradycyjnej lewicowej tożsamości przez tych ludzi, którzy decydują się oddać głos na komitet reklamujący się jako… Lewica.

Unia Europejska a Rosja

Nie tylko jednak czysto ekonomiczne zagadnienia są interesujące. Wprawdzie badanie nie skupia się na sprawach międzynarodowych, ale przynajmniej jedno pytanie może nas interesować z punktu widzenia oceny geopolitycznych zagadnień przez konkretne elektoraty.

Twórcy postawili na przeciwstawnej szali „dążenie do integracji dawnych krajów ZSRR z UE” i „dobre stosunki z Rosją”. To oczywiście oddaje też stan umysłu ekspertów w Polsce, którzy jakby z góry wykluczali możliwość integracji europejskiej z udziałem Federacji Rosyjskiej (a przecież 10 lat temu to wydawało się całkiem możliwe), ale do tego zdążyliśmy się już (z bólem, ale jednak) przyzwyczaić.

Którzy wyborcy udzielają więc najbardziej „prorosyjskich” w mniemaniu twórców badania odpowiedzi? Założony wg prawicy za „moskiewskie pieniądze” SLD? Skądże! Najbardziej zdecydowanym na lepsze relacje z Rosją elektoratem są wyborcy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Na drugim miejscu badanie klasyfikuje głosujących na Konfederację, ale tu jednak z ponadprzeciętną liczbą obojętnych odpowiedzi. Dopiero potem i to w bardzo podobnych proporcjach jak wyborcy PiS, znajdujemy elektorat SLD. A przecież dla człowieka lewicy, który obserwuje i analizuje otaczającą nas rzeczywistość, poparcie dla rosyjskiej polityki zagranicznej powinno być oczywiste, przynajmniej na polu rywalizacji Kremla z zachodnim obozem imperialistycznym, podbijającym kolejne kraje (tak się składa, że gdy to piszę, legalny Prezydent Boliwii jest już chroniony azylem przez Meksyk), bo innego oporu wobec Waszyngtonu przecież nie ma. Nie mówiąc już o tym, że wbrew propagandzie nie wiąże się to z najmniejszym choćby zagrożeniem polskich interesów.

Kryzys socjaldemokratycznej lewicy

Warto się zastanowić nad źródłem tych wyników. Kryzys socjaldemokratycznej lewicy narasta od czasów upadku ZSRR (kapitalizm przestał potrzebować prokapitalistycznego de facto obozu na lewicy) i traci ona naturalną bazę wyborców, jaką były klasy pracujące wszystkich krajów. Lewica nie odpowiada już na zagrożenia czasów nam obecnych, a więc z jednej strony na kryzys migracyjny (tutaj prym wiodą nacjonaliści), z drugiej na zagrożenia związane ze zmianami klimatu (tutaj rekordy w Europie biją Zieloni), a sama klasa pracująca w coraz mniejszym stopniu wiąże swoją tożsamość z interesami klasowymi.

W Polsce ten efekt jest jednak jeszcze mocniejszy, bo przez ponad ¼ czasów III RP u rządów była partia deklaratywnie lewicowa, która wbrew obietnicom kontynuowała neoliberalne reformy prawicy, parła za wszelką cenę do Unii Europejskiej i biła pokłony przed nowymi Panami z Waszyngtonu. Najwidoczniej nie pozostało to bez wpływu na wyborców tejże Lewicy, którzy konformistycznie spoglądają na popierany przez siebie komitet.

Socjaldemokraci, którzy właśnie powrócili do parlamentu, to zresztą rzadko kiedy ludzie pracy najemnej. Mało który z nich miał choćby styczność z pracą na stanowisku robotniczym. Większość z nich wywodzi się z uprzywilejowanych względem reszty społeczeństwa rodzin, ze sporymi zasobami majątkowymi. Ci ludzie nie rozumieją, bo też i nie mogą rozumieć, potrzeb pracowników, a więc naturalnej bazy społecznej lewicy. Z drugiej strony, to prawicowy PiS skutecznie zagospodarował artykułowane przez większość Polaków niezadowolenie z kierunku reform przyjętych po roku 1989 i to partia Jarosława Kaczyńskiego cieszy się dziś poparciem biedniejszych części społeczeństwa.

Tak, tu jest Polska. Tutaj zawsze jest ciekawie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Orędzie Grodzkiego do Polaków: Senat nie będzie narzędziem blokowania Sejmu
Tagi:
lewica, prawica, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz